Dramat kierowców. Gigantyczne ceny na stacjach. Czarny sen właśnie się ziścił

Kierowcy tankujący w minionym tygodniu zapłacili za olej napędowy ponad złotówkę więcej niż tydzień wcześniej. Benzyna przekroczyła 6 zł na większości stacji w Polsce, a prognozy na bieżący tydzień są jeszcze gorsze. Za wszystkim stoi jeden czynnik: praktyczna blokada cieśniny Ormuz przez Iran po izraelsko-amerykańskim ataku na to państwo, która odcięła od rynku około 1/5 globalnych dostaw ropy.

Zdjęcie poglądowe.
(Grafika generowana automatycznie przez Gemini).

Tygodniowy wzrost cen diesla jak po ataku Rosji na Ukrainę

Miniony tydzień analitycy portalu e-petrol.pl określili jako „jeden z najbardziej szokujących od czasu rosyjskiej inwazji na Ukrainę w lutym 2022 r.”. Nie przesadzili. Notowania ropy Brent wzrosły w tym okresie o 16,4 proc., a WTI o 19,2 proc. Dziś, 9 marca, baryłka Brent kosztuje już 107,25 USD – pułap, który jeszcze miesiąc temu analitycy banków inwestycyjnych nazywali czarnym scenariuszem.

Hurtowe ceny paliw w Polsce zareagowały błyskawicznie. Jak podaje e-petrol.pl, olej napędowy podrożał od poprzedniego piątku o 1 373,20 zł na metrze sześciennym i jest wyceniany przez producentów średnio na 6 150,20 zł/m³ – to jego najwyższy poziom od stycznia 2023 r. Benzyna 95-oktanowa wzrosła w hurcie o 536,20 zł do poziomu 5 008,20 zł/m³, co nie zdarzyło się od lipca 2024 r. Dzisiaj hurtowa cena diesla w cenniku Orlenu wynosi 6,30 zł/l netto (7,75 zł z VAT), a benzyny 95 – 5,07 zł/l netto (6,23 zł z VAT).

Analitycy BM Reflex podają, że tygodniowy wzrost detalicznych cen oleju napędowego wyniósł 1,01 zł/l – to największy tygodniowy wzrost cen diesla od marca 2022 r., kiedy rynki reagowały na rosyjską napaść na Ukrainę. Benzyna Pb95 podrożała w tym samym czasie o 52 gr/l, autogaz o 19 gr/l.

Pod koniec ubiegłego tygodnia diesel przekroczył 7 zł

W połowie minionego tygodnia, średnia cena benzyny 95 osiągnęła 5,99 zł/l po wzroście o 25 groszy. Diesel kosztował 6,40 zł/l po podwyżce o 41 groszy, autogaz – 2,85 zł/l. Przed weekendem sytuacja zmieniła się dramatycznie. Na wielu stacjach cena benzyny przekroczyła 6 zł, a diesel dobił do 7 zł – i to wciąż nie był koniec podwyżek.

W Warszawie w piątek i sobotę litr oleju napędowego kosztował od 7,05 zł do nawet 7,27 zł, a paliwo premium w wybranych lokalizacjach zbliżało się do 7,50 zł. Dla kierowcy tankującego 25 litrów diesla oznacza to rachunek wyższy o ponad 30 zł w porównaniu z końcem lutego. Różnice regionalne są znaczne – Podkarpacie odnotowało jedne z najwyższych cen oleju napędowego w kraju (6,51 zł/l już w połowie tygodnia), podczas gdy w województwie śląskim benzyna kosztowała jeszcze 5,88 zł.

Istotnym czynnikiem jest też sam mechanizm rynkowy. „Skala podwyżek na rynku hurtowym w tak krótkim czasie, przy jednoczesnej zwiększonej sprzedaży, nie pozostawia właścicielom stacji miejsca na utrzymywanie cen na niezmienionym poziomie” – oceniają analitycy BM Reflex. Ajenci stacji aktualizują cenniki kilka razy na dobę, by nie stracić na tak zwanej marży odtworzeniowej.

Tydzień 9-15 marca: prognozy nie zostawiają złudzeń

Bieżący tydzień nie przyniesie ulgi. Według prognoz e-petrol.pl na okres 9-15 marca przedziały cenowe na stacjach kształtować się będą następująco:

  • Benzyna 95: 6,15-6,30 zł/l
  • Benzyna 98: 6,96-7,10 zł/l
  • Olej napędowy: 7,12-7,29 zł/l
  • Autogaz: 2,97-3,10 zł/l

Analitycy BM Reflex szacują z kolei, że w tygodniu 9-13 marca diesel podrożeje o kolejne 56 gr/l (do ok. 7,55 zł/l), benzyna 95 o 25 gr/l (do ok. 6,50 zł/l), a autogaz o 22 gr/l (do 3,19 zł/l). Powodem jest prosta arytmetyka rynkowa: „Ze względu na dynamiczne wzrosty cen hurtowych nie wszystkie podwyżki z rynku hurtowego zostały jeszcze przełożone na rynek detaliczny” – wskazują analitycy BM Reflex. Innymi słowy, stacje wciąż gonią za hurtowym cennikiem rafinerii.

