75 tysięcy urządzeń i 16 miesięcy. Warszawski obwarzanek nie zdąży, a mandat to najtańsza część rachunku

W gminach otaczających stolicę dymi dziś niemal 75 000 kotłów na węgiel i drewno, a najgorzej wypada pas na północny wschód od miasta, z Nasielskiem i Nieporętem na czele. Za nieco ponad rok rozpalenie w każdym z tych urządzeń stanie się wykroczeniem. Kara za to jest najmniejszym z kosztów, jakie czekają ich właścicieli.

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Dodaj

Banknoty 100 i 200 zł.
Fot. Warszawa w Pigułce.

Od 1 stycznia 2028 legalne zostaną tylko kotły klasy 5 i ekoprojektu

Terminy wyznaczyła uchwała nr 162/17 Sejmiku Województwa Mazowieckiego z 24 października 2017 r., opublikowana w Dzienniku Urzędowym Województwa Mazowieckiego z 27 października 2017 r. pod pozycją 9600 i znowelizowana uchwałą nr 59/22 z 26 kwietnia 2022 r. (Dz. Urz. Woj. Maz. z 29 kwietnia 2022 r., poz. 5147). Podstawą do jej wydania jest art. 96 ustawy z 27 kwietnia 2001 r. Prawo ochrony środowiska. Pierwszy próg minął już dawno, bo kotły pozaklasowe, czyli te bez tabliczki znamionowej albo poniżej klasy 3, są nielegalne od 1 stycznia 2023 r. Drugi wypada 1 stycznia 2028 r. i obejmuje urządzenia, które przez lata uchodziły za rozwiązanie przyzwoite, czyli kotły klasy 3 i 4. Po tej dacie na całym Mazowszu wolno eksploatować wyłącznie kotły klasy 5 oraz spełniające wymogi ekoprojektu, a te ostatnie, zamontowane po 1 czerwca 2022 r., będą mogły być zasilane tylko biomasą.

Dla mieszkańców podwarszawskich powiatów zbiega się to z drugim ograniczeniem. Zakaz spalania węgla i paliw wytwarzanych z jego udziałem obowiązuje w samej Warszawie od 1 października 2023 r., a od 1 stycznia 2028 r. obejmie powiaty: grodziski, legionowski, miński, nowodworski, otwocki, piaseczyński, pruszkowski, warszawski zachodni i wołomiński. Właściciel kotła klasy 3 na węgiel traci więc jednego dnia i urządzenie, i paliwo. Za korzystanie z instalacji niezgodnej z uchwałą grozi mandat w wysokości 500 zł, a w postępowaniu przed sądem grzywna sięgająca 5000 zł. Mazowsze nie jest tu wyjątkiem, bo podobne uchwały obowiązują w Małopolsce, na Śląsku, Dolnym Śląsku, w Wielkopolsce, Łódzkiem, na Podkarpaciu i w Lubuskiem, a w małopolskich gminach termin dla kotłów klasy 3 i 4 mija już z końcem tego roku. W skali kraju Polski Alarm Smogowy szacuje liczbę wciąż pracujących kopciuchów na 2,5-2,7 mln.

3020 wymian w ciągu roku. Ostatni piec pod Warszawą zniknąłby w 2051 roku

Polski Alarm Smogowy zebrał dane z 70 mazowieckich gmin wokół stolicy i policzył, ile zostało do zrobienia. Wynik to 75 000 kotłów poniżej klasy 5, z czego blisko 70 proc. stanowią urządzenia nielegalne już dziś. W 33 gminach liczba takich kotłów przekracza tysiąc. Najwięcej naliczono w Nasielsku (3341), gminie wiejskiej Mińsk Mazowiecki (2534) i Nieporęcie (2418). Na drugim krańcu zestawienia znalazły się Podkowa Leśna z 23 kotłami, Pruszków z 205 i Michałowice z 215. W 2025 r. w całej metropolii, zamieszkanej przez 3,3 mln osób, przy wsparciu dotacji wymieniono zaledwie 3020 urządzeń. To wzrost o 12 proc. rok do roku, ale przy takim tempie wymiana zakończyłaby się dopiero za ćwierć wieku, a więc kilkanaście lat po dacie, którą wyznaczyła uchwała.

Sama Warszawa wypada w tym zestawieniu najlepiej, bo to tutaj wymieniono najwięcej kotłów w ramach dotacji, 181, a stołeczna straż miejska w sezonie grzewczym 2024/2025 przeprowadziła 4747 kontroli palenisk. Różnica między miastem a obwarzankiem jest jednak drastyczna. Gmina Strachówka zamknęła rok ośmioma wymianami, a Piastów trzema, przy 472 kotłach czekających na likwidację. Jak powiedział rzecznik Polskiego Alarmu Smogowego Piotr Siergiej w rozmowie z portalem SmogLab, aktywność gmin jest bardzo różna, bo obok Warszawy i Michałowic, gdzie wymiana skończy się za siedem lat, w warszawskim obwarzanku są 44 gminy, w których na jej zakończenie trzeba czekać co najmniej 20 lat. Rekordzistą jest właśnie Piastów, gdzie przy obecnym tempie działań proces zamknąłby się za 157 lat. Siergiej zaznacza, że liczba lat jest tylko wskaźnikiem uśredniającym tempo zmian, ale pokazuje realną skalę zaniedbania.

Warszawa dokłada do 65 000 zł, ale tylko temu, kto jeszcze nie zaczął prac

Koszt wymiany źródła ciepła w domu jednorodzinnym to dziś wydatek liczony w dziesiątkach tysięcy złotych i właśnie przy nim mandat 500 zł przestaje mieć znaczenie. Stolica prowadzi własny program pod nazwą Nowe Warszawskie Ekodotacje, na który w budżecie zarezerwowano 35 mln zł, wobec 18,78 mln zł wydanych rok wcześniej. Warszawiak może dostać do 30 000 zł na pompę ciepła powietrze-woda, przy czym nie więcej niż 1000 zł za każdy kilowat mocy grzewczej, do 40 000 zł na pompę gruntową, do 30 000 zł na węzeł cieplny i do 25 000 zł na instalację fotowoltaiczną z magazynem energii. Najwyższa kwota, 65 000 zł, przysługuje przy inwestycji łączącej pompę ciepła z fotowoltaiką i magazynem. Wnioski w ostatnim naborze przyjmowano od 1 września 2025 r. do 31 marca 2026 r., na inwestycje realizowane w 2026 r.

Kluczowy warunek brzmi tak samo w programie miejskim i w rządowym: prace można rozpocząć dopiero po podpisaniu umowy o dofinansowanie. Faktura wystawiona wcześniej przekreśla dotację i to najczęstszy powód, dla którego mieszkańcy odbijają się od programu. W Czystym Powietrzu, którego nowa wersja obowiązuje od 20 lipca 2026 r., maksymalne wsparcie przy kompleksowej termomodernizacji z gruntową pompą ciepła sięga 170 100 zł. Lipcowe zmiany skróciły wymóg posiadania nieruchomości z 3 lat do roku i wydłużyły czas na realizację inwestycji po wypłacie zaliczki ze 120 do 180 dni. Z dotacji wypadły natomiast kotły gazowe i olejowe, urządzenia trzeba wybierać z listy zielonych urządzeń i materiałów prowadzonej przez Instytut Ochrony Środowiska, a przy pompie ciepła obowiązkowy jest audyt energetyczny. Po 2026 r. program przestanie też wspierać ogrzewanie elektryczne inne niż pompy ciepła.

Węgiel i gaz zdrożeją niezależnie od tego, kto zdąży z wymianą

Nad tymi terminami wisi jeszcze unijny system handlu uprawnieniami do emisji dla budynków i transportu, czyli ETS2. Parlament Europejski w lutym 2026 r. przegłosował stosunkiem 379 do 248 przesunięcie startu systemu z 1 stycznia 2027 r. na 1 stycznia 2028 r., a decyzja czeka na formalne zatwierdzenie przez Radę UE. Formalnie nie jest to podatek, tylko obowiązek zakupu uprawnień nałożony na dostawców paliw, ale koszt trafia do ceny węgla, gazu i oleju opałowego. Autorzy raportu „Analiza wpływu ETS2 na koszty życia Polaków” szacowali skumulowane obciążenie przeciętnej rodziny ogrzewającej dom gazem na 6338 zł w pierwszych czterech latach działania systemu, a przy ogrzewaniu węglem na 10 311 zł. Wyliczenia powstały jeszcze dla pierwotnej daty startu, więc kalendarz się przesunął, natomiast mechanizm i rzędy wielkości pozostają te same.

Dla właścicela domu pod Warszawą oznacza to zbieg dwóch rzeczy w tym samym momencie. 1 stycznia 2028 r. jego kocioł klasy 3 przestaje być legalny, a paliwo, którym go zasilał, zaczyna być objęte kosztem emisji. Utrzymanie starego urządzenia do ostatniej możliwej chwili nie jest więc odroczeniem wydatku, tylko przesunięciem go na moment, w którym wymiana będzie droższa, a kolejka do instalatorów dłuższa.

Dwie daty w kalendarzu przesądzą, ile zapłacisz za nowe ogrzewanie

Pierwsza z nich to 1 stycznia 2028 r., czyli granica legalności kotłów klasy 3 i 4 na Mazowszu. Druga jest ruchoma i zależy od gminy, bo to termin naboru wniosków o dotację, po którym pieniądze na dany rok są już rozdysponowane. Warszawski nabór ruszał ostatnio 1 września, a w Czystym Powietrzu wnioski przyjmowane są w trybie ciągłym. Kolejność działań jest przy tym ważniejsza niż sam wybór urządzenia: najpierw wniosek i umowa, potem instalator i faktura. Odwrotna sekwencja kosztuje całą dotację, a przy pompie ciepła mówimy o kwocie rzędu 30 000-40 000 zł.

Najczęstszy błąd popełniają ci, którzy zakładają, że kocioł z tabliczką znamionową jest bezpieczny. Klasa 3 i 4 to dziś urządzenia w pełni legalne, a za 16 miesięcy staną się wykroczeniem, mimo że nic się w nich nie zmieni. Warto sprawdzić dokumentację kotła albo samą tabliczkę na obudowie i ustalić klasę, zanim zrobi to strażnik miejski, bo od tej jednej informacji zależy, czy w domu trzeba planować inwestycję, czy nie.

Osobna kalkulacja dotyczy tych, którzy palą węglem w powiatach objętych zakazem od 2028 r. Sama wymiana kotła na klasę 5 nie rozwiązuje ich problemu, bo paliwa i tak nie będą mogli używać. W tej grupie jedynym sensownym kierunkiem jest przejście na pompę ciepła, ogrzewanie elektryczne albo przyłączenie do sieci ciepłowniczej, a każde z tych rozwiązań ma w warszawskim programie własny limit dotacji. Kto policzy to teraz, ma jeszcze wybór między wariantami. Kto poczeka do jesieni 2027 r., będzie wybierał to, co akurat zostanie dostępne.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl