Koniec z fikcyjną datą urodzenia w social media. Rząd zapowiada weryfikację wieku dla wszystkich. Także dorosłych
Miliony polskich rodzin dostaną nowe narzędzie, które może zmienić sposób, w jaki ich dzieci korzystają z Facebooka, Instagrama czy TikToka. Ministerstwo Cyfryzacji zapowiada rewolucję w weryfikacji wieku online. Wszystko ma być gotowe przed końcem roku, a wzorem jest Australia, która właśnie pokazała światu, jak radykalnie rozwiązać problem dzieci w social mediach.

Fot. Warszawa w Pigułce
Australia odcięła 4,7 mln kont. Polska idzie tym tropem
10 grudnia 2025 roku Australia jako pierwszy kraj na świecie wprowadziła całkowity zakaz korzystania z mediów społecznościowych dla osób poniżej 16. roku życia. Meta, TikTok, X i inne platformy musiały zamknąć setki tysięcy kont należących do nieletnich. Kary za nieprzestrzeganie przepisów? Do 130 mln złotych dla każdej firmy. Premier Anthony Albanese był nieugięty – social media szkodzą dzieciom, więc muszą zniknąć z ich życia.
Efekty przyszły błyskawicznie. W ciągu miesiąca platformy społecznościowe usunęły 4,7 mln kont należących do użytkowników poniżej 16 lat. To więcej niż 2 konta na każde dziecko w tym wieku w całej Australii. Rodzice odetchnęli z ulgą, nastolatki protestowały, a reszta świata patrzyła z zainteresowaniem. Turcja już zapowiedziała podobny zakaz od 15. roku życia. Francja i Dania analizują rozwiązania.
Polska nie planuje tak radykalnych kroków. Zamiast zakazów, rząd stawia na technologię. Podczas czwartkowego posiedzenia Sejmu poseł Łukasz Osmolak z Polski 2050 zapytał wprost wiceministra cyfryzacji Michała Gramatykę, czy Polska zamierza ograniczyć dostęp dzieci do platform społecznościowych. Odpowiedź była konkretna – tak, ale inaczej niż Australia.
Twoje dziecko powie „mam 16 lat”, ale nikt nie zobaczy nazwiska
Od końca 2026 roku aplikacja mObywatel zostanie rozszerzona o funkcję, która może zmienić zasady gry. To tzw. atrybuty wieku – specjalne znaczniki cyfrowe, które pozwolą potwierdzić tylko jedną informację: „Ukończyłem 16 lat” albo „Ukończyłem 15 lat”. Bez imienia, nazwiska, daty urodzenia czy adresu. Tylko wiek.
Jak to ma działać? Nastolatek chce założyć konto na Instagramie. Platforma żąda weryfikacji wieku. Zamiast wysyłać skan dowodu osobistego czy robić selfie do rozpoznawania twarzy, młody człowiek otwiera mObywatela, potwierdza swój wiek i gotowe. Instagram dostaje tylko informację „tak, ta osoba ma co najmniej 16 lat” albo „nie, ta osoba nie ukończyła 16 lat”. Nic więcej.
To rozwiązanie oparte na unijnym rozporządzeniu eIDAS 2.0, które wymusza na wszystkich krajach członkowskich stworzenie europejskiego portfela tożsamości cyfrowej. Polska ma już przewagę – mObywatel funkcjonuje od lat i korzysta z niego ponad 10 mln obywateli. Teraz dostanie nową, kluczową funkcję.
Wiceminister Gramatyka podkreślił w Sejmie, że to „fundamentalne rozwiązanie technologiczne”, które pozwoli ograniczyć dzieciom dostęp do social mediów przy zachowaniu prywatności. Nie będzie masowego zbierania danych osobowych nieletnich, nie będzie centralnej bazy z informacjami o tym, kto i gdzie się loguje. Tylko prosty atrybut – tak lub nie.
Koniec anonimowości. Każdy będzie musiał się zidentyfikować
Jest jeden haczyk, o którym wiceminister mówił otwarcie. Weryfikacja wieku dzieci oznacza konieczność weryfikacji wieku wszystkich. Jeśli Facebook ma sprawdzać, czy nowy użytkownik ma 16 lat, to musi sprawdzać każdego nowego użytkownika. Koniec z zakładaniem konta na wymyślone dane. Koniec z fikcyjnymi kontami. Każdy będzie musiał się zalogować swoimi prawdziwymi danymi.
To budzi kontrowersje. Przeciwnicy argumentują, że to koniec anonimowości w internecie, naruszenie prywatności, ryzyko masowej inwigilacji. Zwolennicy ripostują, że dzieci są ważniejsze od wygody dorosłych, a platformy i tak już wszystko o nas wiedzą, więc czemu nie wykorzystać tego do ochrony nieletnich.
Gramatyka nie ukrywał, że weryfikacja dotknie każdego z nas. Pytanie brzmi – czy jesteśmy gotowi na taki kompromis? Australia pokazała, że można. Platformy protestowały, eksperci ostrzegali przed problemami technicznymi, a rząd poszedł do przodu. Efekt? Po miesiącu miliony zamkniętych kont i pierwsze sygnały, że młodzież spędza więcej czasu offline.
Meta i Google muszą działać. Rząd daje tylko narzędzia
Wiceminister był jasny – to nie rząd będzie zakazywał dzieciom korzystania z TikToka czy Snapchata. To platformy muszą wprowadzić mechanizmy weryfikacji wieku i egzekwować swoje własne regulaminy. Meta, Alphabet, ByteDance i inne korporacje technologiczne od lat mają w regulaminach zakaz zakładania kont przez osoby poniżej 13. roku życia. Problem w tym, że nikt tego nie sprawdza.
Dziecko wpisuje fałszywą datę urodzenia, klika „potwierdzam” i ma konto. Według polskiego raportu „Internet dzieci” aż 1,4 mln polskich dzieci poniżej 13. roku życia regularnie korzysta z mediów społecznościowych, mimo że regulaminy platform na to nie pozwalają. W Australii było podobnie – 96% dzieci w wieku 10-15 lat miało konta na social mediach, a 7 na 10 z nich miało kontakt ze szkodliwymi treściami.
Nowy system ma to zmienić. Polska dostarczy technologię – europejski dowód osobisty z atrybutem wieku w mObywatelu. Platformy dostaną narzędzie do weryfikacji. Reszta to ich odpowiedzialność. Jeśli nie będą egzekwować własnych regulaminów, mogą spotkać je konsekwencje prawne na poziomie unijnym.
Unia Europejska od lipca 2025 roku testuje pilotażową wersję systemu weryfikacji wieku. Francja, Hiszpania, Włochy, Dania i Grecja już uczestniczą w programie. Polska dołączy pod koniec 2026 roku z pełną implementacją. To nie będzie obowiązkowe dla użytkowników – każdy sam zdecyduje, czy chce korzystać z elektronicznej weryfikacji. Ale platformy będą musiały zapewnić jakąś formę sprawdzania wieku.
Wigilia 2026 roku. Wtedy wszystko się zmieni
Gramatyka zapowiedział, że pełne wdrożenie funkcji nastąpi z końcem roku. To oznacza, że przed Wigilią 2026 roku mObywatel powinien już oferować możliwość weryfikacji wieku za pomocą atrybutów. Dokładny harmonogram wdrożenia nie jest jeszcze znany, ale termin jest ambitny.
Ministerstwo Cyfryzacji ma przed sobą kilka miesięcy intensywnej pracy. Musi dostosować mObywatela do wymogów eIDAS 2.0, przeprowadzić testy, zapewnić bezpieczeństwo systemu i przeszkolić użytkowników. To nie tylko kwestia techniczna – to też społeczna. Miliony Polaków będą musiały zrozumieć, jak działa nowy system i po co jest potrzebny.
Równolegle trwają prace nad całym europejskim portfelem tożsamości cyfrowej. To znacznie szerszy projekt niż sama weryfikacja wieku. Europejczycy będą mogli przechowywać w jednej aplikacji dowód osobisty, prawo jazdy, dyplomy, certyfikaty, dokumenty medyczne i wiele innych. Wszystko w formie cyfrowej, z pełną kontrolą nad tym, komu i jakie dane przekazujemy.
Dla Polaków zmiana będzie płynna. mObywatel już teraz funkcjonuje jako cyfrowy dowód osobisty, ma wbudowane prawo jazdy, legitymację studencką, kartę EKUZ i inne dokumenty. Teraz dostanie kolejną funkcję – atrybuty wieku. Dla milionów użytkowników to będzie po prostu aktualizacja aplikacji, którą i tak mają w telefonie.
Zbyt młody wiek inicjacji cyfrowej. Problem narasta
Gramatyka nie ukrywał, że problem jest poważny. Dzieci zaczynają korzystać z platform społecznościowych coraz wcześniej, często już w wieku 8-9 lat. To zbyt wcześnie. Mózg dziecka nie jest jeszcze wystarczająco rozwinięty, by radzić sobie z presją społeczną, algorytmami uzależniającymi od treści, hejtem i innymi patologiami mediów społecznościowych.
Badania pokazują alarmujące trendy. Wzrost zaburzeń lękowych i depresji u nastolatków, problemy z koncentracją, uzależnienie od smartfonów, zaburzenia snu, spadek aktywności fizycznej. Eksperci coraz częściej łączą te problemy z nadmiernym korzystaniem z social mediów. Algorytmy platform są zaprojektowane tak, by maksymalizować czas spędzony w aplikacji. Dla dorosłych to uciążliwe. Dla dzieci – destrukcyjne.
Odpowiedzialność za ten stan rzeczy spoczywa na korporacjach technologicznych. Meta zarabia miliardy na reklamach wyświetlanych dzieciom, które według własnych regulaminów nie powinny w ogóle mieć dostępu do platformy. Alphabet pozwala 10-latkom na oglądanie YouTube’a bez żadnej kontroli. ByteDance udoskonala algorytm TikToka tak, by był jak najbardziej uzależniający. I wszyscy udają, że to nie ich problem.
Polska stawia sprawę jasno – to ich problem i muszą go rozwiązać. Dostają narzędzie – europejski system weryfikacji wieku. Mają własne regulaminy – niech je egzekwują. Jeśli tego nie zrobią, poniosą konsekwencje.
Co to oznacza dla Czytelnika? Jeśli masz dzieci, ta zmiana może realnie wpłynąć na waszą rodzinę
Pod koniec roku Twoje dziecko będzie musiało przejść weryfikację wieku, jeśli chce założyć konto na Instagramie, TikToku czy innej platformie społecznościowej. Nie wystarczy już wpisać fałszywej daty urodzenia.
Jako rodzic będziesz miał narzędzie do kontroli. mObywatel Junior pozwala już teraz najmłodszym użytkownikom mieć własną elektroniczną legitymację szkolną. W przyszłości może zostać rozszerzony o funkcje kontroli rodzicielskiej związane z dostępem do mediów społecznościowych.
Jeśli nie masz dzieci, ale korzystasz z social mediów, przygotuj się na zmiany. Platformy będą wymagać weryfikacji wieku od wszystkich nowych użytkowników. Jeśli zakładałeś konto 10 lat temu i nigdy nie podawałeś prawdziwych danych, możesz zostać poproszony o weryfikację. To koniec epoki pełnej anonimowości w internecie.
Dla biznesu to szansa. Firmy oferujące rozwiązania z zakresu weryfikacji tożsamości, ochrony dzieci w sieci, kontroli rodzicielskiej mogą liczyć na rosnące zainteresowanie. Rynek jest ogromny – miliony rodzin w całej Europie szukają sposobów, jak chronić swoje dzieci przed zagrożeniami online.
Dla platform społecznościowych to wyzwanie. Będą musiały inwestować w systemy weryfikacji, modyfikować procesy rejestracji, egzekwować własne regulaminy. Meta już zapowiedziała, że wprowadza nowe mechanizmy weryfikacji wieku. YouTube pracuje nad wykorzystaniem sztucznej inteligencji do oceny, czy użytkownik jest pełnoletni. Spotify testuje skanowanie twarzy i dowodów osobistych.
Czy to się uda? Australia pokazała, że można. W ciągu miesiąca platformy usunęły miliony kont nieletnich. Rodzice są zadowoleni. Dzieci protestują, ale statystyki wskazują, że zaczynają spędzać więcej czasu offline. Eksperci mówią o przełomie.
Polska idzie swoją drogą – zamiast zakazów, stawia na technologię. Zamiast kar dla rodziców, stawia na odpowiedzialność korporacji. Zamiast radykalnych rozwiązań, stawia na europejski standard. Czy to wystarczy? Przekonamy się pod koniec roku, gdy mObywatel dostanie nową funkcję, a miliony polskich rodzin będą mogły realnie wpłynąć na to, co ich dzieci robią w internecie.
Redaktor naczelny portalu. Absolwent Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Zawodowo interesuje się prawem i ekonomią.