Masło znowu drożeje. Średnia cena wzrosła o 13 proc., a prognozy na jesień mocno się różnią

Po kilku miesiącach spadków ceny masła zaczęły ponownie rosnąć. Z szybkiego szacunku za pierwsze 2 pełne tygodnie września 2026 roku wynika, że średnia cena kostki 200 g wyniosła 5,61 zł. To o 13,1 proc. więcej niż w sierpniu. Eksperci nie są jednak zgodni, co wydarzy się dalej. Jedni zakładają, że jeszcze przed końcem roku średnia może dojść nawet do około 8 zł, inni spodziewają się znacznie spokojniejszych wzrostów. Dużo zależy od tego, czy sklepy rzeczywiście ograniczą promocje na masło.

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Dodaj

Fot. Warszawa w Pigułce

Dane pochodzą z „Indeksu Cen w Sklepach Detalicznych” oraz analizy Hiper-Com Poland i Grupy Blix. Wrześniowe 5,61 zł jest na razie wynikiem wstępnym, obejmującym tylko część miesiąca i zarówno ceny regularne, jak i promocyjne. Dla porównania w sierpniu średnia wynosiła 4,96 zł, w lipcu 4,93 zł, a w czerwcu 5,11 zł. Pierwsze 5 miesięcy 2026 roku przyniosło natomiast niemal systematyczny spadek – od 6,81 zł w styczniu do 4,92 zł w maju.

Średnia cena masła wzrosła do 5,61 zł. Jeden z ekspertów mówi nawet o 8 zł pod koniec roku

Dr Artur Fiks z Uniwersytetu WSB Merito uważa, że okres stosunkowo taniego masła może się kończyć. „Niestety, wygląda na to, że czas stosunkowo taniego masła powoli dobiega końca. Do zakończenia roku średnia cena standardowej kostki może osiągnąć 8 zł, a nawet ją przekroczyć. Będzie to bardzo prawdopodobne, jeżeli nie pojawią się czynniki, które zmniejszą wzrost cen paliw i kosztów produkcji” – komentuje ekspert.

Znacznie ostrożniej do wrześniowego wzrostu podchodzi dr Krzysztof Łuczak, wieloletni ekspert rynku retailowego i główny analityk Grupy Blix. Zwraca uwagę, że przejście ze średniej 5,61 zł do 8 zł oznaczałoby wzrost o około 42,6 proc.. Jego zdaniem taki ruch wymagałby silnego wzrostu cen zakupu, mocnego ograniczenia promocji albo jednoczesnego wystąpienia obu tych czynników. Ekspert podkreśla również, że pojedyncza cena 8 zł widoczna w konkretnym sklepie nie oznacza jeszcze, że tyle wynosi średnia dla całego rynku.

Julita Pryzmont z Hiper-Com Poland również przestrzega przed wyciąganiem zbyt daleko idących wniosków z danych obejmujących tylko połowę września. „Wzrost w pierwszych dwóch tygodniach września jest istotnym sygnałem, ale na tym etapie nie traktowałabym go jeszcze jako początku nowej fali podwyżek. Pełny miesiąc porównujemy z dwutygodniowym, wstępnym odczytem. Na średnią cenę masła bardzo mocno wpływa również intensywność promocji, dlatego nawet kilka średnich akcji dyskontów może istotnie zmienić wynik całego miesiąca” – podkreśla.

Prognozy na listopad różnią się o kilka złotych na jednej kostce

Różnice w prognozach na kolejne miesiące są bardzo duże. Dr Artur Fiks zakłada, że średnie ceny będą stopniowo rosły. Według jego scenariusza we wrześniu mogą znaleźć się w przedziale 6,50-8,50 zł, w październiku 6,80-9,00 zł, a w listopadzie 7,00-9,50 zł. Są to jednak wartości zdecydowanie wyższe od wstępnej średniej 5,61 zł zanotowanej w pierwszych 2 tygodniach września.

Julita Pryzmont przedstawia dużo spokojniejszy scenariusz. „Przy obecnych danych jako scenariusz bazowy przyjęłabym średnią cenę standardowej kostki 200 g na poziomie około 5,20-5,70 zł w październiku, 5,30-5,90 zł w listopadzie oraz 5,40-6,10 zł w grudniu. Są to oczywiście przedziały prognostyczne. W grudniu rozpiętość może być największa, ponieważ jednocześnie działają dwa przeciwstawne czynniki. Z jednej strony rośnie popyt związany z wypiekami i przygotowaniami świątecznymi, co sprzyja wyższym cenom. Z drugiej strony masło jest wtedy bardzo atrakcyjnym produktem do walki promocyjnej” – mówi ekspertka Hiper-Com Poland.

Oznacza to, że eksperci zgadzają się przede wszystkim co do jednego – dalsze podwyżki są możliwe, ale ich skala pozostaje bardzo niepewna. Duże znaczenie będzie miało nie tylko to, ile producenci i dostawcy zażądają za masło, lecz również to, jak zachowają się największe sieci handlowe.

Sklepy powoli wycofują się z „maślanej wojny”. To może podbić średnią nawet bez zmiany cen regularnych

Analitycy UCE Research zwracają uwagę, że sklepy zaczynają stopniowo ograniczać bardzo agresywne promocje na masło. To właśnie akcje, w których kostka kosztowała poniżej 3 zł, a czasami nawet około 2 zł przy zakupie kilku sztuk, przez wiele miesięcy mocno obniżały średnią cenę widoczną w badaniach rynku. Według dr. Artura Fiksa zmiana polityki promocyjnej sklepów może mieć kilkuprocentowy udział w kolejnych wzrostach cen. Jeśli podobnych okazji będzie mniej, konsumenci częściej będą kupować masło po cenie regularnej.

„Masło jest szczególną kategorią, ponieważ przez ostatnie lata było wykorzystywane jako produkt bardzo silnie budujący wizerunek cenowy sieci. Konsument dobrze pamięta, ile kosztuje kostka, dlatego cena 3,99 czy 4,49 zł potrafi skutecznie przyciągnąć go do sklepu. Jeżeli takich ofert będzie mniej, automatycznie wzrośnie udział droższych zakupów dokonywanych poza promocją i podniesie to średnią cenę kategorii” – analizuje Julita Pryzmont.

Dr Krzysztof Łuczak zwraca uwagę, że średnia cena może rosnąć nawet wtedy, gdy sklepy nie podniosą cen regularnych. Wystarczy ograniczenie liczby promocji lub zmniejszenie rabatów. Przy cenie regularnej 7 zł i promocyjnej 4 zł średnia wynosi 5,50 zł, jeżeli obie ceny pojawiają się równie często. Jeżeli jednak promocje odpowiadają tylko za jedną czwartą obserwacji, średnia rośnie do 6,25 zł, mimo że zarówno cena regularna, jak i promocyjna pozostają dokładnie takie same.

Przed Bożym Narodzeniem promocje mogą wrócić. Masło jest dla dyskontów produktem przyciągającym klientów

Obecne wycofywanie się sieci z mocnych promocji nie musi jednak potrwać do końca roku. Listopad i grudzień to okres, w którym masło staje się jednym z najbardziej poszukiwanych produktów spożywczych ze względu na przygotowania do świąt i domowe wypieki. Sieci mogą ponownie wykorzystać jego cenę do walki o klientów, nawet jeśli sama sprzedaż przecenionej kostki nie będzie dla nich szczególnie opłacalna.

„Możliwy jest scenariusz, w którym przed Bożym Narodzeniem, być może już w listopadzie, dyskonty wrócą do intensywnej rywalizacji promocyjnej. Atrakcyjna cena masła może pełnić funkcję produktu przyciągającego klienta, nawet jeżeli marża na samej kostce jest bardzo niska. Ważny będzie również mechanizm reakcji konkurencji. Jeśli jedna z największych sieci wystartuje przed świętami z bardzo mocną ofertą, pozostałe mogą odpowiedzieć podobnymi działaniami” – stwierdza Julita Pryzmont.

Podobnie ocenia sytuację dr Krzysztof Łuczak. Sieci mogą zdecydować się na silne obniżki, jeśli uznają, że tanie masło zwiększy liczbę klientów oraz wartość całego koszyka. Znaczenie może mieć również wsparcie dostawców. Taka akcja jest w stanie chwilowo zatrzymać wzrost średniej ceny, a nawet ją obniżyć, choć nie oznacza zniknięcia rosnących kosztów po stronie producentów i handlu. Po zakończeniu promocji średnia może więc ponownie pójść w górę.

Nie każda kostka po 8 zł oznacza, że masło kosztuje średnio 8 zł

Przy porównywaniu kolejnych danych trzeba przede wszystkim oddzielać ceny widoczne na pojedynczych półkach od średniej dla całego rynku. Już teraz w niektórych sklepach można znaleźć znacznie droższe produkty, ale równolegle trwają promocje sprowadzające cenę kostki do kilku złotych. Właśnie ta mieszanka cen regularnych i promocyjnych tworzy później średnią publikowaną w „Indeksie Cen w Sklepach Detalicznych”.

Wrześniowy wzrost do 5,61 zł jest więc wyraźny, ale sam w sobie nie przesądza jeszcze, że jesienią przeciętna kostka będzie kosztowała 8 czy 9 zł. Najbliższe tygodnie pokażą przede wszystkim, czy sklepy rzeczywiście ograniczą akcje promocyjne. Jeśli tak się stanie, średnia może rosnąć nawet bez gwałtownych zmian na zwykłych cenówkach. Jeżeli przed świętami największe dyskonty ponownie rozpoczną walkę cenową o masło, trend może zostać przynajmniej na pewien czas zatrzymany.

Źródło: MondayNews

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl