Uwaga podróżni. Polska ambasada wydaje pilne ostrzeżenie. „Sytuacja jest niestabilna”
To, co dzieje się teraz w Sobolewie, przejdzie do historii jako jeden z największych zrywów miłośników zwierząt. Po decyzji o natychmiastowym zamknięciu placówki, na miejscu zaroiło się od ludzi, którzy nie czekali na oficjalne procedury. Trwa walka z czasem i mrozem, a psy są ewakuowane w trybie natychmiastowym.

Fot. Warszawa w Pigułce
Wynoszą je na rękach do samochodów
Świadkowie na miejscu opisują sceny pełne chaosu, ale i ogromnej empatii. Wiele psów jest w takim stanie lub tak paraliżującym strachu, że nie są w stanie iść o własnych siłach. Wolontariusze i zwykli mieszkańcy, którzy przyjechali pomóc, wynoszą zwierzęta ze schroniska dosłownie na rękach, by jak najszybciej umieścić je w ciepłych samochodach.
Czworonogi są bardzo wystraszone. Hałas, tłum ludzi i zamieszanie potęgują stres zwierząt, które do tej pory żyły w zamknięciu. Mimo to akcja przebiega sprawnie, a każdy wyniesiony pies to jedno uratowane życie.
Organizacje przejmują opiekę
Na miejscu nie działają tylko osoby prywatne. Do Sobolewa zjechały liczne organizacje prozwierzęce z regionu i okolic. To one koordynują przejmowanie zwierząt, sprawdzają ich wstępny stan i zabezpieczają prawnie ich dalszy los. Dzięki nim psy trafiają nie tylko do domów tymczasowych, ale też pod opiekę fundacji, które zapewnią im leczenie i profesjonalną socjalizację.
Brakuje wszystkiego, ludzie dowożą smycze
Pospolite ruszenie widać też w kwestii zaopatrzenia. Ponieważ ewakuacja jest spontaniczna, na miejscu błyskawicznie zorganizowano zbiórkę najpotrzebniejszych rzeczy. Ludzie przywożą i organizują smycze, obroże oraz miski, które są niezbędne, by bezpiecznie przetransportować i napoić wyciągnięte z boksów zwierzęta.
Każda para rąk do pomocy i każda smycz są teraz na wagę złota. Akcja w Sobolewie pokazuje, że w sytuacjach kryzysowych los zwierząt potrafi zjednoczyć ludzi bardziej niż cokolwiek innego.

Z zawodu językoznawca i tłumacz języka angielskiego. W redakcji od samego początku.