Sypią się kary po kontrolach. 5 tys. zł grzywny za brak jednego dokumentu. Trzeba za niego zapłacić nawet 800 zł [08.06.2024]
28 kwietnia 2023 roku to data, która zapisała się jako ważny moment dla wszystkich właścicieli nieruchomości w Polsce. To właśnie tego dnia posiadanie świadectwa energetycznego stało się obowiązkowe. Choć od wprowadzenia tego wymogu minęło już trochę czasu, to dopiero niedawno rozpoczęto faktyczne kontrole jego przestrzegania. Co to oznacza dla właścicieli domów i mieszkań? Przede wszystkim konieczność dostosowania się do nowych przepisów i uwzględnienia dodatkowych kosztów.
Czym właściwie jest świadectwo energetyczne? To dokument, który określa, ile energii zużywa dana nieruchomość w ciągu roku. Bierze pod uwagę takie czynniki jak oświetlenie, ogrzewanie czy klimatyzacja. Jest to niezwykle przydatne przy wyliczaniu zapotrzebowania energetycznego budynku. Co ważne, po większym remoncie, szczególnie takim, który wpływa na zużycie energii, może pojawić się konieczność wyrobienia nowego świadectwa.
Nie każdy właściciel nieruchomości musi od razu biec do urzędu po ten dokument. Obowiązek ten nie dotyczy budynków wykorzystywanych wyłącznie na własny użytek. Jednak w momencie, gdy podejmiemy decyzję o sprzedaży lub wynajmie naszej nieruchomości, świadectwo energetyczne staje się niezbędne.
Ile trzeba zapłacić za wyrobienie tego dokumentu? Ceny wahają się zazwyczaj w granicach 500-800 zł, ale w przypadku większych domów w dużych miastach mogą sięgnąć nawet 1000 zł i więcej. Warto jednak zainwestować w ten dokument, bo jego brak może nas słono kosztować – grzywna za nieposiadanie świadectwa energetycznego może wynieść nawet 5 tys. zł.
Ale to nie koniec nowych obowiązków dla właścicieli nieruchomości. Zgodnie z aktualnie obowiązującym prawem, musimy także pamiętać o regularnych kontrolach systemów ogrzewania. I tu pojawia się pewne zróżnicowanie – częstotliwość tych kontroli zależy od mocy naszego kotła i rodzaju paliwa, które stosujemy.
Jeśli mamy kocioł na paliwo ciekłe lub stałe o mocy większej niż 100 kW, kontrola musi odbywać się co 2 lata. Dla źródeł ciepła o mocy przekraczającej 70 kW okres ten wynosi 3 lata. W przypadku kotłów gazowych o mocy powyżej 100 kW, kontrola wymagana jest co 4 lata. Natomiast dla kotłów o mocy od 20 kW do 100 kW, niezależnie od typu paliwa, wystarczy kontrola co 5 lat.
Jest jednak pewna furtka – jeśli od ostatniej kontroli nie nastąpiły żadne zmiany w charakterystyce energetycznej budynku ani w samym systemie ogrzewania, kolejne kontrole mogą zostać odroczone. To daje właścicielom trochę oddechu i pozwala uniknąć niepotrzebnych kosztów.
Jaki jest cel tych wszystkich nowych regulacji? Przede wszystkim chodzi o poprawę efektywności energetycznej budynków i redukcję zużycia energii. To niezwykle ważne w kontekście zmian klimatycznych i rosnących cen energii. Jednak dla właścicieli nieruchomości oznacza to konieczność dostosowania się do nowych wymogów i poniesienia dodatkowych kosztów związanych z kontrolami i ewentualnymi modernizacjami systemów grzewczych.
Świadectwo energetyczne i regularne kontrole ogrzewania to nowa rzeczywistość, do której muszą przystosować się wszyscy właściciele nieruchomości w Polsce. Choć wiąże się to z pewnymi kosztami i obowiązkami, to w dłuższej perspektywie może przynieść wiele korzyści – zarówno dla naszego portfela, jak i dla środowiska. Warto zatem podejść do tych zmian z otwartą głową i traktować je jako inwestycję w przyszłość.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.
