Zaczęło się. Technicy odwiedzą każde mieszkanie. To urządzenie prześle informacje o tym kiedy jesteś w domu, kiedy wychodzisz i co robisz

Do końca 2026 roku miliony mieszkań w Polsce mają zostać wyposażone nie tylko w podzielniki kosztów ogrzewania, ale też w wodomierze z funkcją zdalnego odczytu. O ile profil temperatur z grzejnika pozwala się domyślić, kiedy ktoś jest w domu, o tyle dane o zużyciu wody idą o krok dalej – mogą pokazać znacznie bardziej intymny obraz codziennych nawyków, łącznie z porą, w której ktoś bierze prysznic czy kąpiel.

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Dodaj

Jest słoneczny dzień. Technik z narzędziami i zeszytem stoi w drzwiach mieszkania. Fot. Shutterstock.
Jest słoneczny dzień. Technik z narzędziami i zeszytem stoi w drzwiach mieszkania. Fot. Shutterstock.

Jak dokładnie działa nowy wodomierz?

Standardowy wodomierz mieszkaniowy wyposaża się dziś w nakładkę radiową lub wbudowany moduł komunikacyjny, który cyklicznie – często co godzinę – przesyła dane o aktualnym stanie licznika do systemu zbierającego odczyty. Systemy tej klasy, jak używany w branży LibraRS, wprost budują to, co producenci nazywają „profilem rozbioru wody dla każdego odbiorcy” – czyli szczegółowym zapisem, kiedy i ile wody zużyto w danym mieszkaniu, od momentu montażu urządzenia aż do wyczerpania się baterii. Prysznic czy kąpiel mają charakterystyczny, łatwy do rozpoznania wzorzec zużycia – nagły, kilkunastominutowy wzrost przepływu wody o określonej intensywności – więc przy odpowiedniej analizie danych historycznych da się z dużym prawdopodobieństwem wskazać, o której porze dnia domownicy się myją, a nie tylko ile wody zużywają w skali miesiąca.

Firmy rozliczeniowe uspokajają, ale dane i tak zostają

Przedstawiciele branży podkreślają, że same urządzenia nie rejestrują obrazu ani dźwięku – nie mają mikrofonu ani kamery i fizycznie nie są w stanie podsłuchiwać rozmów ani nagrywać czegokolwiek poza wskazaniem licznika. To prawda, ale nie zmienia to faktu, że urządzenie stale zapisuje dane o zużyciu wody i przesyła je drogą radiową do systemu odczytu, gdzie mogą być przechowywane miesiącami, a w przypadku podzielników ciepła – nawet przez 27 miesięcy. Sam brak kamery nie oznacza więc braku możliwości wyciagnięcia z takich danych szczegółowych wniosków o rytmie dnia domowników.

Co na to RODO?

Dane o zużyciu wody przypisane do konkretnego lokalu, a więc możliwe do powiązania z konkretną osobą fizyczną, są danymi osobowymi w rozumieniu unijnego rozporządzenia RODO z 27 kwietnia 2016 roku. Oznacza to konkretne, egzekwowalne uprawnienia. Na podstawie art. 15 RODO każdy lokator może zażądać od zarządcy pisemnej informacji, jakie dokładnie dane zbiera wodomierz, komu są udostępniane, jak długo są przechowywane i w jakim celu przetwarzane – zarządca ma na odpowiedź 30 dni. Dane mogą służyć wyłącznie rozliczeniu zużycia wody – nie wolno ich sprzedawać, udostępniać innym lokatorom ani wykorzystywać do celów marketingowych przez firmy trzecie. Jeśli zarządca nie potrafi wykazać umowy powierzenia przetwarzania danych z firmą rozliczeniową albo w ogóle nie odpowiada na wniosek z art. 15, naruszenie można zgłosić do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych.

Obowiązek montażu, którego nie da się już zablokować odmową

Podstawą prawną całej wymiany jest art. 45a ust. 7a ustawy Prawo energetyczne, dodany nowelizacją z 20 kwietnia 2021 roku, z ostatecznym terminem wdrożenia do 1 stycznia 2027 roku. W starym systemie niewpuszczenie inkasenta do mieszkania oznaczało po prostu brak odczytu i rozliczenie szacunkowe. W nowym systemie ta strategia przestaje działać – urządzenie, raz zamontowane, przesyła dane niezależnie od tego, czy ktokolwiek jest akurat w domu. Jedyną czynnością wymagającą fizycznego wejścia do mieszkania pozostaje sam montaż, a odmowa udostępnienia lokalu na ten cel też nie jest już skuteczną strategią – zarządca ma prawo dochodzić wejścia na drodze sądowej, a do czasu wymiany lokator bywa rozliczany niekorzystnym ryczałtem.

Jak sprawdzić, co dzieje się z Twoimi danymi?

Zanim technik zapuka do Twoich drzwi, warto zapytać zarząd spółdzielni lub wspólnoty, jaka firma będzie obsługiwać zarówno wodomierze, jak i podzielniki ciepła, oraz czy transmisja danych jest szyfrowana – w branży standardem bywa szyfrowanie kluczem AES-128. Jeśli nikt w zarządzie nie potrafi na to pytanie odpowiedzieć, to sam w sobie dobry sygnał, żeby drążyć temat dalej, zanim urządzenie trafi na ścianę Twojej łazienki.

Warto też złożyć pisemny wniosek na podstawie art. 15 RODO, dopytując wprost, czy dane o zużyciu wody są analizowane pod kątem wzorców korzystania z łazienki, czy wyłącznie sumowane do celów rozliczeniowych – odpowiedź na to pytanie, choć rzadko zadawana, powinna paść w ustawowym terminie 30 dni. Jeśli zarządca odmawia odpowiedzi albo nie potrafi wykazać, na jakiej podstawie prawnej i w jakim zakresie przetwarza te dane, masz prawo zgłosić sprawę do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, zamiast zostawiać wątpliwości bez odpowiedzi.

Realistycznie rzecz biorąc, żadna spółdzielnia ani firma rozliczeniowa nie ma dziś interesu w ręcznym śledzeniu godzin prysznica konkretnych lokatorów – to zbyt kosztowne i pozbawione sensu biznesowego przy tysiącach obsługiwanych mieszkań. Sam fakt, że dane teoretycznie na to pozwalają, jest jednak wystarczającym powodem, żeby domagać się jasnych zasad ich przechowywania i przetważania, zamiast biernie akceptować montaż urządzenia bez żadnych pytań.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl