Warkocz losu – wywiad z Aleksandra Krsmanovic, która dzięki filmowi o starej Warszawie znalazła część siebie

henry1

W piątek wieczorem zamieściliśmy na portalu krótki film z przedwojennej Warszawy, z Nowolipek. Materiał był słodko-gorzki – z jednej strony widzieliśmy Warszawę tętniącą życiem, z drugiej zastanawialiśmy się jak potoczyły się losy bohaterów filmu.

W sobotni poranek na Facebooku zobaczyliśmy wpis, który sprawił, że serce stanęło nam w gardle.

Aleksandra Krsmanovic, jedna z naszych czytelniczek, rozpoznała na filmie swojego zmarłego tatę. Brzmi nieprawdopodobnie, a jednak stare zdjęcia jakie posiada i kadry z filmu nie pozostawiają żadnych wątpliwości. To ta sama osoba! Zaczęliśmy rozmawiać i okazuje się, ze jest ciepłą serdeczną otwartą dziewczyną, która jak większość osób w drugim pokoleniu po wojnie nie poznała swoich dziadków, dalszej rodziny… nie jest nawet pewna swojego nazwiska. Poruszeni historią postanawiamy pomoc.

Warszawa w Pigułce (WwP): Olu powiedz mi jak rozpoczęły się Twoje poszukiwania? (Od początku naszych rozmów Pani Aleksandra zaproponowała mi przejście na „Ty”. Tak jest łatwiej nam obydwu, rozmawiamy o bardzo intymnych sprawach, nie ma sensu stawiać barier)

Aleksandra Krsmanovic (AK): Moje poszukiwania tak naprawdę rozpoczęły sie po śmierci Ojca, ale od dzieciństwa chciałam wiedzieć więcej. Ojciec był dla mnie postacią dość enigmatyczną – wiedziałam, ze urodził się w Warszawie ale był Amerykaninem. Wiedziałam, że miał młodszych braci, którzy zginęli w trakcie wojny. Tata należał do tych osób które o wojnie nie mówią, o życiu przed wojną tym bardziej. Na pytania nie odpowiadał wcale lub zdawkowo. Ja się zaczęłam dość wcześnie interesować kultura żydowską – literaturą, muzyką, filmem – ale taką przedwojenną właśnie. Potem temat ucichł i zajęłam się innymi sprawami. Zawsze jednak gdzieś w środku chciałam wrócić do tematu, zwłaszcza, ze moja ciocia jest pasjonatką historii rodzinnych i ma mnóstwo zdjęć, wspomnień, danych… Bolało mnie, że ze strony Ojca nie miałam praktycznie NIC. Jak Ojciec zmarł w 2013 roku postanowiłam to zmienić. Późno, wiem –  nie mam z kim skonfrontować zdobywanych informacji. Mam przyrodnią siostrę, która powinna sporo wiedzieć, gdyż urodziła się po wojnie, ale jej to nie interesuje. We mnie dojrzewało to latami aż w końcu znalazło ujście w postaci bloga.

WwP: Jaki jest cel Twoich poszukiwań?

AK: Za główny cel stawiam sobie odnalezienie informacji o przodkach. Zwłaszcza o stronie Dziadka nie wiem nic. Drugim celem jest odnalezienie żyjących członków rodziny – dzieci lub wnuków kuzynów ojca jeśli takowych posiadał i przeżyli wojnę. Ale jest tez cel inny zupełnie – odnalezienie siebie. Mam poczucie, ze to się jedno z drugim łączy. Nie ma przyszłości bez przeszłości.

WwP: Co dotychczas udało Ci się ustalić (rodzina, dziadkowie, bracia taty)?

AK: Do tej pory udało mi się uzupełnić nieznacznie drzewko genealogiczne. Głównie ze strony Babci. Dowiedziałam się, ze Babcia pochodziła z Mławy i miała siostrę Itę (chyba starsza, bo kuzyn Ojca Józef był sporo od Ojca starszy). Dotarłam do pradziadków i prapradziadków ze strony ojca mojej Babci, Chaima Zeliga Kantora. Niestety wciąż nie znam nazwiska panieńskiego prababci. Od strony Dziadka nie wiem nic. Pochodził z Łęcznej, chyba nazwisko było zapisywane Najman i tyle. Babcia w 1943 roku, gdy cala rodzina ukrywała się w gruzach na Smoczej wyszła po wodę i nie wróciła. Niemcy odkryli ukrywających się dziadka i jego 3 synów. Dziadek i najmłodszy brat ojca zostali wywiezieni do Majdanka gdzie ich zamordowano. Ojciec i Beniamin, średni syn zostali wywiezieni do obozu w Budzyniu. Co się stało z ciotka Ita i jej rodzina – nie wiem. W instytucie Yad Vashem Ojciec zeznał, ze kuzyn zginał. Nie wiem na ile to pewne.

WwP: Gdzie w Warszawie mieszkał tata?

AK: Tata mieszkał na Nowolipki. Tak sądzę według dokumentów z Yad Vashem.

WwP: Co stało się po wybuchu wojny?

AK: Nie mam danych jak wyglądało ich życie po wybuchu wojny. Ojciec nie chciał nigdy o tym mówić. Nie wiem jak zareagowali, co myśleli… Wiem, ze Ojciec nie lubił kotów, bo z głodu w getcie musieli jeść koty (surowe).

WwP: Kiedy i w jakich okolicznościach tata opuścił Getto?

