Tragedia na przejściu dla pieszych w Warszawie. Taksówka dwukrotnie potrąciła kobietę. 46-latka zmarła

Wstrząsające okoliczności śmiertelnego wypadku na warszawskim Ursynowie. 46-letnia Natalia Borukhava została dwukrotnie potrącona przez taksówkę na przejściu dla pieszych. Po pierwszym uderzeniu próbowała się podnieść, ale samochód ponownie w nią uderzył, przygniatając ją do stojącego pojazdu. Kobieta przez ponad dwa tygodnie walczyła o życie. Zmarła 16 czerwca. Tymczasem kierująca taksówką obywatelka Tadżykistanu opuściła Polskę, zanim śledczy podjęli działania zmierzające do jej zatrzymania. Sprawa wywołuje poważne pytania o postępowanie policji i prokuratury.

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Dodaj

Policyjny radiowóz.
Fot. Warszawa w Pigułce

Dramat na Ursynowie. Kobieta została potrącona dwa razy

Do tragicznego zdarzenia doszło 1 czerwca 2026 roku, tuż przed godziną 20, w rejonie alei Komisji Edukacji Narodowej na warszawskim Ursynowie.

46-letnia Natalia Borukhava wracała z pracy. Kiedy znalazła się na przejściu dla pieszych, uderzyła w nią Toyota wykorzystywana jako taksówka.

Według relacji świadków, do których dotarła Wirtualna Polska, kobieta została potrącona dwukrotnie.

Po pierwszym uderzeniu próbowała podnieść się z jezdni. Wtedy samochód ponownie ruszył w jej kierunku.

Siła drugiego uderzenia była tak duża, że poszkodowana została przygnieciona do znajdującego się w pobliżu BMW.

Świadkowie przypuszczali, że kierująca taksówką mogła pomylić pedał gazu z hamulcem. Jest to jednak relacja świadków, a nie ostateczne ustalenie przyczyny wypadku.

Lekarze przez 16 dni walczyli o jej życie

Natalia trafiła do szpitala z bardzo poważnymi obrażeniami.

Doznała między innymi urazów kręgosłupa, miednicy oraz narządów wewnętrznych.

Jak ustaliła Wirtualna Polska, już następnego dnia po wypadku lekarze oceniali jej szanse na przeżycie na 50 procent.

Kobieta przeszła pięć operacji.

Pomimo wysiłków personelu medycznego jej stan pozostawał krytyczny.

16 czerwca, w szesnastym dniu od wypadku, Natalia zmarła.

Osierociła dwie córki.

Kierująca nie została zatrzymana. Dzień po śmierci Natalii wyjechała z kraju

Najwięcej kontrowersji budzą okoliczności działań podjętych wobec kobiety prowadzącej taksówkę.

Za kierownicą Toyoty siedziała obywatelka Tadżykistanu.

Z ustaleń dziennikarzy Wirtualnej Polski wynika, że mimo bardzo poważnego stanu poszkodowanej kierująca początkowo nie została zatrzymana.

Nie odebrano jej również paszportu.

Według publikacji WP służby dysponowały relacjami świadków oraz materiałem z monitoringu dokumentującym przebieg zdarzenia.

Mimo to kierująca mogła opuścić Polskę.

Do jej wyjazdu doszło 17 czerwca, zaledwie dzień po śmierci Natalii.

W chwili gdy śledczy podjęli działania zmierzające do zatrzymania kobiety, nie było jej już na terytorium kraju.

Poważne pytania o działania policji i prokuratury

Wirtualna Polska opisuje, że dopiero po śmierci 46-latki działania śledczych nabrały tempa.

Według ustaleń redakcji 17 czerwca sprawdzono status pobytowy kierującej, a kilka dni później prokurator zlecił jej zatrzymanie.

W tym czasie kobieta zdążyła już wyjechać z Polski.

Sprawa rodzi pytania o to, dlaczego wcześniej nie zastosowano środków, które mogłyby ograniczyć ryzyko opuszczenia kraju.

Samo uczestnictwo w wypadku nie oznacza automatycznie podstawy do tymczasowego aresztowania. Zastosowanie środków zapobiegawczych wymaga spełnienia określonych warunków prawnych.

Jednak ciężki stan poszkodowanej, możliwość śmierci oraz sytuacja pobytowa kierującej to okoliczności, których znaczenie w postępowaniu wymaga wyjaśnienia.

Według doniesień medialnych policja i prokuratura przedstawiają odmienne stanowiska dotyczące odpowiedzialności za przebieg pierwszych czynności.

Uciekła z Polski. Czy uda się ją sprowadzić?

Obecnie jednym z najważniejszych problemów pozostaje ustalenie miejsca pobytu kobiety podejrzewanej o spowodowanie śmiertelnego wypadku.

Według informacji Wirtualnej Polski śledczy rozważają dalsze działania poszukiwawcze, w tym wydanie listu gończego.

Pojawia się również pytanie o możliwość sprowadzenia kierującej do Polski, jeśli przebywa ona w Tadżykistanie.

Brak dwustronnej umowy ekstradycyjnej może utrudniać procedurę, ale nie oznacza automatycznie, że przekazanie podejrzanej jest w każdych okolicznościach niemożliwe.

Wiele zależy od podstaw prawnych współpracy międzynarodowej, decyzji właściwych organów i miejsca pobytu poszukiwanej.

Na 14 października nie ma w przywołanych doniesieniach potwierdzenia, że kobieta została zatrzymana.

Przyjechali do Polski, żeby rozpocząć nowe życie

Historia Natalii i jej rodziny jest szczególnie poruszająca.

Kobieta wraz z mężem Pawłem przeprowadziła się z Białorusi do Polski w 2022 roku.

Małżeństwo chciało zbudować tutaj bezpieczną przyszłość dla siebie i swoich dwóch córek.

Oboje byli związani ze stomatologią. W Warszawie rozwijali własną działalność i otworzyli klinikę dentystyczną.

Wypadek z 1 czerwca przekreślił wspólne plany.

Paweł przez kolejne dni towarzyszył żonie w walce o życie, wierząc, że wróci do domu.

Po jej śmierci został sam z dwiema córkami.

Jak opisuje Wirtualna Polska, mężczyzna próbuje obecnie również na własną rękę ustalić, gdzie znajduje się kobieta prowadząca taksówkę.

Rodzina czeka na odpowiedzi

Śmierć Natalii Borukhavy to nie tylko historia tragicznego wypadku drogowego.

To również sprawa, która stawia trudne pytania o skuteczność postępowania prowadzonego wobec osoby podejrzewanej o spowodowanie śmierci człowieka.

Dlaczego kierująca nie została zatrzymana wcześniej? Czy prawidłowo oceniono ryzyko jej wyjazdu? Czy wszystkie niezbędne czynności wykonano odpowiednio szybko?

Na te pytania powinny odpowiedzieć właściwe instytucje.

Natalia nie wróci już do męża i dwóch córek. Jej rodzina wciąż czeka na wyjaśnienie okoliczności tragedii i rozliczenie odpowiedzialności za śmiertelny wypadek.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl