ZUS może zmniejszyć wypłatę nawet o 989,41 zł. Ta granica obowiązuje już teraz
Dorabiający emeryci i renciści powinni pilnować dwóch kwot: 6463,20 zł oraz 12 003,10 zł brutto miesięcznie. To obowiązujące od września limity przychodu, których przekroczenie może oznaczać zmniejszenie, a w określonych przypadkach nawet zawieszenie świadczenia z ZUS. Maksymalne zmniejszenie emerytury lub renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy wynosi obecnie aż 989,41 zł. Jest jednak bardzo ważny wyjątek – ograniczenia co do zasady nie dotyczą emerytów, którzy osiągnęli powszechny wiek emerytalny.

Limity dodatkowych zarobków zmieniają się cztery razy w roku. Zależą od przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia ogłaszanego przez GUS.
Od 1 września 2026 roku obowiązują nowe progi i pozostaną aktualne do końca listopada.
Pierwsza granica to 6463,20 zł
Pierwszy próg odpowiada 70 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia i obecnie wynosi 6463,20 zł brutto miesięcznie.
Jeżeli osoba objęta limitami osiągnie przychód przekraczający tę wartość, ale nie przekroczy drugiego progu, ZUS może odpowiednio zmniejszyć wypłacane świadczenie.
Nie oznacza to jednak, że po przekroczeniu granicy choćby o złotówkę ZUS automatycznie zabierze 989,41 zł. Świadczenie jest zmniejszane o kwotę przekroczenia, jednak nie więcej niż do określonej maksymalnej kwoty zmniejszenia.
ZUS może odjąć nawet 989,41 zł
Od 1 marca 2026 roku maksymalne miesięczne zmniejszenie wynosi:
- 989,41 zł – w przypadku emerytury oraz renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy,
- 742,08 zł – w przypadku renty z tytułu częściowej niezdolności do pracy,
- 841,05 zł – w przypadku renty rodzinnej przysługującej jednej osobie.
Kwoty te wyznaczają maksymalną skalę miesięcznego pomniejszenia świadczenia w odpowiedniej kategorii.
12 003,10 zł. Po przekroczeniu tej kwoty sytuacja jest poważniejsza
Drugi próg odpowiada 130 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia i od września wynosi 12 003,10 zł brutto miesięcznie.
W przypadku osoby objętej ograniczeniami osiągnięcie przychodu przekraczającego tę granicę może oznaczać zawieszenie świadczenia za dany okres, a nie tylko jego pomniejszenie.
Dlatego dla dorabiających osób pobierających wcześniejsze emerytury lub renty różnica między pierwszym a drugim progiem jest bardzo istotna.
Ale uwaga: nie dotyczy to wszystkich emerytów
To najważniejsze zastrzeżenie, bo bez niego tytuł mógłby wprowadzać czytelników w błąd.
Emeryci, którzy osiągnęli powszechny wiek emerytalny – 60 lat w przypadku kobiet i 65 lat w przypadku mężczyzn – co do zasady mogą dorabiać bez ograniczeń wynikających z progów 70 i 130 proc.
Mogą więc osiągać przychody znacznie przekraczające 12 003,10 zł bez zmniejszenia zwykłej emerytury z tego powodu.
Są jednak szczególne wyjątki. ZUS wskazuje m.in. sytuację osób, którym podwyższono emeryturę do wysokości świadczenia minimalnego. Jeżeli ich przychód z pracy przekroczy kwotę podwyższenia do minimum, świadczenie za dany okres może być wypłacane w niższej wysokości.
Kto powinien szczególnie pilnować zarobków?
Limity mają znaczenie przede wszystkim dla osób pobierających wcześniejsze emerytury oraz określone renty, które jednocześnie uzyskują przychód z działalności podlegającej obowiązkowi ubezpieczeń społecznych.
Nie należy więc przedstawiać kwot 6463,20 i 12 003,10 zł jako limitów zarobków obowiązujących każdego polskiego emeryta.
Najważniejsza zasada na okres od września do listopada 2026 roku jest taka: dla osób objętych ograniczeniami przekroczenie 6463,20 zł może spowodować zmniejszenie świadczenia, a przekroczenie 12 003,10 zł – jego zawieszenie. Z kolei maksymalne zmniejszenie emerytury lub renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy może wynieść 989,41 zł miesięcznie.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.