Autorka kartki: „procedura regularnej defekacji w moim ogrodzie” trwa już coś około 6 lat
Skontaktowała się z nami Pani Małgorzata, której nieznany mężczyzna defekuje na posesji. Okazuje się, że po naszej publikacji z Autorką zaczęli kontaktować się dziennikarze. Postanowiła wyjaśnić kilka kwestii.

Fot. Małgorzata Piekarska
Szanowni Państwo,
Ponieważ od kilku godzin napływają do mnie pytania dziennikarzy dotyczące drugiej kartki, którą wywiesiłam na resztkach ogrodzenia mojego domu na Saskiej Kępie dlatego informuję. Ja jestem autorką, a podpisałam się pod nią, gdyż brzydzę się anonimowością etc. Sprawę opisałam kilka dni temu na swoim blogu, a dokładnie tu: http://piekarska.blog.pl/?p=137613
Mogą sobie Państwo tę kartkę (i poprzednią) cytować do woli.
Dom został wybudowany przez moją prababkę Leokadię Karolinę z Przybytkowskich Adamską, której córka Janina wyszła za mąż za mojego dziadka Bronisława Piekarskiego. Ponieważ w sieci snute są fantasmagorie na temat nieruchomości, więc wyjaśniam. Jestem właścicielką udziałów w tym domu. Z jedną z pozostałych współwłaścicielek jestem w sąsiedzkim konflikcie. Pani wytoczyła mi kilka procesów o różne bzdury, były momenty, gdy wzywała policję co kilka dni, a na mojego męża Zacharjasza Muszyńskiego, który jest polskim aktorem, wychowanym jednak na Ukrainie a urodzonym w Moskwie, nasyłała nawet służby emigracyjne, by sprawdziły legalność jego pobytu w Polsce! Ten konflikt sąsiedzki paraliżuje wszelkie remonty, z tego też powodu, gdy bezdomni rozkradli ogrodzenie na złom pozostaje ono w takim stanie. Ponieważ współwłaścicielka wydłubała zamek z drzwi i od wielu lat nie zgadzała się na zrobienie nowej bramy zapewniając, że zrobi to sama – ogrodzenie nie zostało do dziś naprawione. Myślę, że powoli zbliżamy się do porozumienia, kiedy zrobienie nowego ogrodzenia będzie możliwe bez angażowania do tego sądu, policji etc.
Staruch-Sraluch defekuje w takim miejscu, w którym nie da się zainstalować kamery.
Zdecydowałam się na wywieszenie kartki, gdyż „procedura regularnej defekacji w moim ogrodzie” trwa już coś około 6 lat, a nie mam już innego pomysłu jak zniechęcić Pana do zdejmowania spodni i wypinania się w tym miejscu.
I na koniec taka refleksja: szkoda, że literatura, którą zawodowo się zajmuję, nie budzi takiej emocji mediów, jak za przeproszeniem gówno.
Redaktor naczelny portalu. Absolwent Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego.