Czy trzeba płacić za mieszkanie, w którym się nie mieszka? Za opłaty do spółdzielni można by było kupić nowe mieszkanie

Część ludzi ma dwa, a nawet kilka mieszkań – niektórzy kupują, dziedziczą, inni się przeprowadzają i zostawiają lokum dzieciom. Co miesiąc płacą opłaty do spółdzielni i wspólnoty – nierzadko po kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych rocznie. W skali 10 lat uzbierałoby się na nową kawalerkę. Czy naprawdę trzeba ponosić opłaty za lokal, w którym się zupełnie nie mieszka? Wyjaśniamy.

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Dodaj

Fot. Warszawa w Pigułce

Odpowiedź dla wielu właścicieli nie będzie przyjemna. Puste mieszkanie nie oznacza pustego rachunku. Część opłat można zmniejszyć, a niektóre przy rzeczywiście niezamieszkanym lokalu mogą spaść nawet do zera. Znaczna część kosztów jest jednak związana nie z tym, ile razy właściciel otworzył drzwi swojego mieszkania, ale z samym faktem posiadania lokalu w konkretnym budynku. Dach nadal trzeba naprawić, windę serwisować, klatkę posprzątać, budynek ubezpieczyć i ogrzać, a zarządcy zapłacić. Nie ma znaczenia, że właściciel przez cały rok mieszka 200 km dalej.

W Polsce było prawie 1,8 mln niezamieszkanych mieszkań. Na Mazowszu aż 371 tys.

Problem nie dotyczy małej grupy. Ostatnim badaniem pozwalającym dokładnie policzyć mieszkania zamieszkane i niezamieszkane pozostaje Narodowy Spis Powszechny 2021. GUS naliczył wtedy w Polsce 15 227 927 mieszkań, z których 1 789 005 było niezamieszkanych w momencie spisu. To prawie 12 proc. całego zasobu. Nie oznacza to oczywiście, że wszystkie były latami stojącymi pustostanami – w tej grupie znajdowały się także lokale czasowo niewykorzystywane, mieszkania oczekujące na lokatora, lokale remontowane czy drugie mieszkania właścicieli.

Na Mazowszu skala była jeszcze bardziej widoczna. Spośród 2,419 mln mieszkań około 371 tys. zostało w spisie zakwalifikowanych jako niezamieszkane. Osobne opracowanie Urzędu Statystycznego w Warszawie wskazało, że w samej stolicy udział takich mieszkań wynosił w momencie spisu około 20 proc.. W Śródmieściu przekraczał 28 proc., na Woli 25 proc., a na Pradze-Północ zbliżał się do 25 proc. Te dane mają już kilka lat i nie można przedstawiać ich jako obecnego poziomu pustostanów w 2026 roku, dobrze pokazują jednak skalę rynku mieszkań, za które ktoś musi płacić również wtedy, gdy nikt na stałe w nich nie mieszka.

We wspólnocie płacisz dlatego, że jesteś właścicielem. Nie dlatego, że mieszkasz

Podstawowa zasada znajduje się w ustawie o własności lokali. Art. 13 mówi wprost, że właściciel ponosi wydatki związane z utrzymaniem swojego lokalu i uczestniczy w kosztach zarządu nieruchomością wspólną. Art. 12 nakazuje właścicielom ponosić wydatki i ciężary związane z nieruchomością wspólną odpowiednio do ich udziałów. Nigdzie nie ma zwolnienia dla pustego mieszkania. Jeżeli właściciel ma 60-metrowe mieszkanie, ale przez następne 3 lata ani razu w nim nie nocuje, nadal pozostaje współwłaścicielem dachu, klatki schodowej, gruntu, instalacji, elewacji i pozostałych wspólnych elementów budynku.

Art. 14 ustawy wymienia między innymi remonty i bieżącą konserwację, energię zużywaną w częściach wspólnych, windę, ubezpieczenie, podatki, utrzymanie czystości i wynagrodzenie zarządu lub zarządcy. Zaliczki na koszty zarządu są zgodnie z art. 15 płatne z góry do 10 dnia każdego miesiąca. Wyjazd za granicę, przeprowadzka do partnera albo odziedziczenie lokalu, którego właściciel na razie nie chce wynajmować, nie zawiesza tych obowiązków.

W spółdzielniach zasada jest podobna. Art. 4 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych zobowiązuje zarówno członków, jak i właścicieli niebędących członkami do uczestniczenia w kosztach eksploatacji i utrzymania nieruchomości. Nie pomoże więc wystąpienie ze spółdzielni i pozostawienie mieszkania pustego. Dodatkowo art. 6 przewiduje fundusz remontowy, na który świadczenia ponoszą także właściciele lokali niebędący członkami spółdzielni. Fundusz remontowy nie znika dlatego, że w konkretnym mieszkaniu nikt nie zapala światła.

10 lat opłat może oznaczać 200, 300 albo ponad 400 tys. zł

Najbardziej działa na wyobraźnię proste przemnożenie miesięcznego rachunku przez czas. Lokal generujący 1500 zł miesięcznych kosztów pochłonie przez 10 lat nominalnie 180 tys. zł. Przy 2000 zł miesięcznie będzie to 240 tys. zł, przy 2500 zł – 300 tys. zł, a przy 3000 zł miesięcznie już 360 tys. zł. Duże mieszkanie z wysoką zaliczką na ogrzewanie, remonty, ochronę, garaż i kosztowną część wspólną może dojść do 3500 zł miesięcznie. W ciągu dekady oznacza to 420 tys. zł.

I właśnie przy tej ostatniej kwocie określenie „można byłoby kupić mieszkanie” przestaje być jedynie figurą retoryczną. Dane Narodowego Banku Polskiego dla II kwartału 2026 roku pokazują średnią cenę transakcyjną nowego mieszkania w Warszawie na poziomie około 16 783 zł za m kw. 420 tys. zł odpowiada przy takiej średniej mniej więcej wartości 25-metrowego lokalu. To oczywiście uproszczone porównanie – nie uwzględnia wzrostu opłat, inflacji, zmieniających się cen nieruchomości ani wartości pieniądza w czasie. Pokazuje jednak, jak ogromny może być koszt trzymania przez dekadę dużego, zupełnie niewykorzystywanego lokalu.

Nie wszystko trzeba jednak płacić. Woda może spaść do zera, śmieci również

Największa różnica przebiega pomiędzy kosztami stałymi a zużyciem. Jeżeli mieszkanie ma indywidualne wodomierze i przez miesiąc nikt nie odkręci kranu, zużycie zimnej oraz ciepłej wody może wynieść zero. To samo dotyczy indywidualnie rozliczanej energii elektrycznej czy gazu – nie będzie kosztu samego zużytego paliwa lub energii, jeśli licznik nic nie zarejestruje. Mogą jednak pozostawać opłaty stałe wynikające z umowy z dostawcą, a w budynku także rozliczenia kosztów wspólnych lub różnic pomiarowych według regulaminu.

Szczególnie ciekawie wygląda kwestia odpadów komunalnych. Ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach stanowi, że w przypadku nieruchomości zamieszkałej obowiązek opłaty powstaje za każdy miesiąc, w którym mieszka w niej mieszkaniec. Jeżeli lokal rzeczywiście stoi pusty, trzeba poinformować wspólnotę lub spółdzielnię, która rozlicza budynek z gminą, i sprawdzić procedurę obowiązującą w danym mieście. Samo nieprodukowanie śmieci przy jednoczesnym pozostawieniu starej deklaracji w administracji nie spowoduje automatycznego zniknięcia pozycji z rachunku.

W Warszawie od 1 kwietnia 2026 roku miesięczna opłata za odpady dla gospodarstwa domowego w zabudowie wielolokalowej wynosi 85 zł. To 1020 zł rocznie. Jeżeli lokal faktycznie nie jest zamieszkiwany i zostanie prawidłowo wykazany w rozliczeniu budynku, warto więc koniecznie sprawdzić tę pozycję. Gdy po przeprowadzce właściciel niczego nie zgłosił, może przez lata płacić za usługę wyliczaną według nieaktualnych danych.

