130 tysięcy samochodów nie wyjedzie z warszawskich parkingów. Już niedługo w Warszawie będą nielegalne

Przez ponad rok strażnicy miejscy niemal przymykali oczy na naruszenia strefy czystego transportu w Warszawie. W całym 2025 roku wystawili dosłownie 2 mandaty. Teraz to się zmienia – w ciągu zaledwie dwóch pierwszych miesięcy 2026 roku wszczęto już 30 postępowań. Tymczasem kierowcy powinni myśleć nie tylko o tym, co dzieje się teraz, ale co nastąpi za dwa lata – wtedy z warszawskiej SCT wykluczonych zostanie prawie 130 tysięcy zarejestrowanych tu aut.

Fot. Warszawa w Pigułce

Mandat od piątego razu – jak działa egzekwowanie strefy

Warszawa uruchomiła strefę czystego transportu 1 lipca 2024 roku jako pierwsze miasto w Polsce. Przez długi czas było to jednak bardziej symboliczne przedsięwzięcie niż realne ograniczenie. Przez cały 2025 rok straż miejska wystawiła tylko 2 mandaty i złożyła 1 wniosek do sądu za nieuprawniony wjazd do strefy. Dużo szumu, mało akcji.

Od 1 stycznia 2026 roku egzekucja nabiera tempa. Od początku roku do 27 lutego strażnicy ujawnili 46 przypadków naruszenia zakazu, wszczęli 30 postępowań, nałożyli 11 mandatów karnych i zastosowali 5 środków wychowawczych. Do kontroli używane są 4 mobilne kamery, które automatycznie odczytują tablice rejestracyjne i porównują je z bazą CEPiK. Monitoring prowadzony jest codziennie w różnych punktach strefy.

Warto wiedzieć, jak działa system tolerancji. Mandat 500 zł grozi dopiero przy piątym nieuprawnionym wjeździe w ciągu roku. Pierwsze 4 wjazdy są bezkarne – to furtka dla okazjonalnych przyjezdnych czy osób, które muszą dostać się na badania czy do szpitala. Zgodnie z art. 96c Kodeksu wykroczeń, wjazd pojazdem niespełniającym wymogów traktowany jest jako wykroczenie drogowe. Kto jednak nagminnie ignoruje zakaz, musi liczyć się z realną konsekwencją finansową.

Od 1 stycznia 2026 roku do strefy nie wjedzie każdy – sprawdź swoje auto

Aktualnie, od początku tego roku, obowiązuje drugi etap strefy. Zakaz wjazdu dotyczy samochodów benzynowych (w tym LPG) wyprodukowanych przed 2000 rokiem lub niespełniających normy Euro 3, a także diesli starszych niż 17 lat lub niespełniających normy Euro 5 – czyli wyprodukowanych przed 2009 rokiem. To obostrzenie nie dotyczy jednak mieszkańców Warszawy, którzy płacą tu podatki i mają auto zarejestrowane przed 1 stycznia 2024 roku – oni są z wymogów zwolnieni do końca 2027 roku. Strefa obejmuje obszar ograniczony aleją Prymasa Tysiąclecia, Alejami Jerozolimskimi, Trasą Łazienkowską, aleją Stanów Zjednoczonych, ulicą Wiatraczną i torami kolejowymi wzdłuż północnej obwodnicy kolejowej.

Istnieje też opcja wjazdu mimo niespełnienia norm. W latach 2026-2028 pojazdy niespełniające wymagań mogą wjechać po uiszczeniu opłaty – 2,50 zł za godzinę lub abonament 100 zł miesięcznie w 2026 roku. W kolejnych latach stawki będą rosły.

2028 rok: prawie 130 tysięcy warszawskich aut wypadnie ze strefy

O ile teraz mieszkańcy stolicy mają spokój, o tyle od 1 stycznia 2028 roku ulgi dla warszawiaków znikają. To wtedy wejdzie w życie trzeci etap strefy i obejmie wszystkich – również właścicieli aut zarejestrowanych w Warszawie. Nowe wymogi będą jeszcze ostrzejsze: benzyna min. Euro 4 (auta sprzed 2005 roku zostaną wykluczone), diesel min. Euro 6 (wykluczone pojazdy sprzed 2014 roku).

Skala tego uderzenia jest konkretna. W stolicy zarejestrowanych jest obecnie prawie 130 tysięcy aut, które nie sprostają wymaganiom 2028 roku – to samochody benzynowe z normą Euro 3 i diesle z normą Euro 5, dziś jeszcze legalnie poruszające się po strefie na podstawie przywileju mieszkańca. Dla wielu ich właścicieli zegar już tyka – mają niespełna dwa lata na podjęcie decyzji o wymianie pojazdu lub przyzwyczajeniu się do tego, że centrum Warszawy stanie się dla nich zamknięte. Bezterminowe zwolnienie zachowają jedynie osoby, które ukończyły 70 lat przed końcem 2023 roku i były właścicielami swojego auta przed 1 stycznia 2024 roku.

Kraków się postawił. 100 tysięcy podpisów i prezydent cofa się w tył

Podczas gdy Warszawa wprowadzała strefę etapami i z ulgami dla mieszkańców, Kraków w tym samym dniu – 1 stycznia 2026 roku – uruchomił strefę o znacznie surowszych zasadach. Obejmuje ona ponad 60 proc. powierzchni miasta – praktycznie wszystkie tereny zamieszkania, ograniczone obwodnicą S52/S7/A4. Wymogi były od razu na poziomie, który Warszawa osiągnie dopiero w 2028 roku: benzyna min. Euro 4, diesel min. Euro 6. Przyjezdni spoza Krakowa dostali co prawda trzyletni okres przejściowy z możliwością wjazdu po wniesieniu opłaty (2,50 zł/h w 2026 roku), ale i tak w pierwszych tygodniach zawrzało.

Mieszkańcy wyszli na ulice. Przed siedzibą Zarządu Transportu Publicznego i urzędem miasta odbyły się demonstracje, a nieznani sprawcy zaczęli zrywać znaki informujące o granicach strefy. Najpoważniejszą bronią protestujących okazała się jednak zbiórka podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego i całej Rady Miasta. Wymagane przepisami ok. 58 tysięcy podpisów zebrano w 3 tygodnie. Ostatecznie pod wnioskiem podpisało się ponad 100 tysięcy osób. 11 marca 2026 roku gotowy wniosek o referendum trafił do Krajowego Biura Wyborczego. Referendum może odbyć się już w maju.

Miszalski początkowo nazywał inicjatywę „politycznym referendum nienawiści” i wykluczał jakiekolwiek ustępstwa. Im więcej podpisów spływało, tym bardziej zmieniał ton. 11 lutego ogłosił „wielką korektę” SCT. Odwołał też dyrektora Zarządu Transportu Publicznego Łukasza Franka – jedną z kluczowych osób odpowiedzialnych za wdrożenie strefy – tłumacząc, że skoro konieczna jest korekta zasad, to zasadna jest też korekta personalna. 5 marca przedstawił pierwsze szczegóły zmian. „Przy wdrożeniu pierwszej wersji SCT popełniliśmy błędy, które nie powinny się nam przydarzyć” – przyznał prezydent w rozmowie z Rzeczpospolitą. Jednocześnie zastrzegł: „Niezależnie od nacisków nie wycofam się z wdrożenia SCT, nie zmniejszę norm ani nie ograniczę zakresu terytorialnego strefy”. Normy i granice zostają – zmieniają się natomiast niektóre kontrowersyjne szczegóły. Krakowska SCT to zresztą od początku jedna wielka seria prawnych komplikacji. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie już w styczniu stwierdził nieważność części zapisów uchwały o strefie. Wyrok jest nieprawomocny i nie uchyla całej SCT, ale podważa jej fragmenty. Opozycja poszła dalej – posłowie PiS złożyli wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie zgodności samej ustawy o elektromobilności z konstytucją, na której opiera się prawo miast do tworzenia stref.

Co to oznacza dla Ciebie? Masz jeszcze czas, ale odkładaj na nowe auto

Co to oznacza dla Ciebie? Jeśli mieszkasz w Warszawie i masz auto benzynowe starsze niż z 2005 roku lub diesla sprzed 2014 roku, masz czas do końca 2027 roku – od 1 stycznia 2028 roku nawet jako mieszkaniec stolicy nie wjedziesz nim do strefy. Jeśli jesteś spoza miasta i twoje auto nie spełnia norm Euro 3 (benzyna) lub Euro 5 (diesel), zakaz obowiązuje już teraz – możesz wjeżdżać co najwyżej 4 razy w roku bezpłatnie, za piątym razem grozi mandat 500 zł.

Jeśli planujesz podróż do Krakowa starszym autem – przelicz koszty opłaty wjazdowej, bo przy częstszych wizytach abonament 100 zł miesięcznie może być tańszy niż płacenie za każdą godzinę osobno.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl

Copyright © 2023 Niezależny portal warszawawpigulce.pl  ∗  Wydawca i właściciel: Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl