Szokujące wieści dla Polski. Sytuacja pogarsza się z godziny na godzinę
Kiedy w maju 2025 roku Ministerstwo Finansów opublikowało dane o zadłużeniu Skarbu Państwa na koniec kwietnia – wynoszącym wówczas 1 750,4 mld zł – komentatorzy pisali o historycznym rekordzie. Kilka miesięcy później te liczby wyglądają niemal skromnie. Na koniec stycznia 2026 roku dług Skarbu Państwa sięgał już 1 998,3 mld zł – niemal dokładnie 2 biliony złotych – wynika z szacunkowych danych Ministerstwa Finansów opublikowanych przez PAP Biznes. Dane za luty, które resort opublikuje ok. 20 marca, prawie na pewno tę granicę przekroczą.

Fot. Shutterstock / Warszawa w Pigułce
247 miliardów w 9 miesięcy – tak rósł dług od wiosny 2025
Zestawienie miesięcznych danych MF pokazuje tempo, w jakim zadłużenie narastało od początku ubiegłego roku. Na koniec maja 2025 wynosiło 1 772,5 mld zł, w październiku przekroczyło 1 894 mld zł, w listopadzie zbliżyło się do 1 909 mld zł, a grudzień zamknął rok wynikiem 1 951,9 mld zł. To oznacza, że w całym 2025 roku dług Skarbu Państwa urósł o 322,6 mld zł – niemal 20 proc. wobec stanu na koniec 2024 roku. Dla porównania: w 2024 roku wzrost wyniósł 283 mld zł, a w 2023 roku – tylko 107 mld zł. Roczny przyrost długu w 2025 był więc 3 razy wyższy niż dwa lata wcześniej.
Samo MF wyjaśnia te liczby wprost: rząd pożyczył netto 317,7 mld zł, głównie w celu sfinansowania deficytu budżetu państwa wynoszącego 275,6 mld zł. Do tego doszły pożyczki udzielone z budżetu (19,6 mld zł), operacje związane ze środkami europejskimi (ponad 27 mld zł) oraz przekazanie obligacji na podstawie innych ustaw (17,9 mld zł).
Styczeń 2026 przyniósł kolejny skok – dług urósł w jednym miesiącu o 46,4 mld zł, czyli o 2,4 proc. Z czego się to składa: dług krajowy wyniósł ok. 1 595 mld zł, zagraniczny – 403,3 mld zł (20,2 proc. całości). Zdecydowana większość polskiego długu jest zatem finansowana na rynku krajowym, głównie przez polskie banki, fundusze inwestycyjne i bezpośrednio przez obywateli kupujących obligacje oszczędnościowe.
Do 2 bilionów jeszcze krok. A do końca 2026 roku – kolejne 300 miliardów?
Dane za styczeń to nie koniec złych wiadomości. Zgodnie z opublikowaną przez MF „Strategią Zarządzania Długiem Skarbu Państwa na lata 2026-2029″, do końca bieżącego roku dług ma wzrosnąć o kolejne 320-350 mld zł. Głównym napędem wzrostu są wydatki na obronność – Polska przeznacza na ten cel ok. 3 proc. PKB, co jest jednym z najwyższych wskaźników w NATO. Planowany deficyt budżetowy w 2026 roku wynosi ok. 272 mld zł, co stanowi ok. 6,5 proc. PKB.
Najbardziej bolesną konsekwencją rosnącego długu są koszty jego obsługi – czyli przede wszystkim odsetki od wyemitowanych obligacji. W 2026 roku wyniosą one 90 mld zł – o 19 proc. więcej niż rok wcześniej. Dla porównania: to więcej niż łączny koszt programu 800+, trzynastej i czternastej emerytury, renty wdowiej i programu babciowe razem wziętych. Ministerstwo Finansów szacuje, że w 2029 roku sam koszt obsługi długu Skarbu Państwa pochłonie 3 proc. PKB.
Fitch z negatywną perspektywą. Wzrost ratingu możliwy dopiero po wyborach
Na tym tle agencja ratingowa Fitch Ratings 27 lutego 2026 roku podtrzymała długoterminowy rating Polski w walucie obcej na poziomie „A-„, ale utrzymała negatywną perspektywę. Perspektywa negatywna oznacza, że w horyzoncie 1-2 lat agencja może rating obniżyć. Fitch zmienił perspektywę ze stabilnej na negatywną we wrześniu 2025 roku.
W uzasadnieniu agencja napisała: „Negatywna perspektywa odzwierciedla ryzyko utrzymywania się wysokich deficytów fiskalnych, prowadzących do szybkiego wzrostu długu publicznego. Brak wiarygodnego planu konsolidacji fiskalnej w połączeniu z nasilonymi krajowymi wyzwaniami politycznymi zmniejsza przekonanie co do zdolności rządu do wprowadzenia dodatkowych środków fiskalnych i ograniczenia dynamiki wzrostu zadłużenia”.
Deficyt sektora finansów publicznych (czyli nie tylko budżetu centralnego, ale całości finansów publicznych) wyniósł w 2025 roku wg szacunków Fitch 7 proc. PKB – ponad 2 razy więcej niż mediana dla krajów z ratingiem „A” wynoszącą 2,9 proc. Dług publiczny według tej metodologii wzrósł w 2025 roku do 59 proc. PKB z 55,1 proc. rok wcześniej, a do 2027 roku ma dobić do 70 proc. PKB.
