Były szef Sanepidu radzi uważać. Dzieci i osoby starsze powinny wyjechać
Warszawa wciąż zmaga się ze skutkami potężnego pożaru, który strawił znaczną część centrum handlowego Marywilska 44. Choć ogień udało się opanować, akcja dogaszania pogorzeliska nadal trwa. W związku z tym, Rządowe Centrum Bezpieczeństwa (RCB) wydało specjalny alert dla mieszkańców stolicy oraz okolicznych powiatów. Czego dokładnie dotyczy ostrzeżenie i jakie kroki powinni podjąć warszawiacy, aby zadbać o swoje zdrowie?
W swoim komunikacie RCB zaapelowało do mieszkańców Warszawy oraz powiatów warszawskiego zachodniego, legionowskiego i nowodworskiego o pozostanie w domach i szczelne zamknięcie okien. Ma to związek z potencjalnym zagrożeniem, jakie niesie ze sobą dym unoszący się nad miastem po pożarze.
Eksperci zalecają daleko idącą ostrożność. Wskazują oni, że toksyny, które wydzielają się podczas spalania materiałów obecnych w centrach handlowych, takich jak tworzywa sztuczne czy tekstylia, mogą mieć poważny wpływ na zdrowie, a nawet życie ludzi. Podczas porannej konferencji prasowej szef Państwowej Straży Pożarnej, nadbryg. Mariusz Feltynowski, przekazał informacje o dwu-, a nawet trzykrotnym przekroczeniu norm stężenia pyłów w powietrzu w okolicach pogorzeliska. Dane te pochodzą z mobilnego laboratorium, które na bieżąco analizuje próbki na miejscu zdarzenia.
Zagrożenie pyłami i substancjami toksycznymi
Szczególnie niepokojące są doniesienia o przekroczeniu dopuszczalnych poziomów pyłu w powietrzu w okolicach pogorzeliska. To właśnie ze względu na te alarmujące odczyty wprowadzono zakaz spacerowania w pobliżu Marywilskiej 44.
Jak tłumaczy były główny inspektor sanitarny, Marek Posobkiewicz, sam pył stanowi już poważne zagrożenie dla naszego organizmu. Jednak w przypadku pożaru takiego obiektu jak centrum handlowe, do atmosfery przedostaje się także cała gama toksycznych substancji, będących produktami spalania plastiku, elektroniki i innych materiałów.
„Wszelkie substancje chemiczne, w tym przypadku dużo plastiku, elektroniki, wydzielają szereg związków toksycznych. Mogą one spowodować ostre zatrucie przy inhalacji dymu, uszkodzić oskrzela, płuca. To konsekwencje na przyszłe życie” – przestrzegł Posobkiewicz w wywiadzie dla Polsat News.
Były szef GIS radzi, aby osoby, które mają taką możliwość, przeniosły się tymczasowo do rodziny lub znajomych mieszkających w większej odległości od miejsca pożaru. Ma to szczególne znaczenie na warszawskiej Białołęce, gdzie nawet kilka kilometrów od Marywilskiej 44 wyraźnie czuć swąd spalenizny i chemikaliów. Marek Posobkiewicz zwraca uwagę, że konsekwencje ekspozycji na dymy pożarowe są szczególnie poważne dla niektórych grup. Należą do nich małe dzieci, osoby starsze oraz cierpiące na choroby układu krążenia lub oddechowego. Jeśli ktoś musi bezwzględnie wyjść z domu, powinien zaopatrzyć się w maseczkę ochronną. W przypadku wystąpienia niepokojących objawów, takich jak zawroty czy bóle głowy, należy niezwłocznie skonsultować się z lekarzem.
Zdaniem ekspertów, obecne zalecenia RCB należy potraktować z najwyższą powagą. Mimo opanowania samego pożaru, zagrożenie jeszcze nie minęło. Służby pozostają w najwyższej gotowości, a mieszkańcy Warszawy powinni ściśle stosować się do zaleceń RCB i służb sanitarnych. Pamiętajmy, że choć sytuacja jest dynamiczna, a pełne raporty o wpływie dymu na zdrowie mogą pojawić się z opóźnieniem, lepiej dmuchać na zimne i stosować maksymalne środki ostrożności.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.
