Jedno urządzenie wie kiedy wyjeżdżasz drugie kiedy bierzesz kąpiel. Obydwa są obowiązkowo montowane w blokach

Do 1 stycznia 2027 roku każdy budynek wielolokalowy w Polsce musi mieć ciepłomierze, podzielniki kosztów ogrzewania i wodomierze ciepłej wody wyposażone w funkcję zdalnego odczytu – obowiązek ten wynika z nowelizacji Prawa energetycznego z 2021 roku. Obecność w domu i wyjazdy – rzeczywiście da się z dużym prawdopodobieństwem wywnioskować z profilu temperatury grzejnika. Trzecia, kąpiel, to pomyłka wynikająca ze zlania w jedno dwóch zupełnie różnych urządzeń, ale rzeczywiście obydwa są montowane.

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Dodaj

Technik montuje nowe liczniki w bloku.
Fot. Shutterstock

Podzielnik „siedzi” na grzejniku i o wodzie nie wie nic

Podzielnik kosztów ogrzewania to urządzenie montowane bezpośrednio na grzejniku, którego jedynym zadaniem jest ustalenie, jaka część kosztów ogrzewania całego budynku przypada na dany lokal. Zgodnie z informacją Głównego Urzędu Miar podzielniki nie są przyrządami pomiarowymi w rozumieniu przepisów metrologicznych – nie mierzą ciepła w gigadżulach ani kilowatogodzinach, tylko rejestrują parametry pracy grzejnika i na tej podstawie dzielą już zmierzony przez ciepłomierz w węźle cieplnym koszt całkowity budynku. Typowy model dwuczujnikowy ma dwa czujniki temperatury: jeden przy powierzchni grzejnika, drugi mierzący temperaturę powietrza w pomieszczeniu. Gdy różnica między nimi przekroczy próg aktywacji, urządzenie zaczyna naliczać jednostki zużycia. Podstawę prawną tej metody rozliczania określa art. 45a ust. 8 ustawy z 10 kwietnia 1997 r. Prawo energetyczne.

Z konstrukcji urządzenia wynika wprost, czego ono fizycznie nie jest w stanie zarejestrować. Podzielnik nie ma żadnego kontaktu z instalacją wodną, nie mierzy przepływu wody, nie wie, czy w łazience leci woda z kranu, czy nie. Może jednak zarejestrować, że grzejnik w łazience się nagrzał, jeśli ma podzielnik.

Im gorętszy grzejnik i im dłużej jest ciepły, tym więcej nalicza jednostek. Wynik jest później mnożony przez współczynniki zależne m.in. od mocy, rozmiaru i typu grzejnika. Niski odczyt może więc sugerować nieobecność. Dane są zwykle zbierane automatycznie do rozliczeń.

Kąpiel widzi inne urządzenie, wymienione w tym samym zdaniu ustawy

Skąd więc bierze się to skojarzenie? Z faktu, że ta sama nowelizacja obejmuje jednym obowiązkiem trzy różne urządzenia: ciepłomierze, podzielniki kosztów ogrzewania i wodomierze do pomiaru ciepłej wody użytkowej. Ten trzeci typ – wodomierz ciepłej wody – to zupełnie inne urządzenie, montowane na instalacji wodociągowej w mieszkaniu, i to ono faktycznie mierzy przepływ wody w litrach, z rozdzieleniem na zimną i ciepłą. Wodomierz rejestruje więc, że w danym przedziale czasu popłynęła konkretna ilość ciepłej wody, co przy dłuższym, jednorazowym poborze rzeczywiście może wskazywać na kąpiel w wannie, a nie na umycie rąk. To realna różnica techniczna, którą teksty operujące uproszczonym hasłem „podzielnik wie wszystko” zwykle zacierają, sprowadzając trzy różne urządzenia do jednego, wspólnego wyobrażenia.

Nawet w przypadku wodomierza wniosek „brał kąpiel” pozostaje jednak wnioskowaniem, nie odczytem wprost. Urządzenie rejestruje litry i czas przepływu, a nie sposób korzystania z wody – ten sam wzorzec zużycia mogłoby wygenerować napełnianie wanny dla dziecka, mycie dużego psa albo intensywne sprzątanie łazienki. Dane są więc dalej pośrednie, tyle że pośrednictwo to jest znacznie bliższe rzeczywistości niż w przypadku podzielnika grzejnikowego, który takiej informacji nie ma w ogóle.

Standardem jest odczyt dobowy, ale „co godzinę” rzeczywiście się zdarza

W wielu popularnych opisach powtarza się, że nowy podzielnik „co godzinę wysyła dane o tym, co robisz w domu”. Specyfikacje techniczne urządzeń dostępnych na polskim rynku pokazują różne wartości. Radiowe podzielniki pracujące w systemie Wireless M-Bus na częstotliwości 868 MHz, zgodnym z normą EN 13757, oraz w otwartym standardzie OMS wykonują odczyt danych raz na dobę, a w pamięci urządzenia przechowywane jest archiwum zużycia i średnich temperatur z okresu do 24 miesięcy. Transmisja odbywa się zwykle w trybie „walk-by” lub „drive-by” – dane są wysyłane cyklicznie i mogą zostać przechwycone przez odbiornik, gdy znajdzie się on w zasięgu, a nie w sposób ciągły, co godzinę, do zdalnego serwera.

Odczyt raz na dobę pozwala zobaczyć, że danego dnia grzejnik pracował intensywniej lub wcale, co przy kilkudniowej obserwacji rzeczywiście może wskazywać na nieobecność w mieszkaniu – stąd obawa o wykrywanie wyjazdów jest uzasadniona.

Dane trafiają do firmy rozliczeniowej, a nie do zarządcy wprost

Niezależnie od częstotliwości odczytu, dane z podzielnika są danymi osobowymi w rozumieniu ogólnego rozporządzenia o ochronie danych, ponieważ dają się przypisać do konkretnego, możliwego do zidentyfikowania lokalu i osoby. Administratorem tych danych jest wspólnota lub spółdzielnia mieszkaniowa, a firma zajmująca się odczytem i rozliczeniem – najczęściej podmiot zewnętrzny – działa jako podmiot przetwarzający na podstawie umowy powierzenia. Urząd Regulacji Energetyki, komentując wcześniej podobny obowiązek dla inteligentnych liczników energii elektrycznej, wskazywał, że informacje pomiarowe uzyskiwane za pomocą urządzeń zdalnego odczytu podlegają tej samej ochronie, co inne dane osobowe, i nie mogą być wykorzystywane poza celem rozliczeniowym bez odrębnej podstawy prawnej.

Warto przy tym wiedzieć, że w rejestrze decyzji Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych nie ma na dziś opublikowanej decyzji dotyczącej konkretnie podzielników kosztów ogrzewania – obawy o prywatność pozostają więc na razie w sferze teoretycznej analizy możliwości technicznych urządzeń, a nie stwierdzonych i ukaranych naruszeń. Nie zmienia to uprawnień lokatora – prawo do informacji o zakresie przetwarzanych danych z art. 15 RODO działa niezależnie od tego, czy wcześniej doszło do jakiegoś konkretnego naruszenia, czy nie.

Jedno pytanie do zarządcy rozstrzyga wszystko

Najprostszym sposobem na ustalenie, jakie realnie urządzenie trafi na czyjś grzejnik i co ono zbiera, jest sprawdzenie konkretnego modelu wskazanego przez zarządcę lub spółdzielnię. Producenci publikują pełne karty techniczne swoich urządzeń, w których wprost podana jest częstotliwość odczytu, protokół transmisji oraz zakres przechowywanego archiwum – te dane rozstrzygają spór szybciej niż jakakolwiek dyskusja o tym, co urządzenie teoretycznie mogłoby robić.

Dla kogoś, kto naprawdę martwi się o to, czy dane o zużyciu wody trafiają w niepowołane ręce, właściwym adresatem pytań jest nie producent podzielnika grzejnikowego, tylko dostawca wodomierza ciepłej wody i firma obsługująca jego odczyt – to tam, a nie w podzielniku na grzejniku, znajduje się jedyne urządzenie w całym tym systemie, które w ogóle ma fizyczny kontakt z wodą płynącą w mieszkaniu.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl