To rozgrzewające danie podaję po powrocie z cmentarza. Każdy prosi o dokładkę, a garnek szybko robi się pusty
Po kilku godzinach spędzonych na cmentarzu, kiedy listopadowy chłód daje się we znaki, nie ma nic lepszego niż gorący, domowy obiad. W mojej kuchni na Wszystkich Świętych króluje jedno danie, które przygotowuję już poprzedniego dnia. Aromatyczny gulasz z miękkim mięsem, pieczarkami i papryką jest tak pyszny, że domownicy zawsze proszą o dokładkę. A ja nie muszę spędzać 1 listopada przy kuchence.

Po powrocie z cmentarza wszyscy marzą o gorącym obiedzie
Wszystkich Świętych to wyjątkowy dzień. Odwiedzamy groby bliskich, zapalamy znicze, wspominamy tych, których już z nami nie ma. Często spędzamy na cmentarzach wiele godzin, a listopadowa pogoda potrafi dać się we znaki. Zmarznięte dłonie, chłodny wiatr i zmęczenie sprawiają, że po powrocie do domu najbardziej marzymy o czymś gorącym i sycącym.
Właśnie dlatego od lat świetnie sprawdza się domowy gulasz z wieprzowiny, pieczarek i czerwonej papryki. To jedno z tych dań, które wypełniają cały dom cudownym zapachem i przyciągają wszystkich do kuchni.
Mięso jest tak miękkie, że niemal rozpada się pod widelcem, a gęsty, aromatyczny sos idealnie pasuje do ziemniaków, klusek śląskich albo świeżego pieczywa. Największą zaletą tego przepisu jest jednak to, że gulasz można ugotować dzień wcześniej. Po odgrzaniu smakuje nawet lepiej niż zaraz po przygotowaniu.
Sekret tkwi w przyprawach i powolnym duszeniu
Dobry gulasz nie wymaga drogich składników ani skomplikowanych umiejętności kulinarnych. Wystarczy kawałek łopatki wieprzowej, kilka warzyw i odpowiednio dobrane przyprawy.
Najważniejsza jest papryka. Słodka nadaje potrawie charakterystyczny smak i piękny kolor, wędzona dodaje głębi, a niewielka ilość ostrej przyjemnie rozgrzewa. Do tego cebula, czosnek, pieczarki i koncentrat pomidorowy, dzięki któremu sos staje się bardziej wyrazisty.
Prawdziwy sekret tkwi jednak w czasie. Mięso powinno dusić się powoli, aż stanie się wyjątkowo delikatne. Nie warto przyspieszać tego procesu, ponieważ właśnie dzięki długiemu gotowaniu gulasz nabiera najlepszego smaku.
Składniki na duży garnek rozgrzewającego gulaszu
Do przygotowania około sześciu–ośmiu porcji potrzebujemy kilogram łopatki wieprzowej, 400 gramów pieczarek, dwóch czerwonych papryk, dwóch dużych cebul i trzech ząbków czosnku. Przygotujmy również 500 ml bulionu, dwie łyżki koncentratu pomidorowego oraz dwie łyżki oleju do smażenia.
Z przypraw przydadzą się dwie łyżeczki słodkiej papryki, pół łyżeczki papryki wędzonej, ćwierć łyżeczki ostrej papryki, łyżeczka majeranku, dwa liście laurowe, trzy ziarna ziela angielskiego oraz sól i pieprz do smaku. Jeśli lubimy bardzo gęsty sos, możemy przygotować również łyżkę mąki do jego zagęszczenia.
Wszystkie składniki są łatwo dostępne, a większość przypraw prawdopodobnie mamy już w kuchennej szafce.
Jak zrobić gulasz, który rozpływa się w ustach?
Przygotowanie zaczynamy od pokrojenia mięsa w niezbyt drożą kostkę. W dużym garnku rozgrzewamy olej i obsmażamy wieprzowinę partiami, aż z każdej strony nabierze złocistego koloru. To ważny etap, ponieważ dobrze obsmażone mięso nadaje całej potrawie głębszy smak.
Następnie dodajemy pokrojoną cebulę i posiekany czosnek. Całość smażymy przez kilka minut, aż cebula się zeszkli. Wsypujemy słodką, wędzoną i ostrą paprykę, mieszamy, a następnie dodajemy koncentrat pomidorowy. Trzeba uważać, aby przyprawy się nie przypaliły, ponieważ mogłyby nadać potrawie gorzki posmak.
Do garnka wlewamy bulion, wrzucamy liście laurowe i ziele angielskie. Przykrywamy i dusimy mięso na małym ogniu przez około godzinę.
Po tym czasie dodajemy pokrojoną w paski paprykę oraz pieczarki pokrojone w plasterki. Gotujemy kolejne 30–40 minut, aż mięso będzie bardzo miękkie, a warzywa oddadzą swój aromat do sosu.
Na koniec doprawiamy gulasz majerankiem, solą i pieprzem. Jeżeli sos okaże się zbyt rzadki, można dodać łyżkę mąki rozmieszanej w niewielkiej ilości zimnej wody i zagotować całość przez kilka minut.
Gotowy gulasz powinien być gęsty, pachnący i pełen soczystych kawałków mięsa.
Z czym podawać? Jeden dodatek sprawdza się szczególnie dobrze
Gulasz można podawać na wiele sposobów, ale szczególnie dobrze smakuje z kluskami śląskimi. Ich delikatna konsystencja i charakterystyczne wgłębienie sprawiają, że doskonale zbierają aromatyczny sos.
Równie dobrym wyborem będą tłuczone ziemniaki z odrobiną masła albo kasza gryczana. Jeśli zależy nam na szybkim obiedzie, wystarczy podać gulasz z kromką świeżego, chrupiącego chleba.
Do tego obowiązkowo coś kwaśnego. Ogórki kiszone, surówka z kiszonej kapusty albo domowe buraczki świetnie przełamują intensywny smak mięsa.
Najlepiej ugotować go 31 października. Następnego dnia smakuje jeszcze lepiej
To właśnie największa zaleta tego dania. Nie trzeba przygotowywać obiadu po powrocie z cmentarza, kiedy wszyscy są już zmęczeni i głodni.
Wystarczy ugotować duży garnek gulaszu dzień wcześniej, pozostawić do przestudzenia i wstawić do lodówki. Następnego dnia trzeba jedynie dokładnie go podgrzać, od czasu do czasu mieszając. Jeśli sos zbyt mocno zgęstnieje, można dolać odrobinę bulionu.
Przez noc smaki jeszcze lepiej się połączą. Mięso przejdzie aromatem przypraw, a sos stanie się bardziej wyrazisty.
To idealne rozwiązanie także wtedy, gdy 1 listopada odwiedza nas rodzina. Zamiast stać godzinami przy kuchence, możemy spędzić czas z bliskimi, a gorący obiad będzie gotowy w kilkanaście minut.
Ten gulasz ma jeszcze jedną zaletę: można przygotować go naprawdę dużo, bez obaw, że się zmarnuje. Przechowywany prawidłowo w lodówce nadaje się do odgrzania przez kolejne dwa–trzy dni. Można go również zamrozić.
Po powrocie z listopadowego chłodu trudno wyobrazić sobie coś przyjemniejszego niż talerz gorącego, domowego gulaszu. To prosty, tradycyjny obiad, który nie wymaga wyszukanych składników, a potrafi sprawić, że wszyscy przy stole poproszą o jeszcze jedną porcję.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.