Przy obecnych cenach hurtowych diesla analitycy nie wykluczają, że na stacjach autostradowych olej napędowy może w tym tygodniu dobić do 8 zł/l.

Cieśnina Ormuz zablokowana. 200 tankowców stoi w miejscu

Bezpośrednią przyczyną cenowego trzęsienia ziemi jest eskalacja konfliktu zbrojnego między Stanami Zjednoczonymi i Izraelem a Iranem, która doprowadziła do praktycznego wstrzymania żeglugi przez cieśninę Ormuz. Szlak ten odpowiada za transport około 1/5 globalnej podaży ropy – blokada natychmiast podniosła premię geopolityczną w cenach surowca. Według danych o ruchu statków co najmniej 200 jednostek, w tym tankowce ropy i LNG, pozostaje zakotwiczonych u wybrzeży Iraku, Arabii Saudyjskiej i Kataru.

Waszyngton zapowiedział wprowadzenie systemu ubezpieczeń i eskorty marynarki wojennej dla tankowców, jednak pełna ochrona wszystkich jednostek operujących w regionie jest logistycznie bardzo trudna do realizacji – oceniają cytowani przez e-petrol.pl eksperci rynku.

Saudi Aramco próbuje złagodzić skutki blokady, planując przekierowanie części eksportu przez terminal w Janbu na Morzu Czerwonym – korzysta w tym celu z rurociągu Wschód-Zachód o przepustowości do 7 mln baryłek dziennie. Problem w tym, że produkcja Arabii Saudyjskiej przekracza 10 mln baryłek dziennie, więc możliwości przesyłowe mogą się okazać niewystarczające przy dłuższej blokadzie.

Jedynym czynnikiem łagodzącym napięcia po stronie podaży są zwolnienia przyznane przez administrację USA, umożliwiające zakup rosyjskiej ropy przechowywanej na tankowcach. Z opcji tej korzystają m.in. indyjskie rafinerie. Według danych Kpler na wodach Oceanu Indyjskiego i Morza Arabskiego znajduje się ok. 30 mln baryłek rosyjskiej ropy dostępnej do sprzedaży.

PKO BP: przy długiej blokadzie ropa może sięgnąć 200 dolarów

Banki inwestycyjne piszą wprost o ryzyku przekroczenia 100 dol. za baryłkę – pułap ten jest już faktem. Analitycy PKO BP wskazują, że długoterminowa blokada cieśniny Ormuz mogłaby wywindować ropę Brent do 140-200 dol. za baryłkę. Scenariusz ten przekłada się na polskie stacje w prosty sposób: każde 10 dol. wzrostu ceny ropy to kilkanaście groszy na litrze paliwa przy dystrybutorze.

Amerykańscy producenci ropy z łupków nie zwiększają na razie wydobycia, traktując obecny skok jako potencjalnie krótkotrwały. Rynki pozostają uzależnione od rozwoju sytuacji militarnej – każdy sygnał odblokowania Ormuz mógłby szybko schłodzić notowania, natomiast dalsza eskalacja lub ataki na infrastrukturę naftową w Zatoce Perskiej nakręcą ceny jeszcze bardziej.

Premier Donald Tusk zapewnił, że zapasy paliwa w Polsce są zabezpieczone i że kraj nie ma bezpośrednich problemów z dostawami ropy. Orlen deklaruje stosowanie polityki marżowej, która ma amortyzować część podwyżek – jednak przy hurtowych cenniku rosnącym kilkaset złotych dziennie na metrze sześciennym, możliwości interwencji państwowego koncernu są ograniczone.

Jak przetrwać najbliższe tygodnie? Zaciskaj pasa, bo to nie koniec podwyżek

Prognozy nie wskazują na rychłą stabilizację cen – dopóki cieśnina Ormuz pozostaje praktycznie zamknięta, każdy tydzień przynosi nową falę podwyżek. Kierowcy, którzy jeszcze nie zatankowali do pełna, powinni liczyć się z tym, że każdy kolejny dzień zwłoki kosztuje kilkadziesiąt groszy więcej na litrze. Użytkownicy LPG są w relatywnie komfortowej sytuacji – autogaz drożeje wolniej i wciąż pozostaje dużo tańszy niż benzyna czy diesel. Właściciele aut benzynowych mogą również obserwować różnice między województwami sięgające 30 gr/l – warto porównać ceny na lokalnych aplikacjach paliwowych przed tankowaniem. Kierowcy diesli powinni przygotować się na rachunki wyższe o 20-30 proc. w stosunku do poziomu sprzed miesiąca – i to prawdopodobnie nie jest koniec podwyżek w tym sezonie.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl

Copyright © 2023 Niezależny portal warszawawpigulce.pl  ∗  Wydawca i właściciel: Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl