Czy województwo mazowieckie zniknie z mapy? Miałyby powstać 3 oddzielnie województwa. Znamy nazwy
Warszawa jako osobne województwo, a reszta dzisiejszego Mazowsza podzielona między dwie kolejne jednostki – taką koncepcję przedstawił w czwartek, 9 lipca, Instytut Sobieskiego. To na razie propozycja think tanku, nie projekt ustawy, ale autorzy chcą, żeby po niemal trzech dekadach od ostatniej reformy administracyjnej Polska poważnie zastanowiła się nad zmianą granic.


Dlaczego akurat Mazowsze wypada z europejskiej normy?
Autor raportu, dr Łukasz Zaborowski, nazywa dzisiejsze Mazowsze europejskim ewenementem – to jedyny w Europie przypadek, gdzie region ze stolicą kraju jest jednocześnie największy w państwie zarówno pod względem ludności, jak i powierzchni. Zwykle bywa odwrotnie.
Liczby, które przywołuje raport, są dość wymowne. Województwo mazowieckie zajmuje 35 tysięcy kilometrów kwadratowych – to dwa razy więcej niż włoskie Lacjum, region stołeczny Rzymu, i więcej niż powierzchnia całej Belgii. W Paryżu czy Madrycie odległość od granicy regionu stołecznego do centrum miasta nie przekracza 90 kilometrów – w Mazowieckiem niektóre powiaty leżą nawet 150 kilometrów od Warszawy. Zdaniem autorów raportu taka skala utrudnia jednoczesne zarządzanie sprawami wielkiej metropolii i peryferyjnych gmin, których potrzeby bywają zupełnie inne.
Jak miałby wyglądać nowy podział?
Główny wariant zakłada powstanie trzech jednostek w miejsce jednej. Województwo warszawskie objęłoby stolicę wraz z otaczającymi powiatami i liczyłoby, w zależności od ostatecznego kształtu granic, od 3,4 do 3,6 mln mieszkańców – wciąż plasując się w pierwszej trójce najludniejszych województw w kraju. Województwo płocko-siedleckie, z Płockiem i Siedlcami dzielącymi się siedzibą marszałka i wojewody na wzór dzisiejszego kujawsko-pomorskiego czy lubuskiego, liczyłoby około 1,3 mln mieszkańców. Trzecia jednostka, nazwana województwem staropolskim, powstałaby z połączenia regionu radomskiego z dzisiejszym świętokrzyskiem i liczyłaby od 1,7 do 1,8 mln mieszkańców – to awansowałoby dzisiejsze Świętokrzyskie do grona średniej wielkości regionów.
Sam pomysł oderwania Radomia od Mazowsza nie jest nowy – od lat pojawiają się głosy, że miasto historycznie należy raczej do Małopolski niż do Mazowsza, a jego połączenie ze świętokrzyskiem miałoby więc również uzasadnienie historyczne, nie tylko admnistracyjne.
Co miałaby zyskać reszta regionu?
Argumentacja zwolenników podziału koncentruje się na tym, że dzisiejsze Mazowsze na papierze jest najbogatszym województwem w Polsce, ale to bogactwo generuje niemal wyłącznie Warszawa. Mniejsze powiaty – autorzy raportu wymieniają choćby przasnyski – mierzą się z problemami, które w stolicy praktycznie nie istnieją, jak wykluczenie transportowe, brak wodociągów czy kanalizacji, albo postępujące starzenie się mieszkańców. Wydzielenie Warszawy miałoby pozwolić reszcie regionu rozwijać się według własnych priorytetów, zamiast rywalizować o uwagę i środki z inwestycyjnymi potrzebami wielkiej metropolii.
Krytycy podziału wskazują inną drogę – rozwój warszawskiego obszaru metropolitalnego na wzór Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii czy Trójmiasta, bez wytyczania nowych granic administracyjnych. Burmistrz Mińska Mazowieckiego Marcin Jakubowski ocenił że jest to rozwiązanie zbędne, a lepszym byłaby silniejsza współpraca samorządów i wspólny rozwój transportu publicznego w całym regionie.
Co to oznacza dla Ciebie? Na razie żadna granica się nie zmienia
Jadwiga Emilewicz z zarządu Instytutu Sobieskiego sama podkreśla, że raport nie jest gotowym projektem ustawy, tylko – jak to ujęła – wbiciem kija w mrowisko, które ma sprowokować dyskusję po prawie trzech dekadach od reformy z 1999 roku. Podobnie ostrożnie do sprawy podeszli senator Zygmunt Frankiewicz i posłanka Maria Koc, którzy zgodnie ocenili, że po tylu latach warto na nowo przeanalizować funkcjonalność obecnego podziału – nie deklarując jednak poparcia dla konkretnego wariantu zmian.
- To propozycja think tanku, nie decyzja rządu czy uchwalona ustawa – żadne granice województw, numery rejestracyjne czy przynależność administracyjna gmin nie zmieniają się w wyniku samego opublikowania raportu.
- Jeśli temat Cię dotyczy bezpośrednio, na przykład mieszkasz w Radomiu, Płocku czy Siedlcach, warto śledzić dalsze wypowiedzi samorządowców z Twojego regionu – to raczej lokalni włodarze, a nie sam Instytut Sobieskiego, będą decydować, czy pomysł zyska realne poparcie polityczne.
- Ewentualna reforma administracyjna tego typu, gdyby w ogóle ruszyła, wymagałaby zmian ustawowych i wieloletniego procesu legislacyjnego – podobne dyskusje o podziale Mazowsza wracały już wcześniej i nigdy nie zakończyły się konkretną ustawą.
- Mieszkańcy Warszawy i okolic nie muszą się na razie martwić o żadne praktyczne konsekwencje – nawet w wariancie najbardziej sprzyjającym reformie zmiany tej skali liczy się raczej w latach niż w miesiącach.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.