To jedna z najwyższych opłat na rachunku ze spółdzielni. Czym jest, skoro mieszkanie jest własnościowe?

Jedna z najwyższych opłat na rachunku ze spółdzielni mieszkaniowych to opłata eksploatacyjna. Wiele osób dziwi się, że muszą płacić za eksploatację lokalu, który do nich należy. To jednak błędne zrozumienie idei tej opłaty. Co to jest opłata eksploatacyjna i na co tak naprawdę idą pieniądze lokatorów?

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Dodaj

Bloki na Grochowie w Warszawie.
Fot. Warszawa w Pigułce

Płacisz nie za swoje mieszkanie, tylko za budynek, w którym ono jest i okolice wokół

Opłata eksploatacyjna nie dotyczy tego, co dzieje się w twoim mieszkaniu. Za malowanie ścian, nowe płytki czy zepsuty kran w łazience płacisz sam. Eksploatacja to koszty utrzymania całego budynku i terenu wokół niego: klatek schodowych, dachu, piwnic, windy, instalacji, chodników i zieleni. Z tych części korzystają wszyscy mieszkańcy, więc wszyscy się na nie składają.

Obowiązek wynika wprost z art. 4 ustawy z 15 grudnia 2000 r. o spółdzielniach mieszkaniowych. Dotyczy każdej grupy mieszkańców: członków z lokatorskim prawem do lokalu, osób ze spółdzielczym własnościowym prawem, a także właścicieli mieszkań z odrębną własnością i księgą wieczystą. Każdy z nich ma obowiązek uczestniczyć w wydatkach związanych z eksploatacją i utrzymaniem nieruchomości w części przypadającej na jego lokal. Nie ma znaczenia, czy jest członkiem spółdzielni.

Słowo „własnościowe” bywa mylące. Spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu to ograniczone prawo rzeczowe. Daje szerokie uprawnienia, można je sprzedać, wynająć czy przekazać w spadku, ale budynek i grunt pozostają własnością spółdzielni. Nawet przy pełnej odrębnej własności właściciel mieszkania jest jednocześnie współwłaścicielem części wspólnych, a więc musi też ponosić ich koszty. Dokładnie tak samo jest we wspólnotach mieszkaniowych, gdzie odpowiednikiem są zaliczki na koszty zarządu nieruchomością wspólną.

Na co idą pieniądze z opłaty eksploatacyjnej?

Opłata eksploatacyjna zwykle jest naliczana od metra kwadratowego powierzchni użytkowej mieszkania. Składa się z wielu drobnych pozycji, które razem dają sporą kwotę. Najczęściej są to:

  • sprzątanie klatek schodowych, piwnic i terenu wokół bloku, odśnieżanie i pielęgnacja zieleni,
  • wynagrodzenia administracji, księgowości i konserwatorów,
  • bieżące naprawy i konserwacja instalacji, domofonów, bram i oświetlenia,
  • prąd na klatkach, w piwnicach i do windy,
  • obowiązkowe przeglądy techniczne budynku, instalacji gazowej, kominowej i elektrycznej,
  • serwis i dozór techniczny wind,
  • ubezpieczenie budynku,
  • koszty obsługi bankowej, systemów do rozliczeń i obsługi prawnej.

Przeglądy nie są wymysłem spółdzielni. Art. 62 Prawa budowlanego nakazuje kontrolę stanu technicznego budynku i instalacji co najmniej raz w roku, a kontrolę całego budynku co najmniej raz na 5 lat. Zarządca, który ich nie wykona, naraża się na kary.

W wielu spółdzielniach na rachunku osobno pojawiają się podatek od nieruchomości oraz opłata za użytkowanie wieczyste gruntu. Spółdzielnia płaci je za cały budynek i rozkłada na mieszkańców. Osobno nalicza się też tzw. media, czyli ciepło, wodę i ścieki, a także opłatę za odbiór odpadów. To koszty niezależne od spółdzielni. Ich wysokość ustalają dostawcy i gmina, a spółdzielnia tylko je pobiera i przekazuje dalej.

Fundusz remontowy to oszczędności na przyszłe remonty bloku

Druga duża pozycja to fundusz remontowy. Nie pokrywa bieżących kosztów, tylko jest odkładany na większe prace: wymianę dachu, docieplenie ścian, remont pionów wodno-kanalizacyjnych, wymianę wind, malowanie klatek czy naprawę balkonów.

Ważna zasada: spółdzielnia musi prowadzić ewidencję i rozliczać wpływy i wydatki funduszu remontowego osobno dla każdej nieruchomości (art. 4 ust. 41 ustawy). Pieniądze mieszkańców jednego bloku nie powinny więc finansować remontu innego budynku na tym samym osiedlu. Jeśli w danym bloku zbierze się wystarczająco dużo, remont można zrobić bez kredytu. Jeśli za mało, spółdzielnia albo podnosi stawkę, albo zaciąga kredyt, który i tak spłacają później mieszkańcy.

Właśnie dlatego fundusz remontowy rośnie najszybciej w starych blokach z wielkiej płyty, gdzie po kilkudziesięciu latach trzeba wymieniać prawie wszystko naraz.

Warszawski rachunek: ponad 460 zł miesięcznie, zanim doliczy się opłaty niezależne

Jak to wygląda w praktyce, pokazuje rozliczenie, które otrzymaliśmy od mieszkańca jednej z warszawskich spółdzielni. Stawki obowiązują od lipca, a dotyczą mieszkania o powierzchni 62,5 m kw. W części „opłaty zależne od spółdzielni” są:

  • eksploatacja: 3,10 zł za m kw., czyli 193,75 zł,
  • fundusz remontowy: 3,63 zł za m kw., czyli 226,88 zł,
  • konserwacja: 0,42 zł za m kw., czyli 26,25 zł,
  • dźwig (winda): 7,51 zł za osobę,
  • fundusz remontowy na wymianę wodomierzy: 2,40 zł za sztukę, przy 2 wodomierzach 4,80 zł,
  • domofon: 3,07 zł.

Razem to 462,26 zł miesięcznie, czyli ponad 5,5 tys. zł rocznie. Eksploatacja i fundusz remontowy odpowiadają za ok. 90 proc. tej kwoty. Co ciekawe, w tym przypadku więcej idzie na fundusz remontowy niż na bieżące utrzymanie budynku. Sama ta pozycja to ok. 2,7 tys. zł rocznie. A to jeszcze nie wszystko, bo do tej sumy dochodzą opłaty za ciepło, wodę, ścieki i odbiór odpadów, choć te opłaty są oczywiście opłatami niezależnymi od samej spółdzielni.

Jak opisał portal Bezprawnik, w innej warszawskiej spółdzielni opłata eksploatacyjna wzrosła w tym roku z 1,90 zł do 2,50 zł za m kw. W jeszcze innej po protestach mieszkańców rada nadzorcza przesunęła zaplanowaną na październik podwyżkę na styczeń 2027 r. Nie zrezygnowano z niej, tylko ją odłożono. Pod Warszawą, w Legionowie, w części budynków fundusz remontowy wzrósł z 2,95 zł do 4 zł za m kw.

Spółdzielnie najczęściej wskazują na rosnące koszty pracy. Sprzątanie, konserwacja i administracja zależą od płacy minimalnej, która w 2026 r. wynosi 4806 zł brutto, a od stycznia 2027 r. ma wzrosnąć do 4950 zł. Do tego dochodzą droższy prąd w częściach wspólnych, serwis wind, ubezpieczenia i ceny prac remontowych. Na rachunek warszawiaków wpływa też niezależna od spółdzielni podwyżka cen wody: w stolicy i kilku okolicznych gminach metr sześcienny wody i ścieków zdrożał z 14,90 zł do 16,35 zł.

Spółdzielnia nie może podnieść opłat z dnia na dzień

Ustawa chroni mieszkańców przed nagłymi podwyżkami. Zgodnie z art. 4 ust. 7 o zmianie opłat eksploatacyjnych spółdzielnia musi zawiadomić co najmniej 3 miesiące przed terminem, na koniec miesiąca kalendarzowego. Zmiana wymaga też pisemnego uzasadnienia. Samo „koszty wzrosły” nie wystarczy.

Inaczej jest z kosztami niezależnymi od spółdzielni, np. energią, ciepłem, wodą czy wywozem śmieci. Tu, zgodnie z art. 4 ust. 71, okres wypowiedzenia jest krótszy, bo spółdzielnia nie ma wpływu na ceny dostawców. Musi jednak wykazać, z jakich dokumentów wynika nowa stawka.

Najważniejsze jest jednak to, co mówi art. 4 ust. 8. Mieszkańcy mogą zakwestionować zasadność podwyżki na drodze sądowej, a ciężar dowodu spoczywa na spółdzielni. To ona musi udowodnić, że nowe stawki są uzasadnione. Do czasu zakończenia sprawy płaci się opłaty w dotychczasowej wysokości.

Masz prawo zobaczyć, na co idą twoje pieniądze

Mieszkańcy nie muszą wierzyć spółdzielni na słowo. Art. 81 ustawy daje członkom prawo do żądania kopii uchwał organów spółdzielni, protokołów, rocznych sprawozdań finansowych, a także faktur i umów zawieranych z firmami zewnętrznymi. Można więc sprawdzić, ile spółdzielnia płaci np. za sprzątanie, ochronę czy serwis wind, i porównać to z ofertami rynkowymi.

Plan kosztów i przychodów zatwierdza rada nadzorcza, a sprawozdanie z działalności co roku walne zgromadzenie. To tam mieszkańcy mają realny wpływ na wysokość opłat, choć na zebrania przychodzi zwykle tylko niewielka częśc spółdzielców.

Przykłady nienależnych podwyżek to jednak rzadkość. Należy pamiętać, że spółdzielnie, podobnie, jak każde przedsiębiorstwo w Polsce, stoją przed widmami podwyżek rachunków.

Co możesz zrobić, gdy opłata za eksploatację rośnie?

  • Sprawdź, czy zawiadomienie o podwyżce przyszło co najmniej 3 miesiące przed terminem i czy zawiera pisemne uzasadnienie. Jeśli nie, podwyżka może być bezskuteczna.
  • Odróżnij na rachunku eksploatację i fundusz remontowy od mediów. Na ceny wody, ciepła i wywozu śmieci spółdzielnia nie ma bezpośredniego wpływu.
  • Złóż pisemny wniosek o kopie umów i faktur, np. na sprzątanie czy konserwację. Masz do tego prawo z art. 81 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych.
  • Zapytaj, ile jest na funduszu remontowym twojego budynku i na jakie remonty jest przeznaczony. Spółdzielnia musi to rozliczać osobno dla każdej nieruchomości.
  • Chodź na walne zgromadzenie lub jego część. Tam zatwierdza się sprawozdania i można zgłaszać zastrzeżenia.
  • Jeśli uważasz podwyżkę za nieuzasadnioną, możesz ją zaskarżyć do sądu. Do czasu wyroku płacisz według starych stawek, a spółdzielnia musi wykazać, że podwyżka była konieczna.
Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl