Zarejestrowałeś? Był obowiązek. Straż miejska może zapukać już o 6 rano. Za brak jednego wpisu grozi 5000 zł
Kontrola może zacząć się od dymu z komina, zgłoszenia sąsiada albo danych znajdujących się już w urzędowym systemie. W Warszawie straż miejska przeprowadza około 6500 kompleksowych kontroli środowiskowych rocznie, a podczas wizyty funkcjonariusze mogą sprawdzić źródło ogrzewania, opał, gospodarkę odpadami, dokumenty i dane zapisane w Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków. Za samo niezłożenie wymaganej deklaracji CEEB grozi grzywna do 5000 zł. Znacznie poważniejsze konsekwencje mogą pojawić się przy świadomym podaniu nieprawdziwych informacji albo utrudnianiu prawidłowo prowadzonej kontroli.

Skala systemu jest już ogromna. Według danych Głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego z 4 września 2026 r. w CEEB znajdowało się 9 761 765 złożonych deklaracji. W systemie zaakceptowano również 66 704 protokoły kontroli środowiskowych oraz wykonano ponad 4 mln inwentaryzacji budynków. CEEB nie jest więc wyłącznie archiwum informacji przesłanych kilka lat temu przez właścicieli domów. GUNB udostępnia osobny moduł dla osób prowadzących kontrole, w którym można obsługiwać zgłoszenia dotyczące kopciuchów, kontrole interwencyjne i kontrole planowe prowadzone między innymi w związku z uchwałami antysmogowymi.
Każdy właściciel lub zarządca budynku albo lokalu musi zgłosić źródło ciepła lub źródło spalania paliw do CEEB. W przypadku nowego urządzenia termin wynosi 14 dni od jego pierwszego uruchomienia. Taki sam 14-dniowy termin zaczyna biec, kiedy zmieniają się dane dotyczące źródła ogrzewania – na przykład stary kocioł zostanie zastąpiony nowym urządzeniem. W deklaracji podaje się między innymi rodzaj i liczbę źródeł, ich przeznaczenie oraz stosowane paliwo. Przy kotłach na paliwa stałe istotna jest również klasa urządzenia.
Kontroler sprawdza stan faktyczny. CEEB można porównać z tym, co naprawdę stoi w kotłowni
To właśnie podczas kontroli może wyjść na jaw, że dane zgłoszone kilka lat wcześniej nie odpowiadają już rzeczywistości. Oficjalny przewodnik GUNB dla osób uprawnionych do kontroli środowiskowych przewiduje, że kontroler ustala, czy dla nieruchomości istnieje złożona deklaracja CEEB, a następnie wpisuje do protokołu źródło ciepła zastane podczas kontroli i jego parametry. Jeżeli ktoś wymienił urządzenie, ale nie zaktualizował deklaracji, różnica może zostać ujawniona bez żadnego dodatkowego postępowania prowadzonego zza biurka.
Zakres wizyty może być szerszy. Stołeczna straż miejska opisuje swoje kontrole jako kompleksowe. Funkcjonariusze sprawdzają nie tylko samo palenisko, ale również sposób gospodarowania odpadami, miejsce przechowywania opału, materiały znajdujące się w pobliżu pieca czy stosowane paliwo. Mogą zażądać dokumentów i informacji związanych z przedmiotem kontroli. Jeżeli zachodzi podejrzenie spalania niedozwolonych materiałów, mogą również zabezpieczyć próbkę popiołu do dalszego badania.
Nie oznacza to, że strażnik ma dowolne prawo do chodzenia po wszystkich pomieszczeniach prywatnego domu. Kontrola musi mieć podstawę prawną i określony zakres. Funkcjonariusze prowadzący w Warszawie takie działania dysponują imiennymi upoważnieniami wydanymi przez Prezydenta m.st. Warszawy. Prawo ochrony środowiska daje kontrolującemu możliwość wejścia z niezbędnym sprzętem na teren nieruchomości, obiektu lub jego części. Jeżeli nie jest tam prowadzona działalność gospodarcza, takie czynności mogą być wykonywane w godzinach 6:00-22:00. W przypadku działalności gospodarczej kontrola może być prowadzona przez całą dobę.
Po kontroli sporządzany jest protokół. Właściciel nie jest pozbawiony praw – może zgłosić uwagi i zastrzeżenia, a nawet odmówić podpisania protokołu. Sama odmowa podpisu nie powoduje jednak, że ustalenia kontroli znikają. Zupełnie inną sytuacją jest fizyczne lub faktyczne uniemożliwienie przeprowadzenia legalnej kontroli. Art. 225 par. 1 Kodeksu karnego przewiduje za udaremnianie lub utrudnianie czynności osobie uprawnionej do kontroli w zakresie ochrony środowiska karę pozbawienia wolności do 3 lat.
Warszawa prowadzi tysiące kontroli. Najwięcej w Wawrze i we Włochach
Warszawskie liczby pokazują, że nie są to kontrole istniejące wyłącznie na papierze. W 2025 r. Straż Miejska m.st. Warszawy wykonała 6461 kontroli zakończonych protokołem. Rok wcześniej było ich 6855. Najwięcej kontroli w 2025 r. przeprowadzono w Wawrze – 635 oraz we Włochach – 617. Dalej znalazły się Bemowo z 421 kontrolami, Wesoła i Wilanów po 410 oraz Ursynów z 387. Najmniej protokołów powstało na Pradze-Północ – 30 oraz w Śródmieściu – 40. Straż wskazuje, że kontrole są szczególnie intensywne w rejonach z większą liczbą domów jednorodzinnych i indywidualnych źródeł ogrzewania.
Te 6461 kontroli nie oznacza 6461 wizyt przeprowadzonych wyłącznie z powodu CEEB albo pieca. Roczna statystyka obejmuje szeroki zakres ochrony środowiska – między innymi przepisy odpadowe, gospodarkę ściekową, Prawo ochrony środowiska i obowiązki właścicieli nieruchomości. Skala sankcji również jest jednak duża. W 2025 r. przy egzekwowaniu tych przepisów 1143 sprawców wykroczeń ukarano mandatami, wobec 637 osób zastosowano środki oddziaływania wychowawczego, a w 18 przypadkach skierowano wnioski o ukaranie do sądu.
Jeszcze dokładniejsze dane dotyczą kontroli palenisk i przestrzegania przepisów antysmogowych zawiera raport Warszawy za lata 2023-2024. Wykazano w nim 1286 kontroli dotyczących zakazu spalania odpadów w paleniskach domowych, odpadów biogennych oraz paliw zabronionych mazowiecką uchwałą antysmogową. Stwierdzono 232 wykroczenia i wystawiono 144 mandaty. To już statystyka znacznie bliższa temu, co przeciętny właściciel domu rozumie przez „kontrolę pieca”.
Kontrole trwają również w 2026 r. Stołeczna straż miejska informuje, że funkcjonariusze przeprowadzają obecnie średnio około 500 takich kontroli miesięcznie. W samym mroźnym styczniu wpłynęło 370 zgłoszeń dotyczących zanieczyszczania powietrza. Najwięcej pochodziło z Wawra – 64 i Białołęki – 45, podczas gdy ze Śródmieścia było ich 6, a z Wilanowa 8. Po przeprowadzonych interwencjach strażnicy Oddziału Ochrony Środowiska nałożyli 25 mandatów i zastosowali 7 pouczeń.
Warszawscy strażnicy dysponują też sprzętem pozwalającym zawęzić obszar poszukiwania źródła zanieczyszczenia jeszcze przed wejściem na posesję. Najnowszy elektryczny „smogowóz” ma czujniki PM2,5 i PM10 oraz kamerę z dużym przybliżeniem. Funkcjonariusze mogą dzięki niej obserwować dym i ustalić, z którego komina pochodzi. Straż miejska podaje, że do wykonywania kontroli posesji dotyczących przepisów środowiskowych uprawnionych jest w stolicy prawie 200 funkcjonariuszy.
Brak deklaracji to do 5000 zł. Świadome kłamstwo w CEEB jest znacznie poważniejszą sprawą
Najprostszy przypadek dotyczy właściciela, który nie złożył wymaganej deklaracji w terminie. Art. 27h ustawy o wspieraniu termomodernizacji i remontów oraz o centralnej ewidencji emisyjności budynków stanowi wprost, że takie zachowanie jest wykroczeniem zagrożonym grzywną. Ponieważ sam przepis nie wskazuje osobnego przedziału kwotowego, zastosowanie mają ogólne zasady Kodeksu wykroczeń. Grzywna może wynosić od 20 do 5000 zł. W postępowaniu mandatowym strażnik może co do zasady nałożyć do 500 zł, natomiast jeśli sprawa trafi do sądu, grzywna może być znacznie wyższa.
Od października 2023 r. strażnicy gminni i miejscy mają możliwość nakładania mandatów również za niezłożenie wymaganej deklaracji CEEB. Jest natomiast ważny przepis, który może uratować osobę, która po prostu zapomniała o obowiązku. Ustawa stanowi, że sprawca nie podlega karze, jeżeli złożył deklarację po terminie, ale zrobił to zanim wójt, burmistrz lub prezydent miasta dowiedział się o wykroczeniu. Kto więc sam zorientuje się, że deklaracji brakuje, nie powinien czekać na kontrolę.
Jeszcze inaczej wygląda świadome wpisanie danych niezgodnych z prawdą. Obecne przepisy wymagają złożenia deklaracji CEEB pod rygorem odpowiedzialności karnej za fałszywe oświadczenie. Formularz zawiera klauzulę, że składający jest świadomy takiej odpowiedzialności. Art. 233 par. 6 Kodeksu karnego odsyła w takim przypadku do zasad dotyczących fałszywych zeznań, gdzie podstawowe zagrożenie wynosi od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. Nie oznacza to oczywiście, że literówka, pomyłka co do modelu pieca albo niezawiniona nieaktualność automatycznie skończą się sprawą karną. Chodzi o fałszywe oświadczenie składane przy spełnieniu warunków odpowiedzialności karnej.
Druga grupa kar dotyczy już sposobu korzystania z urządznia. Za naruszenie ograniczeń wynikających z uchwały antysmogowej grozi mandat do 500 zł, a przed sądem grzywna może sięgnąć 5000 zł. Podobnie poważnie traktowane jest spalanie niedozwolonych odpadów. W czasie kontroli mogą więc pojawić się 2 niezależne pytania: czy urządzenie i paliwo są zgodne z lokalnymi przepisami oraz czy informacje o źródle ogrzewania zostały prawidłowo zgłoszone do CEEB.
W Warszawie ma to szczególne znaczenie. Od 1 października 2023 r. obowiązuje tu zakaz stosowania węgla kamiennego i paliw stałych wyprodukowanych z jego wykorzystaniem, z wyjątkami przewidzianymi w uchwale dla określonych instalacji eksploatowanych wcześniej. Dodatkowo od 1 stycznia 2028 r. na całym Mazowszu nie będzie można eksploatować kotłów na węgiel lub drewno klasy 3 i 4. Od tego samego dnia ograniczenia dotyczące węgla rozszerzą się na gminy w powiatach otaczających Warszawę, między innymi piaseczyńskim, wołomińskim, legionowskim, pruszkowskim, otwockim i warszawskim zachodnim.
CEEB działa w całej Polsce. Ponad 66 tys. protokołów kontroli jest już w systemie
Warszawa ma wyjątkowo rozbudowaną straż miejską i własne mobilne laboratoria, ale sam mechanizm CEEB jest ogólnopolski. Według danych GUNB z początku września 2026 r. system zawierał już 66 704 zaakceptowane protokoły kontroli środowiskowych. Osoby uprawnione do kontroli mają w CEEB własny moduł, a sporządzony elektronicznie protokół staje się częścią dokumentacji dotyczącej konkretnego budynku. Właściciel może później pobrać taki dokument z Systemu ZONE.
Państwo coraz mocniej opiera się również na danych zgromadzonych w ewidencji. W 2026 r. GUNB rozbudował moduł analityczny. Urzędnicy mogą analizować między innymi deklaracje, kontrole środowiskowe, źródła ogrzewania, przeglądy kominowe oraz kompletność dokumentacji dla konkretnych adresów. Najwyższa Izba Kontroli opisywała już przypadki gmin, które typowały nieruchomości do kontroli między innymi na podstawie danych CEEB o kotłach na paliwa stałe.
NIK zwróciła jednocześnie uwagę na drugą stronę problemu. W badaniu obejmującym 18 gmin w 5 województwach w 8 gminach w CEEB znajdowało się mniej niż 80 proc. nieruchomości. Kontrolerzy wskazywali też na podwójne adresy, brak informacji o wymianie urządzeń i dublowanie źródeł ciepła. Na terenie 5 województw objętych kontrolą nadal działało ponad 781 tys. kotłów pozaklasowych. NIK oceniła przy tym, że wiele samorządów prowadziło kontrole zbyt rzadko albo w zbyt ograniczonym zakresie. To oznacza raczej zwiększanie presji na skuteczniejsze kontrole niż odchodzenie od nich.
Przed wizytą straży można sprawdzić kilka rzeczy. Najgorszym pomysłem jest ignorowanie problemu
Właściciel domu powinien przede wszystkim sprawdzić, czy aktualna deklaracja CEEB odpowiada temu, co faktycznie znajduje się w budynku. Jeżeli piec, pompa ciepła, kominek albo inne zgłoszone źródło zostało wymienione, trzeba zweryfikować, czy po zmianie złożono nową deklarację w terminie 14 dni. Warto również mieć dokumentację urządzenia pozwalającą ustalić jego klasę i parametry oraz dokumenty dotyczące używanego paliwa, jeżeli wymagają tego lokalne przepisy. W Warszawie szczególnie trzeba sprawdzić zgodność urządzenia i opału z mazowiecką uchwałą antysmogową.
Jeżeli funkcjonariusze pojawią się na posesji, można poprosić o okazanie upoważnienia i sprawdzić zakres kontroli. Nie należy jednak mylić prawa do weryfikacji dokumentów strażnika z możliwością zablokowania legalnej kontroli – takie zachowanie może stworzyć znacznie poważniejszy problem niż brak wpisu w CEEB. Po wykonaniu czynności trzeba przeczytać protokół i zgłosić ewentualne zastrzeżenia, jeśli opis nie odpowiada temu, co faktycznie stwierdzono.
Najłatwiejsza do naprawienia jest sytuacja osoby, która odkryje, że w ogóle nie złożyła deklaracji. Ustawa pozostawia możliwość uniknięcia kary, jeśli zaległy dokument zostanie przesłany zanim urząd dowie się o wykroczeniu. Po pojawieniu się kontrolerów może być już na to za późno. Przy prawie 9,8 mln deklaracji, dziesiątkach tysięcy elektronicznych protokołów kontroli i coraz większej liczbie narzędzi analitycznych liczenie na to, że dane o źródle ogrzewania pozostaną przez lata nieweryfikowane, jest coraz gorszym zakładem.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.