Z ogrzewaniem jest inaczej. Zakręcenie grzejników nie zeruje kosztów

Najwięcej nieporozumień dotyczy ciepła. Właściciel pustego mieszkania może uznać, że skoro wszystkie głowice ustawi na minimum, to za ogrzewanie nie powinien zapłacić nic. W budynku wielorodzinnym tak to nie działa. Prawo energetyczne pozwala rozdzielać stałe koszty dostawy ciepła według powierzchni albo kubatury lokalu. Do tego dochodzi ciepło zużywane w częściach wspólnych oraz fakt, że mieszkanie jest elementem jednej bryły budynku i odbiera energię przez ściany, stropy, piony i sąsiednie pomieszczenia.

W budynkach rozliczanych przy pomocy podzielników przepisy przewidują również wyznaczanie minimalnego kosztu zmiennego. Ma on odpowiadać ilości energii potrzebnej do utrzymania w lokalu wymaganej temperatury obliczeniowej. Dlatego schemat „zakręcam wszystko i płacę zero” nie jest zgodny z obecnym modelem rozliczeń. Puste mieszkanie może zużyć znacznie mniej energii niż zamieszkane, ale rachunek za ciepło może pozostać, czasem całkiem pokaźny.

Ma to zresztą praktyczny sens również dla właściciela. Całkowite wychłodzenie mieszkania zwiększa ryzyko wilgoci, pleśni, problemów z instalacją i szkód. Oszczędność kilku złotych na grzejniku może skończyć się remontem ścian albo sporem z sąsiadem, jeżeli awaria instalacji w pustym lokalu zostanie zauważona dopiero po dłuższym czasie.

Podatek również przyjdzie, choć właściciel ani razu nie wejdzie do mieszkania

Pusty lokal nadal jest również nieruchomością podlegającą podatkowi. W Warszawie stawka podatku od części mieszkalnych wynosi w 2026 roku 1,25 zł za m kw. powierzchni użytkowej. Dla samego 60-metrowego mieszkania daje to 75 zł rocznie, do czego może dochodzić podatek przypadający na udział w gruncie. Na tle wielotysięcznych rachunków administracyjnych nie jest to największy wydatek, ale doskonale pokazuje zasadę: urząd miasta nie pyta, czy właściciel śpi w swoim mieszkaniu. Liczy się własność.

Podobnie funkcjonuje wiele innych składników miesięcznych naliczeń. Serwis windy nie staje się tańszy dlatego, że właściciel z 6 piętra wyprowadził się na rok. Zarządca nie może zrezygnować ze sprzątania połowy klatki, bo część mieszkań stoi pusta. Ubezpieczyciel budynku nie pomniejsza składki o lokale chwilowo niewykorzystywane, a dach wymaga naprawy niezależnie od liczby osób śpiących pod nim danej nocy.

GUS: utrzymanie budynków kosztuje już prawie 60 mld zł rocznie

Rosnące rachunki nie są tylko odczuciem właścicieli. Według najnowszego badania GUS roczne koszty utrzymania zasobów lokalowych znajdujących się w budynkach objętych zarządem lub administracją wyniosły w 2024 roku 59,7 mld zł. Były o 23,5 proc. wyższe niż w 2022 roku. Koszty usług komunalnych wzrosły w tym czasie aż o 30,1 proc., a największą częścią tej kategorii – 62,9 proc. – było centralne ogrzewanie i ciepła woda.

Te dane tłumaczą, dlaczego właściciel pustego mieszkania coraz częściej widzi kwotę, która jeszcze kilka lat temu wydawałaby się czynszem za wynajęcie małego lokalu. Wzrosły koszty energii, pracy, remontów, konserwacji i usług zewnętrznych. Sam fakt, że w lokalu nie zużywa się 5 metrów sześciennych wody i nie produkuje odpadów, usuwa tylko część rachunku. Reszta finansuje budynek, którego właściciel nadal jest współwłaścicielem.

Oddanie mieszkania dzieciom nie zawsze rozwiązuje sprawę

Jeżeli rodzice przeprowadzili się, ale jedynie pozwolili dziecku korzystać ze starego mieszkania, właścicielem nadal pozostają rodzice. Z punktu widzenia wspólnoty ich obowiązek uczestniczenia w kosztach nie znika. Co więcej, skoro w lokalu ktoś już faktycznie mieszka, pojawia się normalne zużycie wody, ciepłej wody, energii i obowiązek uwzględnienia mieszkańców przy rozliczaniu odpadów według zasad obowiązujących w danej gminie.

Dopiero sprzedaż albo skuteczne przeniesienie własności powoduje, że przyszłe obowiązki właścicielskie przechodzą na nowego właściciela. Samo pozostawienie dziecku kluczy, wyprowadzka do innego miasta albo wieloletnie niepojawianie się w lokalu nie ma takiego skutku. Podobnie przy mieszkaniu odziedziczonym po rodzicach nie można zakładać, że skoro nikt się tam nie wprowadził, to spółdzielnia przestanie naliczać opłaty.

Co zrobić z pustym mieszkaniem, żeby nie płacić za rzeczy, z których nikt nie korzysta?

  • Poproś administrację o pełne rozbicie miesięcznego naliczenia. Nie patrz wyłącznie na końcową kwotę. Sprawdź osobno koszty zarządu, remontów, centralnego ogrzewania, wody, podgrzania wody, odpadów, windy, ochrony i innych usług. Dopiero wtedy widać, które pozycje są stałe i wynikają z własności, a które zależą od liczby mieszkańców albo faktycznego zużycia. Przy pustym lokalu różnica może wynosić kilkaset złotych miesięcznie.
  • Zgłoś, że w mieszkaniu nikt nie mieszka. Szczególnie ważne jest rozliczenie odpadów oraz wszelkich zaliczek naliczanych na podstawie liczby osób. Administracja nie musi sama wiedzieć, że właściciel wyprowadził się pół roku wcześniej. W Warszawie sama opłata odpadowa wynosi obecnie 85 zł miesięcznie dla gospodarstwa w budynku wielolokalowym, więc nieaktualne dane mogą oznaczać ponad 1000 zł niepotrzebnych wydatków rocznie.
  • Podaj aktualne stany liczników i skoryguj zaliczki. Jeżeli zarządca pobiera zaliczkę na wodę tak, jakby w lokalu nadal mieszkały 2 osoby, a wodomierz od miesięcy stoi w miejscu, warto wystąpić o dostosowanie naliczeń do realnej sytuacji. Nie każda administracja zrobi to w trakcie okresu rozliczeniowego w identyczny sposób, dlatego trzeba sprawdzić regulamin konkretnego budynku.
  • Nie zakładaj, że można wyzerować ogrzewanie. Sprawdź regulamin rozliczania ciepła i podział na część stałą oraz zmienną. Nawet przy zerowym lub bardzo niskim wskazaniu podzielników mogą pozostać koszty wynikające z powierzchni, części wspólnych oraz minimalnego kosztu ogrzewania. Zostawienie całkowicie wychłodzonego mieszkania bez kontroli może być dodatkowo ryzykowne dla samego lokalu.
  • Policz koszt kilku lat, a nie jednego miesiąca. 2000 zł miesięcznie wygląda jak koszt, który właściciel dużego mieszkania może jeszcze zaakceptować. Po 5 latach robi się z tego 120 tys. zł, a po 10 latach 240 tys. zł. Przy 3500 zł miesięcznie dekada daje już 420 tys. zł. Jeżeli mieszkanie ma stać puste przez wiele lat, warto świadomie zdecydować, czy ma pozostać rodzinnym zabezpieczeniem, zostać wynajęte, przekazane komuś bliskiemu czy sprzedane. Prawo pozwala nie mieszkać we własnym lokalu przez całe życie. Nie pozwala natomiast przestać uczestniczyć w kosztach budynku tylko dlatego, że właściciel zamknął drzwi i zostawił klucze w szufladzie.
Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl