Za rozpalenie grilla na własnej działce można dostać mandat do 5000 zł. Liczą się dwie rzeczy

Grill stojący we własnym ogrodzie wydaje się terenem, na którym nikt nie ma nic do powiedzenia poza właścicielem. W praktyce prawo patrzy na to inaczej i sprawdza dwie rzeczy niezależnie od tego, czy działka ma akt własności, czy nie. Straż miejska, straż pożarna albo policja mogą przyjechać i nałożyć mandat, mimo że grillujący stoi na swoim gruncie i formalnie nie robi nic złego z punktu widzenia prawa własności. Temat wraca w tym roku z dodatkowym ciężarem, bo od 2 stycznia 2026 roku górna granica kar za wykroczenia przeciwpożarowe wzrosła sześciokrotnie, a susza w wielu regionach kraju, w tym na Mazowszu, utrzymuje się od miesięcy.

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Dodaj

Grill na działce z kromkami chleba, szaszłykami, kiełbasami, ziemniakami i szparagami.
Fot. Warszawa w Pigułce.

Sto metrów od lasu to granica, której nie przesunie żaden akt własności

Pierwsza z dwóch kluczowych rzeczy dotyczy odległości od terenów leśnych i jest egzekwowana najtwardziej. Art. 82 § 3 Kodeksu wykroczeń zabrania rozniecania ognia na terenie lasu, na terenach śródleśnych, na obszarze łąk, torfowisk i wrzosowisk, jak również w odległości do 100 metrów od nich, poza miejscami wyznaczonymi do tego celu. Ten sam zakaz od strony lasu formułuje art. 30 ust. 3 ustawy z 28 września 1991 r. o lasach. Przepis nie rozróżnia grilla od ogniska ani własnej działki od terenu publicznego. Jeżeli granica działki leży bliżej niż 100 metrów od ściany drzew, rozpalenie węgla w ogrodowym ruszcie jest tym samym wykroczeniem, co rozpalenie ogniska na polanie w środku lasu.

Skala kary za to konkretne wykroczenie zmieniła się w tym roku i to zmiana, o której wielu właścicieli działek jeszcze nie wie. Od 2 stycznia 2026 roku górna granica grzywny orzekanej przez sąd za wykroczenia z art. 82 Kodeksu wykroczeń wzrosła z 5000 zł do 30 000 zł, a górna granica mandatu karnego nakładanego bezpośrednio przez funkcjonariusza wzrosła z 500 zł do 5000 zł. Oznacza to, że mandat przyjęty na miejscu, bez sprawy sądowej, może dziś sięgnąć kwoty, która jeszcze rok temu była zarezerwowana dla postępowań przed sądem. Jedynym wyjątkiem od zakazu są miejsca specjalnie wyznaczone i przygotowane przez właściciela lub zarządcę lasu, zwykle nadleśnictwo, oznaczone tablicą i wyposażone w miejsce na ognisko.

Dym lecący w stronę okna sąsiada to druga podstawa do mandatu

Druga rzecz, którą sprawdzają służby, nie ma nic wspólnego z lasem i dotyczy każdej działki w Polsce, także tej w środku miasta, daleko od jakichkolwiek drzew. Art. 144 Kodeksu cywilnego nakłada na właściciela nieruchomości obowiązek powstrzymywania się od działań, które zakłócałyby korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę wynikającą ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych. Dym, swąd i popiół z grilla mieszczą się w katalogu tak zwanych immisji, obok hałasu i nieprzyjemnych zapachów. Sąsiad, do którego okna czy tarasu regularnie wlatuje dym, może domagać się zaprzestania takich działań, a w skrajnych przypadkach skierować sprawę na drogę cywilną.

Obok immisji cywilnych działa też przepis wykroczeniowy, z którego korzystają służby interweniujące na miejscu. Art. 51 Kodeksu wykroczeń penalizuje wybryk zakłócający spokój, porządek publiczny lub spoczynek nocny, a straż miejska sięga po niego wtedy, gdy grillowanie łączy się z uporczywym zadymianiem posesji sąsiada mimo próśb o zaprzestanie. W praktyce oznacza to, że nawet grill rozpalony w samym środku własnej działki, kilkaset metrów od najbliższego lasu, może zakończyć się mandatem, jeśli wiatr regularnie kieruje dym w stronę okna, przez które sąsiad nie może wywietrzyć mieszkania.

Straż pożarna: kwestia zależy też od regulaminu wspólnoty

Jak zwrócił uwagę rzecznik prasowy Państwowej Straży Pożarnej kpt. Wojciech Gralec w rozmowie z portalem RadioZET.pl, kwestia grillowania, zwłaszcza na balkonach, jest dość skomplikowana, bo w dużej mierze zależy od tego, jaki regulamin ma dana spółdzielnia bądź wspólnota mieszkaniowa. Wskazał trzy główne obszary ryzyka: zagrożenie pożarowe, uciążliwość dla sąsiadów oraz same zapisy regulaminów, które w wielu budynkach wprost zakazują grillowania z użyciem otwartego ognia. Na działce jednorodzinnej regulamin wspólnoty oczywiście nie obowiązuje, ale dwie pozostałe kwestie, czyli zagrożenie pożarowe i uciążliwość dla sąsiadów, pozostają aktualne bez względu na formę własności gruntu.

Mazowsze objęte suszą rolniczą w stu procentach gmin dla zbóż jarych

Temat nie jest teoretyczny akurat w tym sezonie. Według najnowszego raportu Instytutu Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach, obejmującego okres od 1 maja do 30 czerwca 2026 roku, zagrożenie suszą rolniczą dla zbóż jarych stwierdzono w 100% gmin województwa mazowieckiego, a dla zbóż ozimych w 99% gmin. Susza hydrologiczna, monitorowana niezależnie przez Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, obejmowała na początku lipca około połowy powierzchni kraju, z 61 aktywnymi ostrzeżeniami dla poszczególnych zlewni rzecznych. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wysyłało w czerwcu alerty SMS dla mieszkańców powiatów makowskiego, ostrołęckiego i przasnyskiego na Mazowszu, gdzie wilgotność ściółki leśnej spadła poniżej 10%, co Instytut Badawczy Leśnictwa określa jako poziom ekstremalnie sprzyjający pożarom.

Susza ma bezpośrednie znaczenie dla oceny wykroczenia, choć sam przepis o stu metrach obowiązuje niezależnie od pogody, przez cały rok. Im niższa wilgotność ściółki leśnej i traw, tym łatwiej pojedynczej iskrze z grilla przenieść się na sąsiadującą roślinność, a to właśnie realne ryzyko pożaru jest uzasadnieniem, dla którego ustawodawca w ogóle wprowadził strefę stu metrów wokół lasów, łąk i torfowisk. W okresach takich jak obecny straże pożarne i leśne patrole zwiększają czujność właśnie w tej strefie, co w praktyce oznacza wyższe prawdopodobieństwo kontroli.

Sto metrów mierzy się od granicy działki, nie od samego rusztu

Właściciele działek leżących blisko kompleksów leśnych powinni sprawdzić dystans, zanim rozpalą węgiel, a nie po fakcie. Sto metrów liczy się od granicy lasu do miejsca, w którym stoi grill, a nie do granicy samej działki, więc nawet duża posesja może w całości mieścić się w strefie zakazu, jeśli las zaczyna się tuż za płotem. Aplikacje z mapami satelitarnymi pozwalają zmierzyć ten dystans w kilkanaście sekund i to najprostszy sposób, by uniknąć błędu, który przy nowej stawce może kosztować do 5000 zł mandatu.

Kierunek wiatru wymaga innego rodzaju uwagi, bo zmienia się w ciągu dnia i nie da się go z góry przewidzieć na cały wieczór. Ustawienie grilla po nawietrznej stronie działki, z dala od granicy z sąsiadem, oraz unikanie rozpalania w dni z silnym, porywistym wiatrem ogranicza ryzyko zarówno skargi na immisje, jak i zwykłej awantury przez płot. Grill gazowy lub elektryczny, który produkuje wyraźnie mniej dymu niż węglowy, jest praktycznym rozwiązaniem tam, gdzie działka sąsiaduje z gęstą zabudową, choć nie zwalnia to z obowiązku zachowania stu metrów od lasu, bo ten zakaz dotyczy każdego źródła otwartego ognia, niezależnie od paliwa.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl