Został nieco ponad rok. Miliony Polaków zaczną płacić nową opłatę, choć nie dostaną żadnej decyzji z urzędu

Nie będzie pisma z urzędu skarbowego, nowego formularza do wypełnienia ani osobnego przelewu wykonywanego raz w roku. Mimo to od 2028 roku w domowych budżetach może pojawić się zupełnie nowy koszt. Dla części rodzin będzie widoczny przede wszystkim zimą, dla innych przy każdym tankowaniu samochodu, a część gospodarstw może odczuć go w obu miejscach jednocześnie. Do pełnego uruchomienia nowego systemu pozostało już tylko nieco ponad rok.

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Dodaj

Kobieta wpłaca pieniądze w okienku. Fot. Shutterstock / Warszawa w Pigułce.
Kobieta wpłaca pieniądze w okienku. | Fot. Shutterstock / częściowo przetworzone przez AI.

Chodzi o ETS2, czyli nowy unijny system handlu uprawnieniami do emisji obejmujący przede wszystkim paliwa wykorzystywane w budynkach i transporcie drogowym. Po zmianie harmonogramu jego pełne działanie ma rozpocząć się w 2028 roku. Konstrukcja systemu jest jednak nietypowa z punktu widzenia zwykłego gospodarstwa domowego. To nie właściciel samochodu albo domu będzie kupował uprawnienia do emisji i rozliczał się z państwem. Formalny obowiązek zostanie nałożony wcześniej w łańcuchu sprzedaży paliwa.

Rachunek nie przyjdzie do domu. Obowiązek dostaną dostawcy paliw

Komisja Europejska wyjaśnia wprost, że ETS2 działa „upstream”, czyli na wcześniejszym etapie obrotu. Podmiotami objętymi regulacją będą przede wszystkim dostawcy wprowadzający paliwa do konsumpcji, a nie końcowi użytkownicy, tacy jak gospodarstwa domowe czy kierowcy. Dostawca będzie musiał monitorować emisje wynikające ze sprzedanych paliw, raportować je, a następnie umarzać odpowiednią liczbę uprawnień do emisji CO2.

Dla przeciętnego Polaka oznacza to jedną bardzo istotną rzecz: fiskus nie wyśle decyzji informującej, że za ogrzewanie domu należy dopłacić określoną kwotę ETS2. Nie będzie również specjalnej opłaty, którą kierowca zapłaci osobnym przelewem po zatankowaniu samochodu. Koszt uprawnień pojawi się po stronie dostawcy paliwa, a to, w jakiej części zostanie następnie uwzględniony w cenie detalicznej, będzie zależało od rynku, konkurencji, marż, podatków i polityki konkretnych firm.

To właśnie dlatego dla konsumenta system może być niemal niewidoczny. Na stacji benzynowej nadal zobaczy cenę za litr. Odbiorca gazu otrzyma zwykły rachunek. Nie musi pojawić się na nim pozycja o nazwie „ETS2”. Ekonomiczny koszt emisji może zostać po prostu włączony do ceny paliwa, podobnie jak wiele innych składników kosztowych ponoszonych wcześniej przez producenta lub sprzedawcę.

Gaz w domu, benzyna w samochodzie. Jedna rodzina może odczuć ETS2 dwa razy

Najbardziej oczywisty przykład to rodzina mieszkająca w domu ogrzewanym gazem ziemnym i jednocześnie korzystająca z samochodu spalinowego. Gaz spalany w kotle powoduje emisję CO2, podobnie jak benzyna czy olej napędowy spalane w silniku. Od 2028 roku paliwa wykorzystywane w obu tych obszarach znajdą się w zakresie ETS2, o ile nie zachodzi szczególne wyłączenie przewidziane przepisami.

W praktyce jedna rodzina może więc odczuwać nowy system w dwóch zupełnie różnych częściach swojego budżetu. Pierwszą będzie koszt ogrzewania domu i przygotowania ciepłej wody, drugą wydatki na transport. Im więcej paliwa gospodarstwo zużywa, tym większe znaczenie może mieć cena emisji. Dlatego znacznie bardziej narażony będzie duży, słabo ocieplony dom ogrzewany paliwem kopalnym niż niewielki, dobrze zaizolowany budynek potrzebujący niewiele energii.

Podobnie będzie z samochodem. Osoba przejeżdżająca kilka tysięcy kilometrów rocznie odczuje zmianę w znacznie mniejszym stopniu niż kierowca wykonujący codziennie długie dojazdy. Sam ETS2 nie wprowadza jednak osobnej stawki dla każdego właściciela auta. Punktem wyjścia pozostaje ilość paliwa trafiającego na rynek i związana z nim emisja.

System obejmie nie tylko gaz. W grę wchodzą również paliwa używane w samochodach

Zakres ETS2 jest szerszy niż samo ogrzewanie domów gazem. Dyrektywa obejmuje paliwa dopuszczane do konsumpcji i wykorzystywane do spalania w sektorach wskazanych w przepisach, przede wszystkim budynkach oraz transporcie drogowym. W praktyce znaczenie ma więc zarówno gaz ziemny czy olej opałowy używany do ogrzewania, jak i benzyna, olej napędowy czy LPG wykorzystywane w pojazdach.

Nie należy natomiast rozumieć ETS2 jako nowej opłaty od samego posiadania domu, pieca albo samochodu. Dwa identyczne domy mogą ponieść zupełnie różny koszt, jeżeli jeden zużywa rocznie dwa razy więcej paliwa od drugiego. Podobnie właściciel samochodu, który praktycznie nim nie jeździ, nie poniesie takiego samego ekonomicznego ciężaru jak osoba zużywająca każdego miesiąca kilka zbiorników paliwa. Znaczenie ma spalanie paliwa i związana z nim emisja, a nie własność urządzenia.

Masz pompę ciepła albo ogrzewanie elektryczne? ETS2 nie działa w taki sam sposób

Nowy system nie oznacza również, że każdy sposób ogrzewania zostanie od 2028 roku obciążony identycznym mechanizmem. Pompa ciepła czy zwykłe ogrzewanie elektryczne nie spalają w domu gazu ani oleju, dlatego gospodarstwo nie kupuje paliwa objętego ETS2 do ogrzewania budynku. Nie oznacza to oczywiście, że energia elektryczna jest wolna od kosztów polityki klimatycznej. Emisje dużych elektrowni są już od lat objęte istniejącym systemem EU ETS, określanym obecnie dla rozróżnienia jako ETS1.

To ważna różnica, bo w dyskusjach oba mechanizmy są czasem wrzucane do jednego worka. ETS2 nie zastępuje dotychczasowego systemu dla wielkich instalacji energetycznych i przemysłowych. Został stworzony właśnie po to, aby objąć emisje z sektorów, w których wcześniej miliony małych źródeł – kotłów, samochodów i innych urządzeń – znajdowały się poza klasycznym systemem handlu emisjami.

Cena nie została ustalona na stałe. 45 euro nie oznacza sztywnego limitu

Największa niewiadoma dotyczy tego, ile dokładnie ETS2 będzie kosztował po uruchomieniu. Cena uprawnień nie została wpisana do przepisów jako jedna stała stawka obowiązująca każdego roku. Ma być kształtowana na rynku uprawnień. Unia Europejska przygotowała jednak mechanizmy, które mają przeciwdziałać gwałtownym skokom cen.

W systemie istnieje mechanizm uruchamiany, gdy cena emisji przekracza 45 euro za tonę CO2 w cenach z 2020 roku, czyli wartość podlegającą odpowiedniemu przeliczeniu wraz z upływem czasu. Nie jest to jednak sztywny „maksymalny koszt ETS2”. Przekroczenie tego poziomu może uruchomić dodatkową podaż uprawnień z rezerwy stabilności rynkowej, która ma zwiększać płynność rynku i ograniczać nadmierne wzrosty.

W 2026 roku instytucje unijne uzgodniły dodatkowe wzmocnienie tego zabezpieczenia. Przy przekroczeniu progu na rynek ma trafiać większa liczba dodatkowych uprawnień. Sam mechanizm nadal nie daje jednak gwarancji, że cena nigdy nie przekroczy określonej wartości. Z tego powodu dziś nie da się uczciwie powiedzieć, że litr benzyny od 1 stycznia 2028 roku podrożeje dokładnie o konkretną liczbę groszy.

Najważniejszy koszt będzie zależał od ceny CO2 i zużycia paliwa

Mechanizm daje się jednak zrozumieć bez skomplikowanej matematyki. Spalenie konkretnej ilości paliwa oznacza określoną emisję CO2. Jeżeli tona emisji ma swoją cenę, można policzyć koszt emisji związany z litrem benzyny, litrem oleju napędowego czy ilością gazu spaloną przez gospodarstwo w ciągu roku. Im wyższa cena uprawnienia i większe zużycie paliwa, tym wyższy potencjalny koszt.

Dlatego wszelkie wyliczenia mówiące dziś o określonej podwyżce rachunku trzeba traktować jako scenariusze, a nie gotowy cennik na 2028 rok. Nie znamy jeszcze rynkowej ceny uprawnień w pierwszych miesiącach funkcjonowania systemu ani stopnia, w jakim dostawcy przeniosą koszt na odbiorców. Można natomiast z dużą dokładnością policzyć emisję wynikającą z konkretnego zużycia paliwa i na tej podstawie tworzyć warianty dla różnych cen CO2.

Warszawa jest w szczególnej sytuacji. Blisko 80 proc. mieszkańców korzysta z ciepła sieciowego

W Warszawie sytuacja części mieszkańców będzie inna niż właścicieli domów ogrzewanych indywidualnym kotłem gazowym. Z opublikowanej przez miasto diagnozy infrastruktury technicznej wynika, że blisko 80 proc. mieszkańców stolicy korzysta z ciepła sieciowego, a warszawska sieć dostarcza ciepło do około 20 tys. obiektów. Oznacza to, że ogromna część warszawiaków nie kupuje bezpośrednio gazu czy oleju do ogrzewania swojego mieszkania.

Nie oznacza to jednak, że ciepło systemowe jest całkowicie oderwane od kosztów emisji. Duże instalacje energetyczne są już objęte dotychczasowym systemem ETS1. Przepisy ETS2 zostały skonstruowane tak, aby co do zasady nie nakładać drugiego systemu na paliwa spalane w instalacjach już objętych ETS1. Dlatego mieszkaniec bloku z miejskim ciepłem znajduje się w innej sytuacji niż właściciel domu posiadający własny kocioł gazowy.

Nawet mieszkaniec mieszkania ogrzewanego sieciowo może jednak zetknąć się z ETS2 w transporcie. Jeżeli korzysta z samochodu na benzynę, olej napędowy albo LPG, system może wpływać na koszt paliwa kupowanego na stacji. Właśnie dlatego zasięg ETS2 będzie bardzo szeroki nawet w miastach, gdzie indywidualne ogrzewanie paliwami kopalnymi nie dominuje.

Uprawnienia zaczną być sprzedawane wcześniej, zanim gospodarstwa odczują pełne działanie systemu

Pełne funkcjonowanie ETS2 ma rozpocząć się w 2028 roku, ale przygotowania trwają już teraz. Dostawcy paliw zostali wcześniej objęci obowiązkami dotyczącymi monitorowania i raportowania emisji. Komisja Europejska potwierdziła również, że aukcje uprawnień ETS2 mają ruszyć już w styczniu 2027 roku. Ma to pozwolić na przygotowanie rynku przed momentem, gdy rozpocznie się zasadniczy okres rozliczania emisji.

To oznacza, że 2027 rok nie będzie jeszcze dla konsumentów po prostu pierwszym pełnym rokiem nowej opłaty, ale będzie okresem, w którym zacznie powstawać rynek i będzie można obserwować pierwsze ceny uprawnień. Dopiero wtedy pojawi się znacznie więcej danych pozwalających realnie oszacować, jak duże mogą być skutki dla polskich gospodarstw domowych.

Unia przygotowała fundusz osłonowy, ale nie oznacza on rekompensaty dla każdego

Równolegle z ETS2 utworzono Społeczny Fundusz Klimatyczny. Jego zadaniem jest finansowanie wsparcia dla szczególnie narażonych gospodarstw domowych, użytkowników transportu i mikroprzedsiębiorstw. Pieniądze mają trafiać między innymi na inwestycje zmniejszające zapotrzebowanie na energię, czystsze źródła ogrzewania oraz rozwiązania transportowe, a w określonym zakresie również na bezpośrednie wsparcie dochodowe.

Nie należy jednak utożsamiać funduszu z automatycznym zwrotem kosztów ETS2 każdemu właścicielowi kotła gazowego czy samochodu. Szczegółowe formy pomocy zależą od krajowych programów i warunków kwalifikacji. Dla części gospodarstw główną metodą ograniczenia przyszłych kosztów ma być zmniejszenie zużycia paliw kopalnych, między innymi poprzez termomodernizację budynku, zmianę ogrzewania albo korzystanie z mniej emisyjnego transportu.

Nie będzie jednej daty, kiedy na rachunku nagle pojawi się napis „ETS2”

Dla przeciętnego konsumenta właśnie to może być najbardziej mylące. 1 stycznia 2028 roku nie musi przyjść żaden list informujący, że od dziś gospodarstwo płaci nowy podatek. Nie będzie też koniecznie momentu, w którym na paragonie ze stacji benzynowej pojawi się osobna pozycja z nazwą systemu. Zmiana może zostać ukryta w zwykłej cenie produktu, bo formalnie koszt ponoszony jest wcześniej przez podmiot wprowadzający paliwo do obrotu.

Dlatego kierowca może zobaczyć po prostu inną cenę na pylonie stacji, a właściciel domu inny koszt gazu czy oleju opałowego. Nie będzie łatwo oddzielić wpływu ETS2 od pozostałych czynników – cen ropy i gazu na światowych rynkach, kursów walut, podatków, marż czy kosztów transportu. System tworzy jednak nowy, dodatkowy element kosztu związany bezpośrednio z emisją CO2.

Najbardziej narażeni będą ci, którzy paliwa zużywają dużo i nie mają łatwej alternatywy

Dwie rodziny mogą mieszkać obok siebie i odczuć ETS2 zupełnie inaczej. Jedna posiada dobrze ocieplony dom i zużywa niewiele gazu, a do pracy dojeżdża kilka kilometrów. Druga ogrzewa duży, nieocieplony budynek i codziennie pokonuje samochodem kilkadziesiąt kilometrów. Nawet przy tej samej cenie uprawnień różnica w rocznym obciążeniu może być bardzo duża.

Dlatego przed 2028 rokiem najbardziej użyteczną informacją nie jest dziś prognoza jednej konkretnej podwyżki, lecz własne zużycie. Z rachunku za gaz można sprawdzić, ile paliwa rzeczywiście zużywa budynek w ciągu roku. Z przebiegu samochodu i rachunków ze stacji można oszacować roczną ilość benzyny, oleju napędowego lub LPG. Kiedy w 2027 roku zacznie być widoczna rzeczywista cena uprawnień ETS2, właśnie te liczby pozwolą znacznie dokładniej oszacować wpływ systemu na konkretny domowy budżet.

Do pełnego uruchomienia ETS2 zostało nieco ponad rok. Najważniejsze jest jednak to, że Polacy nie będą rozliczać nowego systemu bezpośrednio z urzędem i nie otrzymają indywidualnej decyzji podatkowej. Koszt powstanie wcześniej – przy dostawcy paliwa – i może później zostać przeniesiony do cen gazu, benzyny, diesla, LPG czy innych paliw kopalnych. Dla konsumenta może być więc prawie niewidoczny na dokumentach, ale bardzo widoczny w miesięcznych wydatkach.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl