Złoto przebiło psychologiczną barierę. Szaleństwo na giełdzie, kolejki do skupów i mennic. To ma być dopiero początek
Inwestorzy przecierają oczy ze zdumienia. W poniedziałek 26 stycznia cena złota na światowych giełdach osiągnęła historyczny poziom, przebijając barierę 5000 dolarów za uncję. Kontrakty terminowe na COMEX dotarły nawet do 5145 dolarów. To nie koniec wzrostów – eksperci przewidują, że kruszec może jeszcze mocno podrożeć.

Fot. Shutterstock
Dynamika wzrostu złota w ostatnich tygodniach przyćmiła wszystkie inne inwestycje. Od początku stycznia 2026 roku wartość kruszcu wzrosła o 17%, a w całym 2025 roku zanotował skok o 64%. To najlepszy wynik od końca lat 70. XX wieku. W Polsce konsekwencje są natychmiastowe – ceny w mennicach eksplodowały, a kolejki do skupów wydłużyły się kilkukrotnie.
Polska bije rekordy w kupowaniu złota
Podczas gdy świat obserwuje szaleństwo na rynkach metali szlachetnych, Polska zajęła pierwsze miejsce w globalnym rankingu zakupów złota przez banki centralne. Narodowy Bank Polski w 2025 roku kupił około 104 tony kruszcu, zostawiając w tyle nawet potężne gospodarki jak Kazachstan czy Chiny. To już drugi rok z rzędu, kiedy NBP okazuje się największym nabywcą na świecie.
Prezes Adam Glapiński nie ukrywa, że to element długoterminowej strategii. W połowie stycznia 2026 roku zarząd NBP podjął decyzję o zwiększeniu rezerw do 700 ton złota. Obecnie Polska ma już około 550 ton, co daje jej wyższą pozycję niż Europejski Bank Centralny, który dysponuje 506,5 tonami. To historyczny moment – jeszcze 8 lat temu mieliśmy niespełna 103 tony.
Wartość polskich rezerw złota przekroczyła 270 mld zł i stanowi już ponad 28% wszystkich rezerw walutowych kraju. Glapiński otwarcie mówi, że celem jest osiągnięcie 30%, a docelowo nawet 400 mld zł w kruszcu. Według niego to jedyna pewna lokata w czasach globalnych zawirowań finansowych. Decyzje NBP krytykują jednak niektórzy ekonomiści, wskazując że środki te można byłoby ulokować w obligacje generujące bieżący dochód.
Ceny w Polsce już teraz sprawiają ból
Rekordy na giełdach światowych przekładają się bezpośrednio na polskie kieszenie. W Mennicy Skarbowej gram złota w skupie wyceniony jest na 493 zł, ale to tylko teoretyczna wartość dla tych, którzy chcą sprzedać. W praktyce przy zakupie sztabki trzeba zapłacić 630-635 zł za gram. Dla porównania – rok temu było to około 360 zł, czyli wzrost o prawie 50% w zaledwie 12 miesięcy.
Uncja trojańska złota, czyli około 31,1 grama, kosztuje teraz w polskich mennicach około 17 200-17 300 zł. To więcej niż miesięczna pensja wielu Polaków. Monety takie jak Krugerrand są nieznacznie tańsze – około 16 900 zł za uncję, ale różnica wynika głównie z marży dealerów. Każdy sprzedawca dolicza swoje koszty transportu, ubezpieczenia i po prostu chce zarobić.
Przedstawiciele firmy Tavex, jednego z największych dealerów metali szlachetnych w Polsce, potwierdzają w rozmowie z money.pl, że liczba transakcji w styczniu 2026 roku eksplodowała. Porównując styczeń 2026 do stycznia 2025, liczba transakcji była o 126% wyższa. W przypadku złota wolumen sprzedaży wzrósł o 15% między pierwszym a drugim kwartałem 2025 roku, a następnie skoczył o 37% między trzecim a czwartym kwartałem. Jeszcze lepiej wygląda srebro – tam wzrosty wolumenu osiągnęły 123%.
Goldman Sachs podnosi prognozy w górę
Największe banki inwestycyjne na świecie rewidują swoje przewidywania i liczby robią wrażenie. Goldman Sachs podniósł prognozę ceny złota na koniec 2026 roku z 4900 do 5400 dolarów za uncję. Analitycy banku argumentują, że popyt ze strony funduszy ETF i banków centralnych rynków wschodzących nie słabnie, a wręcz przeciwnie – przybiera na sile.
Lina Thomas z Goldman Sachs zwraca uwagę na jeden kluczowy czynnik: alokacja amerykańskich inwestorów w złoto pozostaje na historycznie niskim poziomie. Według jej wyliczeń każdy wzrost udziału złota w portfelach o zaledwie 0,01 punktu procentowego przekłada się na wzrost ceny kruszcu o około 1,4%. To oznacza, że jeśli inwestorzy zaczną masowo przenosić kapitał do złota, ceny mogą wystrzelić znacznie wyżej niż obecne rekordy.
Bank of America jest nieco ostrożniejszy, prognozując średnią cenę w 2026 roku na poziomie 4538 dolarów za uncję. Najbardziej optymistyczne scenariusze pochodzą z ICBC Standard Bank, gdzie Julia Du ocenia, że przy obecnych uwarunkowaniach makroekonomicznych i napięciach geopolitycznych cena może sięgnąć nawet 7150 dolarów. To brzmi abstrakcyjnie, ale jeszcze rok temu 5000 dolarów też wydawało się nierealne.
Ole Hansen z Saxo Banku w rozmowie z money.pl stwierdza wprost: „Utrzymujemy pogląd, że złoto może osiągnąć poziom 5000 dolarów w tym roku – być może szybciej niż w IV kwartale”. Analitycy HSBC również dopuszczają ten scenariusz już w pierwszej połowie 2026 roku. Nie wszyscy są jednak równie entuzjastyczni – Peter Taylor z Macquarie Group prognozuje cenę 4200 dolarów na czwarty kwartał, zauważając że kruszec coraz bardziej odrywa się od fundamentów podażowo-popytowych i kieruje nim głównie nastrój inwestorów.
Dlaczego złoto tak mocno rośnie?
Eksperci wskazują na kilka równoczesnych czynników napędzających cenę. Pierwszym jest słabnący dolar amerykański, który traci swoją dominującą pozycję jako waluta rezerwowa. Indie drastycznie zmniejszyły swoje zasoby amerykańskich obligacji skarbowych do najniższego poziomu od 5 lat. Te środki nie znikają – są przekierowywane właśnie do złota.
Drugim paliwem są napięcia geopolityczne. Groźby prezydenta Donalda Trumpa dotyczące nałożenia dodatkowych ceł na kraje europejskie w kontekście sporu o Grenlandię wywołały falę niepokoju na rynkach. Choć retoryka została złagodzona, inwestorzy nauczyli się już, że obecna administracja jest nieprzewidywalna. W takich warunkach złoto pełni rolę bezpiecznej przystani.
Trzecim czynnikiem są same banki centralne. Według raportu World Gold Council aż 76% banków centralnych spodziewa się wzrostu udziału złota w swoich rezerwach w ciągu najbliższych 5 lat. W 2025 roku kupiły łącznie ponad 1000 ton trzeci rok z rzędu. To nie spekulacja, lecz świadomy ruch największych instytucji finansowych świata, które czują że nadchodzą turbulentne czasy.
Czwarty element to polityka monetarna Rezerwy Federalnej. Rynki spodziewają się co najmniej dwóch obniżek stóp procentowych w 2026 roku. Niższe stopy oznaczają, że lokaty i obligacje przynoszą mniejsze zyski, a to automatycznie zwiększa atrakcyjność złota jako alternatywy inwestycyjnej.
Z jednej strony ceny są na historycznych szczytach i wydaje się, że „pociąg już odjechał”. Z drugiej strony prognozy mówią o dalszych wzrostach, a ochrona przed inflacją i niepewnością gospodarczą nigdy nie była tak ważna.
Eksperci finansowi zalecają, aby złoto stanowiło od 5% do 15% wartości całego portfela inwestycyjnego. To nie jest aktywo do spekulacji czy szybkiego zarobku. Trzeba pamiętać, że złoto nie jest akcją, która rośnie 20% w miesiąc. To raczej stabilny pancerz chroniący przed finansowymi burzami.
Nota prawna (Disclaimer):
Powyższy artykuł ma charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny i nie stanowi rekomendacji inwestycyjnej w rozumieniu przepisów prawa, w tym Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych. Decyzje inwestycyjne podejmowane na podstawie zawartych tu informacji podejmowane są na wyłączne ryzyko Czytelnika. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ewentualne straty finansowe wynikające z podjętych działań. Przed zainwestowaniem środków zalecamy konsultację z licencjonowanym doradcą finansowym.
Redaktor naczelny portalu. Absolwent Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Zawodowo interesuje się prawem i ekonomią.