Jest nowy limit w 2026 roku. Fiskus nikomu nie odpuści jeżeli go przekroczy. Wystarczy zarobić niecałe 3500 zł miesięcznie
Korepetycje po godzinach, własnoręcznie robione świece na Allegro, projekty graficzne dla znajomych, dorywcze naprawy komputerów – to wszystko można robić legalnie, bez zakładania firmy i bez płacenia składek ZUS. Działalność nierejestrowana to wciąż jedna z lepszych furt dla drobnych dorabiających. Od 1 stycznia 2026 r. zmienił się jednak sposób liczenia limitu przychodów, który decyduje o tym, czy fiskus uzna twoje zarobki za małą działalność czy już za pełnoprawną firmę. Zmiana jest korzystna – ale nieznajomość nowych zasad może drogo kosztować.

Fot. Warszawa w Pigułce
Koniec miesięcznego limitu – rządzi kwartał
Przez lata działalność nierejestrowana była rozliczana według sztywnego limitu miesięcznego wynoszącego 75 proc. minimalnego wynagrodzenia. W 2025 r. oznaczało to maksymalnie 3 499,50 zł przychodu w każdym miesiącu. Jeden miesiąc z wyższym zarobkiem – nawet o złotówkę – i obowiązek rejestracji firmy w CEIDG w ciągu 7 dni.
Od 1 stycznia 2026 r. miesięczny próg zastąpił limit kwartalny wynoszący 225 proc. minimalnego wynagrodzenia. Zgodnie z art. 5 ust. 1 ustawy – Prawo przedsiębiorców, w brzmieniu nadanym ustawą z 25 lipca 2025 r. o zmianie niektórych ustaw w celu uproszczenia procedur administracyjnych oraz wsparcia przedsiębiorczości (Dz.U. z 2025 r. poz. 1168), działalność nie stanowi działalności gospodarczej, jeśli przychód nie przekroczy w żadnym kwartale roku 10 813,50 zł (przy płacy minimalnej 4 806 zł brutto od 1 stycznia 2026 r.).
W praktyce oznacza to ogromną zmianę elastyczności. Rękodzielnik, który w grudniu sprzedaje ozdoby bożonarodzeniowe za 9 000 zł, a w październiku i listopadzie nie osiąga żadnego przychodu z tej działalności – w starym systemie przekroczyłby miesięczny limit i musiał zakładać firmę. W nowym – spokojnie mieści się w kwartalnym progu. Podobnie freelancer, który w jednym miesiącu zrealizował duże zlecenie graficzne warte 8 000 zł – o ile w pozostałych miesiącach kwartału jego przychody nie przekroczą łącznie 2 813,50 zł, limit jest zachowany.
Kto w ogóle może korzystać z tej formy zarobkowania
Działalność nierejestrowana to opcja wyłącznie dla osób fizycznych. Spółki, fundacje ani inne formy prawne nie mają tu wstępu. Poza limitem przychodów obowiązuje jeszcze jeden warunek: w ciągu ostatnich 60 miesięcy nie można było prowadzić zarejestrowanej działalności gospodarczej. Ktoś, kto zamknął jednoosobową działalność dwa lata temu, nie skorzysta z tego rozwiązania – musi odczekać pełne 5 lat od jej wyrejestrowania.
Nie wolno też prowadzić działalności, która wymaga koncesji, zezwoleń lub wpisu do rejestru działalności regulowanej – to m.in. usługi finansowe, obrót nieruchomościami w ramach pośrednictwa czy prowadzenie apteki. Listy branż wyłączonych jest więcej i warto sprawdzić swój przypadek przed startem, by nie obudzić się z niespodziewanym problemem prawnym.
Skarbówka pobiera podatek – nie ma od tego wyjątku
Działalność nierejestrowana nie zwalnia z podatku dochodowego. Przychody wykazuje się w rocznym zeznaniu PIT-36 i rozlicza według skali podatkowej: 12 proc. do kwoty 120 000 zł dochodu rocznie oraz 32 proc. powyżej tego progu. W trakcie roku nie płaci się zaliczek – całe rozliczenie następuje raz do roku, do 30 kwietnia.
Ważna zasada: od przychodu można odjąć koszty – i to jest istotna różnica w porównaniu z donejtami u streamerów czy przychodami z „innych źródeł”. Jeśli sprzedajesz ręcznie robione wyroby, możesz odliczyć koszt materiałów, opakowań czy przesyłki. Przy usługach – koszt oprogramowania, sprzętu, szkoleń. Warto zbierać faktury i potwierdzenia zakupów od pierwszego dnia działalności, bo to realnie obniża podatek.
Czego nie ma? Składek ZUS – i to jest jeden z głównych powodów, dla których ta forma jest tak atrakcyjna. Osoba prowadząca działalność nierejestrowaną nie płaci obowiązkowych składek na ubezpieczenia społeczne. Składka zdrowotna też nie powstaje z samego tytułu tej działalności – o ile jesteś objęty ubezpieczeniem z innego tytułu (np. umowa o pracę, status bezrobotnego). Uwaga jednak na usługi świadczone na rzecz firm – zdarza się, że ZUS kwalifikuje taką współpracę jak umowę zlecenie i domaga się składek.
VAT: zwolnienie do 240 tys. zł, ale są wyjątki
Zdecydowana większość osób prowadzących działalność nierejestrowaną korzysta ze zwolnienia podmiotowego z VAT. Od 1 stycznia 2026 r. jego limit wzrósł do 240 000 zł obrotu rocznie (poprzednio 200 000 zł) – przy skali działalności nierejestrowanej nikt tego pułapu nie zbliży się nawet z daleka.
Są jednak branże, gdzie VAT jest obowiązkowy bez względu na obrót. Dotyczy to m.in. sprzedaży wyrobów z metali szlachetnych i biżuterii, sprzedaży części samochodowych czy niektórych usług doradczych. Jeśli twoja działalność wchodzi w te kategorie, konieczna jest wcześniejsza rejestracja jako czynny podatnik VAT – nawet jeśli sprzedajesz coś za 100 zł.
Fiskus cię widzi – zwłaszcza gdy sprzedajesz przez internet
Brak rejestracji firmy nie oznacza niewidzialności dla urzędu skarbowego. Od 2024 r. w Polsce obowiązuje dyrektywa DAC7, która nakłada na platformy sprzedażowe – Allegro, Vinted, OLX, Amazon – obowiązek raportowania danych sprzedawców do Krajowej Administracji Skarbowej. Raportowanie dotyczy kont, które przekroczyły 30 transakcji lub 2 000 euro przychodu w roku. Jeśli twoja sprzedaż trafiła do raportu DAC7, urząd skarbowy zobaczy ją i automatycznie porówna z twoim zeznaniem PIT.
Fiskus zwraca przy tym uwagę nie tylko na przekroczenie limitów, ale też na charakter działalności. Regularne zakupy pod odsprzedaż, powtarzający się schemat transakcji, rosnące obroty – to sygnały, które mogą skłonić urząd do uznania twojej aktywności za działalność gospodarczą nawet przy formalnie zachowanym limicie przychodów. Decyduje nie tylko kwota, ale też zorganizowanie i ciągłość.
Ewidencja sprzedaży – obowiązkowa od pierwszego dnia
Działalność nierejestrowana nie wymaga prowadzenia pełnej księgowości, ale uproszczona ewidencja sprzedaży jest obowiązkowa. Nie ma urzędowego wzoru – wystarczy prosty arkusz w Excelu lub nawet zeszyt, w którym zapisujesz: numer porządkowy, datę sprzedaży, kwotę oraz sumę narastającą od początku kwartału. Ten ostatni element jest kluczowy – pozwala na bieżąco monitorować, jak daleko jesteś od limitu.
Fakturę wystawia się wyłącznie na żądanie klienta. Przy sprzedaży osobom prywatnym nie ma takiego obowiązku z automatu, ale przy współpracy z firmami dokument jest zwykle wymagany przez kontrahenta jako dowód kosztu. Faktura w działalności nierejestrowanej nie wymaga NIP-u (jeśli nie jesteś podatnikiem VAT) – wystarczą imię, nazwisko i adres.
Przekroczenie limitu: 7 dni na rejestrację
Jeśli w trakcie kwartału twoje przychody z działalności przekroczą 10 813,50 zł – w dniu przekroczenia stajesz się przedsiębiorcą w rozumieniu prawa. Od tej chwili masz dokładnie 7 dni na złożenie wniosku CEIDG-1 i wpis do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej. Termin liczy się od dnia, w którym nastąpiło przekroczenie – nie od końca kwartału, nie od końca miesiąca. Pominięcie tego obowiązku to działalność gospodarcza bez rejestracji, za którą grozi grzywna.
Jest jednak dobra wiadomość dla nowych przedsiębiorców: osoba, która dopiero rejestruje firmę, może skorzystać z ulgi na start – przez pierwsze 6 miesięcy nie płaci składek na ubezpieczenia społeczne (z wyjątkiem składki zdrowotnej). To łagodzi finansowy skok z działalności nierejestrowanej na pełną JDG.
Jak nie dać się zaskoczyć fiskusowi
Działalność nierejestrowana to realna opcja dla kogoś, kto chce legalnie dorobić lub przetestować pomysł bez biurokratycznych kosztów startu. Kluczowe jest pilnowanie 3 spraw jednocześnie: limitu kwartalnego (10 813,50 zł w 2026 r.), bieżącej ewidencji sprzedaży – prowadzonej od pierwszego dnia i na bieżąco uzupełnianej – oraz prawidłowego rozliczenia przychodów w PIT-36 do 30 kwietnia roku następnego. Zbieraj też dowody kosztów od początku – każda faktura za materiały czy narzędzia to niższy podatek na koniec roku. Pamiętaj również, że do limitu liczy się przychód należny, czyli kwota wynikająca z wystawionego dokumentu lub umowy – nawet jeśli klient jeszcze nie zapłacił. Opóźnione płatności nie przesuwają momentu zaliczenia przychodu.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.