Trump zaprasza Nawrockiego do Rady Pokoju. Poważny test dla prezydenta
Prezydent Karol Nawrocki otrzymał od Donalda Trumpa zaproszenie do udziału w powoływanej przez USA Radzie Pokoju, która ma zajmować się stabilizacją sytuacji na Bliskim Wschodzie. Propozycja budzi kontrowersje, bo w tym samym gronie ma znaleźć się także Władimir Putin, a eksperci ostrzegają, że decyzja w tej sprawie będzie dla polskiej głowy państwa poważnym testem politycznym.

Fot. Shutterstock
Trump zaprasza Nawrockiego do Rady Pokoju. Eksperci ostrzegają przed politycznym testem
Prezydent Karol Nawrocki otrzymał zaproszenie od Donalda Trumpa do udziału w powoływanej przez USA Radzie Pokoju, której celem ma być nadzór nad stabilizacją sytuacji na Bliskim Wschodzie, w tym w Strefie Gazy. Informację potwierdzono w kilku niezależnych źródłach, a także w Kancelarii Prezydenta. Propozycja wywołała jednak poważne wątpliwości wśród ekspertów od polityki zagranicznej.
Rada Pokoju i kontrowersyjny skład
Jak wynika z nieoficjalnych ustaleń, zaproszenie do Rady Pokoju otrzymali również inni światowi przywódcy, w tym Władimir Putin. To właśnie ten element budzi największe kontrowersje, zwłaszcza w kontekście stanowiska Polski wobec wojny w Ukrainie i relacji z Rosją.
Politolog prof. Rafał Chwedoruk podkreśla, że udział w takim gremium nie byłby jedynie symbolicznym gestem dyplomatycznym. W jego ocenie oznaczałby konieczność zajęcia jasnego stanowiska w sprawie konfliktów międzynarodowych i relacji z kluczowymi aktorami globalnej polityki.
„Potężny egzamin” dla prezydenta
Ekspert zwraca uwagę, że decyzja o przyjęciu lub odrzuceniu zaproszenia powinna być poprzedzona szerokimi konsultacjami. Chodzi nie tylko o rząd i Ministerstwo Spraw Zagranicznych, ale także o partnerów europejskich i dyplomację amerykańską. Przyjęcie propozycji bez takich uzgodnień byłoby – jak podkreśla politolog – działaniem skrajnie ryzykownym.
W jego ocenie zaproszenie wpisuje się w szerszą strategię Donalda Trumpa, który poszukuje w Europie politycznych sojuszników pozostających w dystansie do głównego nurtu integracji unijnej. Polska, a konkretnie prezydent Karol Nawrocki, miałaby w tej koncepcji odgrywać istotną rolę.
Polska między USA a Europą
Eksperci wskazują, że ewentualny udział prezydenta RP w Radzie Pokoju stawiałby Polskę w trudnej pozycji między Stanami Zjednoczonymi a Unią Europejską. Podejście USA do konfliktu na Bliskim Wschodzie różni się bowiem od bardziej zróżnicowanego stanowiska państw europejskich, które muszą brać pod uwagę zarówno kwestie bezpieczeństwa, jak i wewnętrzne uwarunkowania społeczne.
Udział w Radzie oznaczałby również konieczność odniesienia się do obecności Rosji w tym gremium, co mogłoby wywołać napięcia w relacjach z partnerami regionalnymi i sojusznikami z NATO.
Nieoficjalne informacje o „wpisowym”
Dodatkowe emocje wzbudziły doniesienia o rzekomym „wpisowym” za członkostwo w Radzie Pokoju, które miałoby wynosić nawet miliard dolarów. Informacje te nie zostały oficjalnie potwierdzone przez Biały Dom. Amerykańska administracja oświadczyła jedynie, że nie istnieje formalna opłata członkowska.
Zdaniem ekspertów, jeśli takie oczekiwania faktycznie miałyby miejsce, nie dotyczyłyby bezpośrednich przelewów, lecz raczej przyszłych kontraktów gospodarczych, inwestycji lub zakupów realizowanych przez państwa uczestniczące w inicjatywie.
Decyzja o dużym ciężarze politycznym
Politolodzy zgodnie podkreślają, że zaproszenie do Rady Pokoju to dla prezydenta Karola Nawrockiego jeden z pierwszych poważnych testów na arenie międzynarodowej. Decyzja w tej sprawie może mieć długofalowe konsekwencje zarówno dla relacji Polski z USA, jak i dla jej pozycji w Unii Europejskiej.
Na razie brak oficjalnego stanowiska Pałacu Prezydenckiego w sprawie zaproszenia. Według ekspertów kluczowe będą najbliższe dni i intensywność konsultacji dyplomatycznych, które – jak podkreślają – powinny rozpocząć się niezwłocznie.

Kucharz z dyplomem, pracował w wielu renomowanych restauracjach. W Warszawie w Pigułce odpowiada głównie za dział porad gastronomicznych.