W Hiszpanii i Niemczech setki osób trafiły do szpitala. W Polsce ludzie zamiast do lekarza udali się do Internetu
Oglądałeś 12 sierpnia zaćmienie Słońca i teraz zastanawiasz się, czy z oczami wszystko w porządku? W Hiszpanii i Niemczech po tym zjawisku do lekarzy zgłosiły się setki osób. W Polsce fali podobnych zgłoszeń nie było, ale stało się coś innego, co samo w sobie jest ciekawszym sygnałem niż statystyki szpitalne.

W Hiszpanii pomoc otrzymało ponad 300 osób, w Niemczech blisko 50
Skala reakcji w Europie Zachodniej była wyraźna. W Hiszpanii z problemami ze wzrokiem po zaćmieniu zgłosiło się ponad 300 osób, z czego 101 interwencji odnotowano w samym Madrycie, 58 w Kraju Basków i 32 w Murcji. W Niemczech tylko trzy kliniki, w Mannheim, Stuttgarcie i Fryburgu, przyjęły łącznie blisko 50 pacjentów skarżących się na ból oczu, zamglone widzenie i bóle głowy.
W obu krajach zaćmienie miało charakter częściowy, a mimo apeli służb część obserwatorów patrzyła na Słońce przez zwykłe okulary przeciwsłoneczne albo bez żadnego zabezpieczenia, zmylona częściowym zachmurzeniem, które sprawiało wrażenie mniejszego zagrożenia.
Polskie szpitale nie zanotowały podobnej fali, za to wyszukiwarki zanotowały
W Polsce placówki medyczne nie odnotowały porównywalnego napływu pacjentów. Zamiast tego wieczorem 12 sierpnia gwałtownie wzrosła liczba zapytań w wyszukiwarce Google o frazę „ból oka” – o ponad 5000 proc. względem typowego poziomu. To nie oznacza, że ktoś w Polsce doznał uszkodzenia wzroku, ale pokazuje, że reakcją większości niepokojących się osób było wpisanie objawów w telefonie, a nie wizyta u okulisty czy na izbie przyjęć.
Zaćmienie miało w Polsce charakter głęboko częściowy i różnił się w zależności od regionu. Księżyc zakrył od 42 proc. tarczy Słońca w Bieszczadach, przez niespełna 82 proc. w Warszawie, po 85 proc. na zachodzie kraju. Nigdzie w Polsce nie wystąpiła faza całkowita, co ma znaczenie większe, niż mogłoby się wydawać.
Nawet przy niemal całkowicie zasłoniętym Słońcu nie wolno było zdejmować okularów
To rozróżnienie tłumaczy, dlaczego zaćmienie częściowe bywa w praktyce groźniejsze niż całkowite. Przy zaćmieniu całkowitym, obserwowanym tego dnia między innymi w części Hiszpanii i Islandii, istnieje krótki moment, w którym Księżyc w pełni zasłania tarczę Słońca i bezpośrednia obserwacja gołym okiem jest dopuszczalna. Przy zaćmieniu częściowym, niezależnie od tego, czy zakryte jest 42 czy 85 proc. powierzchni, taki moment nigdy nie następuje. Nawet niewielki, jasny fragment tarczy słonecznej pozostaje wystarczająco silnym źródłem promieniowania, by uszkodzić siatkówkę.
Problem w tym, że ciemniejące otoczenie i mniej intensywne wrażenie wizualne mogą sprawiać złudne wrażenie, że patrzenie jest bezpieczniejsze niż zwykle. Zwykłe okulary przeciwsłoneczne, nawet bardzo ciemne, nie chronią przed tym zagrożeniem, podobnie jak przydymione szkło, płyty CD czy klisze fotograficzne. Jedynym właściwym zabezpieczeniem są filtry spełniające normę ISO 12312-2, wielokrotnie ciemniejsze niż zwykłe okulary.
Uszkodzenie nie boli, a objawy mogą pojawić się dopiero po kilku dniach
Na to, dlaczego tak trudno samodzielnie ocenić, czy doszło do uszkodzenia, zwraca uwagę prof. Robert Rejdak, kierownik Kliniki Okulistyki Ogólnej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie i prezes Stowarzyszenia Chirurgów Okulistów Polskich. Jak wyjaśnił w rozmowie z Katarzyną Pinkosz z NewsMed/Wprost, na oddziały okulistyczne w Europie zgłaszają się osoby z objawami retinopatii słonecznej, czyli uszkodzenia siatkówki, przede wszystkim jej centralnej części zwanej plamką żółtą, powstającego po bezpośrednim patrzeniu na Słońce.
Retinopatia słoneczna jest podstępna, bo siatkówka nie daje sygnału bólowego, w odróżnieniu na przykład od rogówki. Po kilku godzinach, a czasem dopiero po kilku dniach, w centralnej części pola widzenia może pojawić się ciemna albo szara plama, obraz traci ostrość, a proste linie i krawędzie zaczynają wyglądać na wygięte lub falujące. Do tego dochodzą pogorszenie zdolności czytania, zaburzenia widzenia barw i światłowstręt. Jak zaznaczył prof. Rejdak, badanie OCT pozwala lekarzowi uwidocznić uszkodzenia warstwy fotoreceptorów, a w części przypadków zmiany mogą okazać się trwałe. Nie istnieje żadne leczenie pozwalające natychmiast odwrócić uszkodzenie siatkówki spowodowane promieniowaniem słonecznym.
Kiedy iść do okulisty, a kiedy można spać spokojnie?
Sygnałem do pilnej konsultacji okulistycznej jest pojawienie się konkretnych objawów: ciemnej lub szarej plamy w centrum pola widzenia, wrażenia falujących linii tam, gdzie wcześniej były proste, pogorszenia ostrości w jednym oku, trudności z rozróżnianiem kolorów albo nadwrażliwości na światło utrzymującej się dłużej niż zwykłe zmęczenie oczu. Objawy te mogą ujawnić się dopiero po kilku dniach, więc warto obserwować wzrok jeszcze przez tydzień po ekspozycji, a nie tylko bezpośrednio po niej.
Kto obserwował zaćmienie w certyfikowanych okularach zgodnych z normą ISO 12312-2, może być spokojny. Ryzyko dotyczy wyłącznie bezpośredniego, niezabezpieczonego spojrzenia na tarczę słoneczną, także przez lornetkę, teleskop czy teleobiektyw aparatu bez odpowiedniego filtra, co jest szczególnie niebezpieczne, bo takie urządzenia dodatkowo skupiają promieniowanie.
Dla porównania, kolejne zjawisko na niebie, zaćmienie Księżyca spodziewane 28 sierpnia, nie niesie żadnego z tych zagrożeń i można je obserwować gołym okiem bez jakiejkolwiek ochrony, ponieważ Księżyc jedynie odbija światło słoneczne i nie emituje promieniowania zdolnego uszkodzić siatkówkę.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.