AK: Getto Tata opuścił w dość dramatycznych okolicznościach. Ukrywał się z Ojcem i Braćmi w ruinach, ale Niemcy ich odkryli. Dziadka, Ojca i średniego Beniamina Niemcy chcieli wysłać do obozu pracy w Budzyniu, najmłodszego Acie (Chaskiela) do obozu śmierci. Dziadek zdobył się na heroiczny krok i poszedł z najmłodszym synem na śmierć, a ojciec i Beniamin zostali wywiezieni do obozu pracy w Budzyniu (Kraśnik).

WwP: Czy wiesz cos o dalszych losach reszty rodziny?

AK: Dziadek i Acia zginęli w Majdanku. W jakiejś książce jest nawet zdjęcie jak idą na egzekucję – niestety nie wiem jaka to książka. Babcia chyba została rozstrzelana na ulicy, ale nie wiem. Ojciec i Beniamin z Budzynia zostali wywiezieni do Dachau gdzie obaj przeżyli do końca wojny. Niestety Beniamin po wyzwoleniu obozu zmarł z wygłodzenia, jest pochowany w Monachium. Ojciec został w Monachium, pracował jako reżyser w teatrze, ożenił się (pierwsza zona była Niemka i miała rodzinne powiazania z Lodzia). Jednak w 1948 wyemigrował z rodzina do USA gdzie osiadł na stale.

WwP: Potrafisz sobie przypomnieć jakieś fakty z życia obozowego, numery taty, rodziny, współwięźniów?

AK: Z życia obozowego wiem tylko tyle co opublikowałam na moim blogu (www.olawnuczkadory.blogspot.co.uk – przyp. red.) Niestety Tato nie chciał nic mówić, zbyt Go to bolało.

WwP: Czy masz jakieś informacje na temat dalszych losów reszty rodziny, przyjaciół, sąsiadów z Nowolipek?

AK: Nie mam żadnych informacji o nikim z otoczenia Taty. Tata miał przyjaciół w Nowym Jorku, którzy przeszli z nim przez to piekło, m.in. nieżyjący już cudowni ludzie Ella i Romek (Frank) Perkiel. Także Jack Eisner który był z Ojcem w Getcie jak i w obozie w Budzyniu. Oni już wszyscy nie żyją…

WwP: Planujesz przyjechać do Polski. Gdzie skierujesz swoje kroki, czego będziesz szukać?

AK: W Polsce chce pojechać do Kraśnika zobaczyć tablicę upamiętniającą obóz – na miejscu obozu są domki jednorodzinne! Chcę też pojechać do Łęcznej, choć nie mam żadnych danych o Dziadku chce zobaczyć to miejsce. Jednak najwięcej czasu (choć za mało jak znam życie)- spędzę w Warszawie. Tam chce spotkać się z ludźmi z ZIH, nawiązać kontakty z gminą i po prostu postarać się znaleźć cokolwiek. Mam nadzieje również zatrzymać się na chwile w Mławie – to już nie te same miejsca ale świadomość, że spora część rodziny stamtąd właśnie pochodzi powoduje, że po prostu muszę. Nawet jeśli to już nieistniejący świat. Moją główną nadzieją jest jednak, że znajdę jakiś punkt zaczepienia do dalszych poszukiwań.

WwP: Czyta nas codziennie kilka tysięcy ludzi. Gdyby znalazł się ktoś pomocny, jakiej pomocy potrzebujesz, by dotrzeć do celu?

AK: Pomoc… Każda!! Nawet po prostu puszczanie mojego bloga w świat – może akurat przeczyta ktoś kto rozpozna imię, zdjęcie, wydarzenie. Także rady: co dalej, do których drzwi zapukać, czasem człowiek nie zdaje sobie sprawy kto może mu pomóc, myśli, że jest sam… a nie musi być. Może ktoś przeczyta jakąś książkę w której były informacje mi potrzebne? Planuje napisać blog również po angielsku bo wiele osób z Drugiego i Trzeciego Pokolenia po polsku nie mówi.

WwP: Czy jest coś, czego się obawiasz w związku z poszukiwaniami?

AK: Ja się bardzo boje antysemityzmu w internecie. Ludzie są anonimowi lub kreują się na kogoś kim nie są i strasznie potrafią werbalnie krzywdzić. Bałam się pisać tego bloga, tak otwarcie. Nie wszyscy moi znajomi wiedzieli, ze mój Tato był Żydem. Ale… nikt złego nic nie napisał. Wiesz ja chodzę z bólem Ojca całe życie – to taki ból w genach. Nie umiem opisać, ale w psychologii istnieje syndrom Drugiej generacji ocalałych z Holocaustu. Moja mama tego nie rozumie niestety jest super kochana, ale była młodsza od Taty i z zupełnie innym bagażem doświadczeń. Wiec tak się tułam z tym wewnętrznym bólem. Miałam przez lata problem z tożsamością. Teraz jestem Brytyjką i chyba dzięki temu, że nie mam tego brytyjskiego bagażu jest mi dobrze z tym. Nie musze wybierać między Matka, a Ojcem, jeśli wiesz o co mi chodzi.

Aleksandra Krsmanovic przyjeżdża w maju do Polski. Wtedy też spotkamy się z nią i spróbujemy pomóc w odnalezieniu jej korzeni. Mamy nadzieję, że do tego czasu zdobędziemy dostateczną ilość informacji zarówno o jej bliższej, jak i dalszej rodzinie.

 


Uwaga! Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiując treści i grafikę z naszej strony akceptujesz warunki umowy licencyjnej.

Copyright © 2016-2019 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.
c