Już niedługo możliwe 38 stopni. Przedstawiamy dwa scenariusze na upały
Polskie Radio 24 podało konkretną datę i konkretną liczbę: 18 lipca, do 38 stopni w cieniu. Sprawdziliśmy, jak ta prognoza wygląda na tle oficjalnej prognozy długoterminowej IMGW. Obraz jest bardziej złożony.

Scenariusz 1: pojedynczy dzień, model ECMWF, 38 stopni na zachodzie
Prognoza cytowana przez Polskie Radio 24 opiera się na surowym wyniku modelu ECMWF dla konkretnego dnia – soboty 18 lipca. Według tego przebiegu modelu, od zachodu napłynie wtedy gorąca masa powietrza, a w południe temperatura na przeważającym obszarze kraju przekroczy 30 stopni, na zachodzie 35, a lokalnie, na Ziemi Lubuskiej i w Wielkopolsce, dojdzie do 36-38 stopni. Dzień później, 19 lipca, najgoręcej ma być na południu – od Opolszczyzny przez Śląsk po Podkarpacie, w okolicach 34-35 stopni, z chłodniejszym pasem nad samym Bałtykiem (20-29 stopni).
Scenariusz 2: cały tydzień, oficjalna wizualizacja IMGW, średnio 30-31 stopni
Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej publikuje własny produkt długoterminowy – mapy średniej temperatury maksymalnej dla kolejnych tygodni lipca. Dla tygodnia obejmującego właśnie 13-19 lipca, a więc tego samego okresu, IMGW pokazuje coś innego: średnią temperaturę maksymalną na poziomie 30-31 stopni w pasie od Dolnego Śląska po Podkarpacie, około 30 stopni dla Poznania, Łodzi, Warszawy, Kielc, Krakowa i Lublina, oraz łagodniejsze 23-24 stopnie na wybrzeżu, w Gdańsku, Gdyni czy Sopocie.
Dlaczego te liczby się różnią, choć dotyczą tego samego tygodnia?
To nie jest sprzeczność między dwoma „konkurencyjnymi” prognozami – to różnica w tym, co dokładnie każda z nich pokazuje. Polskie Radio 24 cytuje pojedynczy przebieg modelu dla jednego, konkretnego dnia – liczbę inną niż uśredniona wartość z całego tygodnia, bo pojedynczy dzień może być wyraźnie cieplejszy niż średnia. Mapa IMGW pokazuje z kolei średnią temperaturę maksymalną z całych 7 dni – siłą rzeczy niższą, bo uwzględnia też chłodniejsze dni w tym samym okresie.
Innymi słowy: to, że średnia dla całego tygodnia wynosi 30-31 stopni, wcale nie wyklucza, że jeden, najgorętszy dzień w tym tygodniu – a8 lipca – może lokalnie sięgnąć bliżej 36-38 stopni, zwłaszcza w rejonie Lubuskiego i Wielkopolski, tradycyjnie najgorętszej części kraju latem (to tam padł tegoroczny rekord 40,5 stopnia w Słubicach). Obie prognozy mogą więc się wydarzyć – tylko odpowiadają na inne pytania.
To wciąż prognoza na 2 tygodnie naprzód
Zarówno Polskie Radio 24, jak i sam IMGW zastrzegają, że to długoterminowa prognoza pogody, obarczona sporą niepewnością na tym dystansie czasowym. Kolejne aktualizacje modeli w najbliższych dniach mogą przesunąć zarówno dokładną datę szczytu upałów, jak i same liczby – w dowolną stronę. Co innego bliższy termin: prognoza na tydzień 6-12 lipca, z temperaturami rzędu 20-25 stopni, jest już znacznie bardziej wiarygodna, bo dotyczy krótszego horyzontu czasowego.
Przygotuj się na upały, bo te i tak nadejdą
Kierunek zmiany jest dziś potwierdzony przez kilka niezależnych źródeł – amerykańscy meteorolodzy Ryan Maue i Ben Noll, model ECMWF i własny produkt IMGW zgodnie wskazują na powrót upałów w połowie lipca. To nie jest wymysł jednego portalu.
Konkretna data „18 lipca” i konkretna liczba „38 stopni” to natomiast pojedynczy wariant modelowy dla jednego dnia, nie pewnik na 2 tygodnie naprzód – planując coś w tym terminie, bezpieczniej założyć scenariusz zbliżony do średniej tygodniowej IMGW (28-31 stopni w większości kraju), traktując wyższe, pojedyncze liczby jako górny, mniej prawdopodobny wariant, nie najbardziej realistyczne oczekiwanie.
Sprawdzaj aktualizacje obu źródeł bliżej samego terminu – im mniej dni dzieli nas od 18 lipca, tym dokładniejsze i bardziej zgodne ze sobą powinny stawać się kolejne prognozy.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.