Ekonomiści nie spodziewają się zmiany ratingu przed wyborami parlamentarnymi w 2027 roku. Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole Bank Polska, ocenił w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, że agencja nie podejmie żadnej decyzji do wyborów. Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium, dodał, że „ewentualna korekta to według mnie perspektywa najwcześniej 2027 r.”. Wśród potencjalnych czynników obciążających Fitch wskazuje m.in. weto prezydenta Nawrockiego blokujące podwyżki podatków i cięcia wydatków, oraz możliwe poluzowanie polityki fiskalnej przed wyborami.
Minister finansów Andrzej Domański skomentował decyzję Fitch lakonicznie: „Wiarygodność buduje się konsekwencją i decyzjami”.
Rentowności polskich obligacji skoczyły. MF odwołuje przetarg
Sytuację komplikuje bieżący kryzys na rynkach finansowych wywołany konfliktem na Bliskim Wschodzie. Rentowność polskich obligacji 10-letnich na koniec lutego wynosiła ok. 4,93 proc., ale już w poniedziałek 10 marca wzrosła do ponad 5,72 proc. To wzrost o niemal 80 punktów bazowych w ciągu kilku dni. Wyższe rentowności oznaczają, że rynek wycenia wyższe ryzyko i oczekuje wyższego oprocentowania za pożyczenie pieniędzy polskiemu państwu – co bezpośrednio przekłada się na wyższe przyszłe koszty obsługi zadłużenia.
W odpowiedzi Ministerstwo Finansów zdecydowało się odwołać zaplanowany na 11 marca przetarg zamiany obligacji skarbowych. Karol Czarnecki, dyrektor Departamentu Długu Publicznego w MF, poinformował: „W związku z podwyższoną zmiennością na krajowym rynku SPW po konsultacji z uczestnikami rynku MF zdecydowało, że przetarg zamiany obligacji planowany na 11/03 nie zostanie zorganizowany”. Jednocześnie resort uspokaja, że dysponuje buforem płynnościowym przekraczającym 160-180 mld zł, co pozwala na elastyczne reagowanie na warunki rynkowe. Minister Domański zapewnił w Programie I Polskiego Radia, że MF „bacznie obserwuje sytuację na rynkach i dostosowuje podaż obligacji do warunków rynkowych, a one są bardzo zmienne”.
2 biliony złotych w perspektywie – co to oznacza dla każdego z nas?
Dług Skarbu Państwa na poziomie bliskim 2 bilionów złotych w przeliczeniu na mieszkańca wynosi ok. 52 000 zł na każdego Polaka – wliczając dzieci, emerytów i bezrobotnych. Sam koszt obsługi długu wynoszący 90 mld zł w 2026 roku to ok. 2 350 zł rocznie na głowę – i ta kwota rośnie co roku.
Kluczowe pytanie brzmi, czy tempo zadłużania się jest zrównoważone. MF argumentuje, że dług jest finansowany sprawnie, popyt na polskie obligacje ze strony krajowych inwestorów bije rekordy, a wzrost PKB (prognozowany przez Fitch na 3,6 proc. w 2026 roku) pozwala obsługiwać rosnące zobowiązania. Krytycy wskazują jednak, że tempo wzrostu długu jest bezprecedensowe, a przestrzeń na dalsze zwiększanie wydatków – wobec negatywnej perspektywy ratingowej i rosnących rentowności – szybko się kurczy. Jeśli do tego dojdzie przedłużający się kryzys na Bliskim Wschodzie windujący koszty energii i osłabiający wzrost, równanie fiskalne może stać się dużo trudniejsze do zbilansowania.
Wysoki dług publiczny sam w sobie nie oznacza natychmiastowego kryzysu. Państwa funkcjonują z zadłużeniem od dekad. Problem pojawia się wtedy, gdy koszty jego obsługi rosną szybciej niż gospodarka. Dług publiczny nie jest tylko liczbą w tabelach Ministerstwa Finansów. To także rachunek, który państwo będzie spłacać przez lata – a jego koszt w ostatecznym rozrachunku ponoszą podatnicy. Już dziś widać skalę obciążenia. W 2026 roku Polska wyda około 90 mld zł tylko na obsługę długu. To pieniądze przeznaczone wyłącznie na odsetki od obligacji, a nie na inwestycje czy usługi publiczne. W praktyce oznacza to mniej środków na inne cele – od ochrony zdrowia, przez edukację, aż po infrastrukturę.
Rosnący dług może też oznaczać większą presję na finanse publiczne w kolejnych latach. Rządy mają w takiej sytuacji trzy główne możliwości: zwiększać podatki, ograniczać wydatki lub dalej się zadłużać. Każda z tych decyzji prędzej czy później wpływa na życie obywateli. W praktyce może to oznaczać wolniejsze tempo nowych programów socjalnych, trudniejsze decyzje budżetowe albo większe obciążenia fiskalne w przyszłości. Im wyższe są koszty obsługi długu, tym mniej pieniędzy zostaje na bieżące potrzeby państwa.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.