Były wykładowca jednego z warszawskich Uniwersytetów uderzył aktora z Ukrainy w autobusie „Rozmawiał z żoną po Ukraińsku”
Do ataku doszło w jednym z warszawskich autobusów. Aktor z Ukrainy Artem Manuilov z Teatru Powszechnego został zaatakowany w autobusie miejskim chwilę po zakończonej z żoną rozmowie telefonicznej. Jak się okazało agresorem był Marcin P. były wykładowca na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Wiadomo, że mężczyzna miał już wcześniej problemy z agresją. Nieoficjalnie trafił na obserwację psychiatryczną.

Fot. Warszawa w Pigułce
„Właśnie się dowiedziałem, że pracujący w Teatrze Powszechnym wspaniały aktor Artem Manuilov został wczoraj uderzony w autobusie po tym, jak rozmawiał z żoną przez telefon po ukraińsku.
Okazało się, że sprawca jest wykładowcą Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego ze specjalizacją… „negocjacje i teoria decyzji”.
I oczywiście być może to przypadek, że sprawca jest wykładowcą katolickiej uczelni. Być może badania wykażą, że sprawca jest niepoczytalny, być może będzie w tym pełno kolejnych „być może”.
Tylko jakimś cudem w ciągu ostatnich lat tego rodzaju „przypadków” jest w Polsce coraz więcej. Dzieje się to wszystko przy cichym przyzwoleniu obecnych władz państwowych i kościelnych na akty nietolerancji, rasizmu, ksenofobii.
Przypomina to sytuację z pobiciem wykładowcy UW, który z kolegą profesorem rozmawiał z tramwaju po niemiecku.
Dzieje się to w kraju, w którym senator mówi o „oczyszczaniu kraju z niegodnych ludzi”, arcybiskup mówi o „prześladowaniu Kościoła”, gdy na jaw wychodzą pedofilskie skandale, a na Jasnej Górze (zwanej ostatnio Brunatną Górą) odprawiane są nabożeństwa dla nacjonalistów, podczas których ksiądz mówi, że „nie wolno nam naszej kultury i tożsamości zamienić na jakiś pogański chlew”. W kraju, w którym autorytetem moralnym jest duchowny prowadzący ziejące nienawiścią radio. W kraju, w którym Rada Języka Polskiego podaje, że 75% pasków informacyjnych w wiadomościach nie pełniło funkcji informacyjnej, tylko perswazyjną i ekspresywną. W kraju, w którym… już nawet nie mam siły wymieniać, co jeszcze ohydnego się w tym kraju dzieje.
Jak pisał Brecht w kontekście faszyzmu i Hitlera: „Jak tu myśleć o teatrze, kiedy życie jest takie straszne?” – Pisze u siebie na profilu Paweł Sztabrowski