Wzruszająca historia: kiedyś kapral, teraz bezdomny. „Janek uśmiecha się przez łzy, które marzną”

Użytkownik facebooka Tomasz Kaczyński poprosił o pomoc dla swojego sąsiada z Ursynowa. Łączy ich niewiele, dzieli niemal wszystko. Pan Jan Czajkowski był kiedyś wojskowym. Teraz mieszka pod rampą sklepu meblowego, marznąc w 15 stopniowym mrozie. Przeczytajcie wzruszającą opowieść o życiu i apel o pomoc.

Fot. Tomasz Kaczyński / Facebook

Fot. Tomasz Kaczyński / Facebook

„Janek, Jan Czajkowski. Mieszkaniec warszawskiego Ursynowa. Dzieli nas jakieś 40 metrów. Ja mieszkam tu a On tuż obok. Dzieli nas także 23 lata doświadczenia, bo ja mam lat 39 a Janek ma 62. Dzielą nas też miesiące, bo ja urodziłem się w lutym a On w sierpniu. Dzielą nas koleje życia, dzieli nas przeszłość, dzieli nas teraźniejszość. Wiele nas dzieli. Ale jest nam bardzo źle, że dzieli nas też liczba 36. Tzn. ja mam w domu 21°C a Janek w swoim „domu” ma -15°C. Jan od ok. 3 lat żyje pod rampą sklepu meblowego, czyli w zasadzie na dworze. „Wylądował” pod rampą, bo rzeczywiście tak bywa, że z rodziną to się tylko pięknie na zdjęciach wygląda. Rodzice umarli, aniołom odpadły skrzydła, najbliżsi i bliżsi spodleli i tak narodziło się piekło. Tyle, że jest to piekło mroźne, nie ma w nim kominka lub ogniska, przy których można się ogrzać. Janek się jednak uśmiecha. Przez łzy, które marzną.

Codzienność Janka jest taka, że kiedy ja rano przed wyjściem do pracy wyrzucam śmieci, On w śmietniku szuka w nich użyteczności dla swojego przetrwania. Człowiek, który nie tak dawno rzetelnie pracował, obdarowywał swoją rodzinę wszelkimi dobrami, dzisiaj nie ma na herbatę, którą mógłby ogrzać swoje starzejące się ciało ogrzewane jedynie przez darowane ubrania, trzy kołdry i trzy koce. Janek jednak „daje radę”. Przynajmniej tak mówi. Przeuroczy, dzielny facet. Bywam u niego często, żeby donieść ciepłą zupę, herbatę, zrobić zakupy „na kanapkę” i zwyczajnie porozmawiać. Janek lubi towarzystwo, sporo rozmawiamy, bo narzeka, że nie ma z kim pogadać. Jeśli nie pojawiam się kilka dni, robi mi małe, ale przy tym sympatyczne wyrzuty. Janek na szczęście nie jest alkoholikiem i nie ma w sobie pierwiastków autodestrukcji, ale przeciwnie, ogromną wolę życia i poprawy swojego złego położenia.
Ileż ja już wspaniałych historii usłyszałem od Janka. Wnioskuję z nich, że przysłużył się facet Ojczyźnie, bez dwóch zdań! Kapral w wojsku. Doradza mi, jak mam uprawiać warzywa na działce na Mazurach. Kiedyś tam razem pojechaliśmy, bardzo na tym skorzystałem, bo w życiu tak fajnie nie obrodziły mi pomidory. Bardzo lubię Janka!
Uwierzcie, to żadna denna poetyka, ale czysta, niczym nieskrępowana prawda.

W okolicy znajdują się ludzie, którzy od czasu do czasu wspierają Jana jakąś „spożywką” albo ciuchami. Higienę ogarnia się raz na jakiś czas „basenem”, czyli kąpielą pod prysznicem w pobliskim wodnym centrum. Wejściówka na basen = wejściówką po prysznic. Janek nie korzysta z basenu, bo ma pewne dysfunkcje zdrowotne. Martwiące są zwłaszcza jego stawy oraz to, że stracił wzrok w jednym oku. Był zapisany do szpitala na operację zaćmy, ale odebrano mu tę szansę z powodów – jak to nazywam- „kwiatowych”. To jest ogromny wstyd dla służy zdrowia. Janek nie pachniał, nie rozkwitał, nie miał teoretycznie niczego do zaoferowania, więc nie dostał szansy na uratowanie oka. To bardzo smutna konkluzja, ale prawda jest taka, że oko jest ślepe.

Kochani, dlaczego ja to piszę? Ano trochę z egoizmu. Uwielbiam Janka i przy mrozie spać nie mogę i myślę, czy ma jeszcze gorącą herbatę. Zastanawiam się, czy nie jest chory i nie potrzebuje lekarstw. Myślę, czy do tego chleba, który rano otrzymał od dostawcy z piekarni został mu jeszcze pasztet z poprzedniego dnia. Czy małoletni dranie robią mu durne numery, jak przed kilkoma dniami. Czy straż miejska przywiozła gorącą zupę, czy zagrzewać swoją i nieść. Itd. Itp. Ale najważniejsze. Dobrze jest mi z Jankiem sąsiadem, ale zacząłem bać się o to, co stanie się z Nim, kiedy zachoruje, albo kiedy na dłużej wyjadę. To może brzmi zarozumialczo, ale pal to sześć, bo przede wszystkim On potrzebuje fachowej, stałej opieki. Janek potrzebuje nowego otwarcia, domu. Janek potrzebuje przyszłości, którą mogą mu zapewnić wyłącznie ludzie i instytucje, którzy umieją pomagać w sposób zorganizowany, systematyczny, z wykorzystaniem możliwości prawnych. Ja na tym polu poległem. Apeluję serdecznie o wsparcie Janka. Nie powinien mieszkać w obecnych warunkach, powinien mieć dom lub jego namiastkę, opiekę medyczną, powinniśmy ratować Jego ludzką godność.

Janek nie chce być naszym wyrzutem sumienia. Sporo rozmawialiśmy. Zapytałem Go, czy ogłosić Jego sytuację. W swojej ogromnej skromności zgodził się na to, bo stanął nad przepaścią swojej bezradności.

Jeśli są osoby lub instytucje, które wiedzą jak pomóc Jankowi, serdecznie proszę o kontakt i pomoc. Proszę, przekazujcie tę informację we właściwe ręce, które potrafią uleczyć sytuację Janka.
Ja jestem do dyspozycji i chętnie oprowadzę po świecie Jana wszystkich ludzi dobrej woli.”

Jeżeli chcecie pomóc Panu Janowi odezwijcie się na Facebooku do Tomasza Kaczyńskiego, który opisał jego historię.


Uwaga! Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiując treści i grafikę z naszej strony akceptujesz warunki umowy licencyjnej.

Copyright © 2016-2019 warszawawpigulce.pl  ∗  Polityka prywatności  ∗  Powered by BLUEICE Warszawę w Pigułce obsługuje Biuro Rachunkowe MP-Consulting i Partnerzy s.c.
c