Wzruszająca historia rodziny Wedel cz. 2
Zakończył się czekoladowy weekend w fabryce Wedla. W sobotę opisaliśmy, jakie były początki i jak rozkwitała Fabryka Wedla. Teraz przedstawimy Wam, jakie były dalsze losy jej i rodziny czekoladowych geniuszy.
Znana jest anegdota dotycząca samej fabryki. Gdy Hitlerowcy zajęli Warszawę w 1939 roku przyszli do Jana Wedla, by podpisał volkslistę. Wedel był bowiem pochodzenia niemieckiego. Odmowa podpisania volkslisty oznaczała najczęściej „zdradę rasy” i kończyła się zesłaniem rodziny do obozu koncentracyjnego. Wedel odmówił podpisania, uznając się na Polaka. Rozzłościło to hitlerowców, którzy co prawda nie zesłali Wedla do obozu, ale zamierzali zburzyć mu fabrykę. Gdy właściciel dotarł już na miejsce, okazało się, że cała budowla obłożona była już ładunkami wybuchowymi. Udało mu się jednak odwieść Niemców od ich zamiarów przekupując ich alkoholowym likierem z czekoladą. Podczas powstania fabryka nieznacznie ucierpiała – powstańcy chcieli ją wyburzyć, jednak niektóre ładunki nie zadziałały.
Niestety, kiedy władze komunistyczne doszły do władzy odebrano mu wszystko. Codziennie siadał po drugiej stronie jeziorka patrząc smutno na jedyne dziecko jakie posiadał – swoją fabrykę. Pracownicy jednak nigdy o nim nie zapomnieli, a także o dobroci, jaką im okazywał. Dlatego wielokrotnie go odwiedzali i obdarowywali najpotrzebniejszymi rzeczami, a także oferowali swoje towarzystwo. Jan Józef Wedel zmarł 31 marca 1960 r. i został pochowany na Cmentarzu Ewangelicko-Augsburskim w Warszawie. Niestety nie doczekał się spadkobierców, którzy mogliby teraz odzyskać fabrykę i poprowadzić rodzinny biznes. Firmę dumnie jednak prowadzi koncern LOTTE i w Sali Pamięci oddaje hołd całej rodzinie Wedel. Niemcom z pochodzenia, ale Polakom i Warszawiakom z wyboru.
Redaktor naczelny portalu. Absolwent Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego.