Zacznie się już we wtorek, a w środę uderzy z pełną mocą. Pilny alert trzeciego stopnia dla Warszawy i Mazowsza. Publikujemy kompletny poradnik

Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej ostrzega przed falą upałów obejmującą Warszawę od wtorku do czwartku, z apogeum przypadającym na środę. Dla stolicy obowiązuje wtedy najwyższy, trzeci najwyższy stopień zagrożenia. Poniżej znajduje się praktyczny przewodnik: jak schłodzić mieszkanie, jak schłodzić samego siebie, które popularne triki faktycznie działają, a które są mitem, oraz kiedy naprawdę trzeba zadzwonić po karetkę.

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Dodaj

Zamek Królewski i termometr w czerwonej kolorystyce. Ostrzeżenie przed wysoką temperaturą dla mieszkańców Warszawy i Mazowsza.
Fot. Warszawa w Pigułce

Zasłoń okna rano, otwórz je w nocy – kolejność decyduje o wszystkim

Najczęstszy błąd w upalne dni to wietrzenie mieszkania w środku dnia, gdy na zewnątrz jest goręcej niż w środku. Rolety, żaluzje i zasłony od strony nasłonecznionej warto zaciągnąć wcześnie rano, zanim słońce zacznie mocno grzać elewację, i trzymać zamknięte do wieczora. Mieszkanie, do którego promienie słoneczne w ogóle nie docierają, nagrzewa się wyraźnie wolniej niż to z odsłoniętymi oknami, nawet bez klimatyzacji. Dopiero po zachodzie słońca, gdy temperatura na zewnątrz spada poniżej tej w mieszkaniu, warto otworzyć okna na oścież i wywołać przeciąg, najlepiej otwierając okna po dwóch przeciwległych stronach budynku jednocześnie. Najskuteczniejsze okno na wietrzenie to noc i wczesny poranek, zanim słońce zacznie ponownie grzać.

Wentylator nie obniża temperatury powietrza, ale wprawia je w ruch, co przyspiesza parowanie potu z powierzchni skóry – a to właśnie parowanie jest głównym mechanizmem chłodzenia ciała. Popularny domowy trik polega na ustawieniu przed wentylatorem miski z lodem lub zamrożonymi butelkami wody – powietrze owiewające lód robi się wyraźnie chłodniejsze, zanim dotrze do twarzy. Warto też wyłączyć w ciągu dnia urządzenia generujące dodatkowe ciepło: piekarnik, suszarkę, a nawet komputer stacjonarny zostawiony w trybie czuwania, bo każde z nich oddaje ciepło do pomieszczenia przez cały czas pracy.

Zimny prysznic działa odwrotnie, niż podpowiada instynkt

Intuicja podpowiada, że najlepszym sposobem na ochłodzenie jest lodowaty prysznic, ale lekarze i fizjolodzy są w tej sprawie zgodni: to błąd. Jak wyjaśnia fizjolog dr Daria Pracka w rozmowie z PAP, zimna woda powoduje skurcz naczyń krwionośnych w skórze, co chwilowo utrudnia oddawanie ciepła – po wyjściu spod prysznica organizm szybko wraca do odczucia gorąca, czasem nawet silniejszego niż przed kąpielą. Skuteczniejszy jest prysznic letni, zbliżony do temperatury ciała, czyli około 30-35 stopni. Taka temperatura pozwala ciału stopniowo się schładzać bez wywoływania gwałtownej reakcji obronnej organizmu.

Jeśli mimo wszystko zależy komuś na chłodniejszej wodzie, warto zacząć od letniej i obniżać temperaturę stopniowo, kierując strumień najpierw na stopy i dłonie, a dopiero potem na resztę ciała – nigdy od razu na głowę i kark. Bardzo zimna woda, poniżej 20 stopni, jest przeciwwskazana zwłaszcza dla seniorów i osób z chorobami serca, u których gwałtowne obkurczenie naczyń może dodatkowo obciążyć układ krążenia. Zamiast pełnego prysznica dobrze sprawdza się zwilżanie chłodną, ale nie lodowatą wodą samych nadgarstków, karku, skroni i zgięć łokciowych – to miejsca, gdzie duże naczynia krwionośne biegną blisko powierzchni skóry, dzięki czemu schłodzona w ten sposób krew skuteczniej obniża temperaturę całego ciała.

Kostki lodu pomagają, ale nie tak, jak większość ludzi próbuje ich używać

Lód rzeczywiście działa, tylko nie w szklance z napojem, gdzie efekt chłodzący jest minimalny i krótkotrwały. Znacznie skuteczniejsze jest owinięcie kostek lodu lub żelowego wkładu chłodzącego w cienki ręcznik i przyłożenie go do miejsc, gdzie duże naczynia krwionośne przebiegają najbliżej skóry: karku, pach oraz pachwin. To dokładnie ta sama zasada, którą stosuje się przy pierwszej pomocy w przypadku przegrzania – chłodzenie punktowe dużych naczyń działa szybciej niż próba schłodzenia całego ciała naraz. Lodu nigdy nie należy przykładać bezpośrednio do skóry na dłużej niż kilka minut, bo grozi to odmrożeniem, a chłodzenie w ten sposób twarzy czy klatki piersiowej daje mniejszy efekt niż w miejscach z gęstą siecią naczyń krwionośnych.

Popularny na Bliskim Wschodzie i w Egipcie sposób na chłodną noc polega na zwilżeniu cienkiego prześcieradła letnią wodą i przykryciu się nim zamiast kołdry – odparowująca z materiału woda odbiera ciepło z powierzchni ciała przez całą noc. Działa to na tej samej zasadzie, co pocenie się, tylko bez wysiłku ze strony organizmu, i sprawdza się szczególnie dobrze w sypialniach bez klimatyzacji, gdzie noc tropikalna nie pozwala inaczej obniżyć temperatury ciała do poziomu potrzebnego do zaśnięcia.

Picie co godzinę, a nie wtedy, gdy czujemy pragnienie

Uczucie pragnienia pojawia się dopiero wtedy, gdy organizm jest już częściowo odwodniony, dlatego lekarze zalecają picie wody regularnie, mniej więcej co godzinę, niezależnie od tego, czy akurat chce się pić. Najlepiej sprawdza się woda o temperaturze pokojowej lub lekko chłodna – bardzo zimne napoje pity szybko i w dużej ilości mogą wywołać skurcze żołądka. Alkohol w upalne dni działa podwójnie niekorzystnie: odwadnia organizm i zaburza naturalny przebieg snu, co przy nocy tropikalnej dodatkowo utrudnia regenerację. Podobnie działają napoje z dużą ilością kofeiny, choć w ich przypadku efekt odwadniający jest słabszy niż w przypadku alkoholu.

Odzież ma równie duże znaczenie co nawodnienie. Luźne, jasne ubrania z naturalnych, przewiewnych tkanin, takich jak bawełna czy len, pozwalają powietrzu krążyć przy skórze i ułatwiają odparowywanie potu, podczas gdy ciemne, obcisłe i syntetyczne materiały zatrzymują ciepło przy ciele. Nakrycie głowy w godzinach największego nasłonecznienia, między 11:00 a 17:00, nie jest przesadą – to właśnie w tym oknie czasowym dochodzi do większości przypadków udaru słonecznego.

Udar cieplny nie daje złotej godziny – lekarze mówią o „diamentowym kwadransie”

Kluczowe jest odróżnienie zwykłego przegrzania od stanu bezpośrednio zagrażającego życiu. Jak wyjaśnia dr Piotr Kajfasz, internista i specjalista medycyny tropikalnej z Grupy LUX MED, udar słoneczny powstaje przy bezpośrednim działaniu promieni słonecznych na skórę, natomiast udar cieplny to reakcja organizmu na dłuższe działanie wysokiej temperatury, niekoniecznie w pełnym słońcu – może dopaść również w rozgrzanym, źle wentylowanym mieszkaniu. Przy zwykłym wyczerpaniu cieplnym pojawiają się obfite pocenie, osłabienie, zawroty głowy i mdłości – w takiej sytuacji wystarczy przejście w chłodne miejsce, nawodnienie i odpoczynek.

Udar cieplny wygląda zupełnie inaczej i rozwija się znacznie szybciej, niż większości osób się wydaje. Jak opisuje w rozmowie z TVN24 lekarz medycyny ratunkowej dr Sokołowski, przy udarze cieplnym nie obowiązuje reguła „złotej godziny” znana z innych stanów nagłych, tylko raczej „diamentowy kwadrans” – liczą się minuty, nie godziny. Osoba najpierw robi się senna, przestaje się pocić mimo upału, a jej skóra staje się sucha i zaczerwieniona zamiast wilgotnej. Mogą pojawić się temperatura ciała sięgająca 40 stopni, przyspieszone tętno, splątanie, majaczenie, a w zaawansowanym stadium drgawki i utrata przytomności.

W takiej sytuacji nie ma czasu na czekanie, aż samo przejdzie. Osobę z podejrzeniem udaru cieplnego trzeba natychmiast przenieść w chłodne, zacienione miejsce i od razu, jeszcze przed przybyciem pomocy, wezwać pogotowie pod numerem 999 lub 112. Dopiero po wezwaniu karetki, w miarę możliwości, należy okładać zimnymi kompresami pachy, pachwiny i kark – miejsca o dużym przepływie krwi blisko powierzchni skóry. Osobie nieprzytomnej nie wolno podawać żadnych płynów doustnie ze względu na ryzyko zachłyśnięcia – jeśli jest nieprzytomna, ale oddycha, należy ułożyć ją w pozycji bezpiecznej bocznej i czekać na pomoc, kontrolując oddech.

Seniorzy, dzieci i osoby na stałych lekach są w grupie największego ryzyka

Zdolność organizmu do samodzielnego chłodzenia się przez pocenie słabnie z wiekiem, a seniorzy dodatkowo często nie odczuwają pragnienia tak wyraźnie jak osoby młodsze, co sprawia, że odwadniają się niezauważalnie dla samych siebie. Choroby przewlekłe – cukrzyca, nadciśnienie, choroby serca i tarczycy – dodatkowo utrudniają termoregulację, a wiele leków przyjmowanych na stałe, w tym moczopędne, przeciwpsychotyczne i część preparatów na nadciśnienie, zaburza naturalną zdolność organizmu do radzenia sobie z upałem. Osoby przyjmujące takie leki na stałe powinny przed falą upałów skonsultować z lekarzem, czy w tym okresie potrzebują dodatkowych środków ostrożności.

Szczególnie narażeni są samotni seniorzy mieszkający bez klimatyzacji, których nikt na co dzień nie odwiedza – warto w te dni sprawdzić telefonicznie lub osobiście, jak czują się starsi sąsiedzi i krewni, zwłaszcza mieszkający sami. U dzieci mechanizmy termoregulacji nie są jeszcze w pełni rozwinięte, a niemowlęta i małe dzieci nie zawsze potrafią zakomunikować, że źle się czują – typowe sygnały ostrzegawcze u najmłodszych to nadmierna senność, brak łez mimo płaczu i rzadsze oddawanie moczu. W przypadku dzieci i seniorów próg reakcji powinien być niższy niż u zdrowych dorosłych – przy braku szybkiej poprawy po pierwszych działaniach chłodzących lekarze zalecają wezwanie pogotowia bez dalszego czekania.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl