Surowy zakaz wejdzie 1 września. Gigantyczna zmiana do której będziemy musieli się przyzwyczaić
Rząd przyjął projekt, który po raz pierwszy wprowadza odgórny, ustawowy zakaz telefonów w szkołach podstawowych. Dotychczas o regułach decydowała każda placówka z osobna, często bezskutecznie. Od nowego roku szkolnego zasady mają być wspólne dla całej Polski, a dla rodziców i uczniów oznacza to konkretną zmianę już za niespełna trzy miesiące.

Co dokładnie przyjął rząd 2 czerwca?
Na posiedzeniu 2 czerwca 2026 r. Rada Ministrów przyjęła projekt nowelizacji ustawy Prawo oświatowe, przedłożony przez Ministerstwo Edukacji Narodowej. To część szerszego pakietu ustaw dotyczących ochrony dzieci, w którym znalazły się też przepisy ograniczające dostęp nieletnich do treści pornograficznych w internecie oraz projekty wdrażające unijny Akt o usługach cyfrowych.
Sednem jest zakaz korzystania przez uczniów szkół podstawowych z telefonów komórkowych oraz innych urządzeń umożliwiających komunikację na odległość lub rejestrowanie obrazu i dźwięku. Co istotne, zakaz obejmuje cały pobyt na terenie szkoły, a więc także przerwy, a nie tylko czas lekcji, oraz zajęcia edukacyjne organizowane poza placówką. Po analizie uwag z konsultacji rząd rozszerzył zakaz również na niepubliczne szkoły podstawowe, żeby ochrona była powszechna i równa. W szkołach ponadpodstawowych ustawa nie wprowadza odgórnego zakazu, lecz nakłada na placówki obowiązek uregulowania tej kwestii w statucie, czyli określenia warunków korzystania albo zakazu.
Dlaczego to przełom, skoro szkoły wcześniej też ograniczały telefony?
Tu jest klucz, który odróżnia nową ustawę od dotychczasowej praktyki. Do tej pory polskie prawo nie pozwalało na całkowity zakaz. Resort edukacji jeszcze kilka lat temu tłumaczył, że artykuł 99 Prawa oświatowego nie dopuszcza pełnego zakazu przynoszenia urządzeń do szkoły, bo mogłoby to zostać uznane za nadmierne ograniczenie prawa właściciela rzeczy. Szkoły mogły więc jedynie zapisać w statucie ograniczenia na czas zajęć, a Rzecznik Praw Obywatelskich przypominał, że placówka nie ma prawa rekwirować telefonów uczniom.
Nowy projekt to zmienia, bo przenosi zakaz z poziomu wewnętrznego statutu na poziom ustawy. To różnica fundamentalna: zamiast mozaiki reguł, gdzie w jednej szkole telefon ląduje w pudełku, a w sąsiedniej leży na ławce, ma obowiązywać jedna, wspólna zasada dla wszystkich podstawówek w kraju. Dla nauczycieli oznacza to mocniejszą podstawę do egzekwowania reguły, a dla rodziców przewidywalność niezależną od tego, do której placówki chodzi dziecko.
Kiedy uczeń wciąż sięgnie po telefon, czyli lista wyjątków
Zakaz nie jest bezwzględny i przewiduje konkretne sytuacje, w których telefon pozostaje dozwolony. Projekt wymienia kilka takich furtek, a ich znajomość jest ważna zwłaszcza dla rodziców dzieci z problemami zdrowotnymi.
| Sytuacja | Czy telefon jest dozwolony |
|---|---|
| Choroba, niepełnosprawność lub inne szczególne potrzeby ucznia | tak, korzystanie dozwolone |
| Zgoda nauczyciela ze względów dydaktyczno-wychowawczych | tak, w ramach zajęć |
| Zagrożenie życia, zdrowia lub mienia | tak, bez ograniczeń |
| Wycieczka szkolna | decyduje szkoła |
| Pobyt w internacie | decyduje szkoła |
| Infrastruktura szkoły poza godzinami zajęć, np. sportowa | poza zakazem |
Najważniejszy z punktu widzenia rodzica jest wyjątek zdrowotny i ten dotyczący zagrożenia. Dziecko, które musi monitorować na przykład poziom cukru za pomocą aplikacji, czy uczeń w sytuacji realnego niebezpieczeństwa nie zostanie pozbawiony telefonu. Pozostałe przypadki, jak wycieczki czy internaty, ustawa świadomie zostawia decyzji szkoły.
Polska dołącza do większości Europy, a nie wyprzedza świat
Warto osadzić tę zmianę w szerszym kontekście, bo Polska nie jest tu pionierem, lecz dołącza do dużej grupy państw. Z analizy systemów edukacji wynika, że mniej więcej co czwarty kraj na świecie ogranicza lub zakazuje smartfonów w szkołach. W samej Europie zakazy różnego typu wprowadziły między innymi Francja, Włochy, Grecja, Holandia, Portugalia, Hiszpania, Szwecja, Austria, Belgia, Węgry, Słowacja, Łotwa, Bułgaria i Rumunia. Francja zaczęła już w 2018 r., a kolejne kraje dokładały się w następnych latach.
Za zakazami stoją konkretne argumenty badawcze. Organizacja UNESCO w swoim raporcie o technologii w edukacji wskazuje, że już sama bliskość telefonu rozprasza, a po przerwaniu koncentracji powrót do zadania może zająć nawet kilkanaście do dwudziestu minut. Analizy zachowań nastolatków pokazują z kolei, że potrafią oni otrzymywać przeszło 200 powiadomień dziennie, z których znaczna część przypada na godziny lekcyjne. Część badań z krajów, które wprowadziły zakaz, wskazuje na poprawę wyników, zwłaszcza wśród uczniów wcześniej osiągających słabsze rezultaty, choć efekt nie zawsze pojawia się natychmiast i bywa widoczny dopiero w drugim roku obowiązywania reguł.
Warszawa: część szkół już to robi, ale na własną rękę i z różnym skutkiem
W stolicy zmiana spotka się z gruntem już częściowo przygotowanym. Wiele warszawskich podstawówek od lat zapisuje w statutach ograniczenia korzystania z telefonów, a część wprowadziła praktykę odkładania urządzeń do pudełek czy szafek na czas lekcji. Problem w tym, że dotąd robiły to oddolnie, w granicach, na jakie pozwalał statut, i bez twardej podstawy do egzekwowania reguły na przerwach. Skuteczność była więc bardzo różna, od szkół, gdzie telefony faktycznie znikały z rąk, po takie, gdzie zapis pozostawał martwy.
Ustawowy zakaz ujednolici sytuację w całym mieście i zdejmie z dyrektorów ciężar samodzielnego mierzenia się z prawnymi wątpliwościami. Warszawskie szkoły, jak wszystkie w kraju, dostaną czas do 31 października 2026 r. na dostosowanie statutów do nowych przepisów. Dla rodziców z aglomeracji, którzy często wybierają dziecku placówkę spoza rejonu, oznacza to koniec sytuacji, w której zasady dotyczące telefonu zależały od konkretnej szkoły. Od nowego roku szkolnego punkt wyjścia będzie ten sam wszędzie.
Kiedy przepisy wejdą w życie i co jeszcze może się zmienić?
Projekt trafia teraz do prac w Sejmie, więc na tym etapie jest to rządowa propozycja, a nie obowiązujące prawo. Planowany termin wejścia w życie to 1 września 2026 r., czyli początek roku szkolnego 2026/2027, a szkoły mają mieć czas do 31 października 2026 r. na dostosowanie statutów. To oznacza, że nowe zasady ruszą wraz z pierwszym dzwonkiem, a placówki dostaną dodatkowe dwa miesiące na dopięcie wewnętrznych regulaminów, na przykład wskazanie, gdzie uczniowie mają przechowywać urządzenia.
Ponieważ ścieżka legislacyjna dopiero się zaczyna, szczegóły mogą się jeszcze zmienić podczas prac parlamentarnych. Pewny jest kierunek, czyli przejście od dobrowolnych zapisów statutowych do ustawowego zakazu w podstawówkach. Dla rodziców rozsądne jest potraktowanie 1 września jako realnej daty i przygotowanie dziecka na to, że smartfon przestanie być stałym towarzyszem szkolnego dnia.
Co to oznacza dla Ciebie? Przygotuj dziecko i siebie na nowy rok szkolny
Jeśli masz dziecko w podstawówce, kilka rzeczy warto przemyśleć już teraz, zanim zacznie się rok szkolny:
- Ustal alternatywny sposób kontaktu. Jeśli dotąd dzwoniłeś do dziecka w ciągu dnia, dowiedz się, jak szkoła organizuje kontakt z rodzicem, na przykład przez sekretariat lub wychowawcę.
- Sprawdź, czy dziecko łapie się na wyjątek zdrowotny. Jeśli korzysta z aplikacji medycznej, na przykład do monitorowania cukrzycy, zakaz go nie obejmuje, ale warto to z wyprzedzeniem zgłosić szkole.
- Śledź zmiany w statucie szkoły. Placówki mają czas do 31 października 2026 r. na dostosowanie zasad. To w statucie znajdziesz konkrety, na przykład gdzie telefon ma być przechowywany w czasie zajęć.
- Porozmawiaj z dzieckiem przed wrześniem. Wprowadzenie zasady będzie łatwiejsze, jeśli nie zaskoczy ucznia pierwszego dnia. Warto wytłumaczyć, że to reguła ogólnopolska, a nie kaprys jednej szkoły.
- Pamiętaj, że szkoła nie może zarekwirować telefonu na stałe. Zasady dotyczą korzystania i przechowywania w czasie pobytu, a nie odbierania własności. W razie wątpliwości pytaj o konkretne zapisy regulaminu.
Zakaz telefonów to jedna z najpoważniejszych zmian organizacyjnych w polskiej szkole od lat, a zarazem dogonienie standardu, który w większości Europy obowiązuje już od dawna. Sukces zależy nie od samego przepisu, lecz od tego, czy szkoła, nauczyciel i rodzic pociągną w tę samą stronę. Najbliższe miesiące pokażą, czy podstawówki zdążą przygotować się na 1 września.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.