Obywatel Ukrainy zatrzymał metro w Warszawie. Spowodował ogromne utrudnienia dla mieszkańców

Dwie godziny paraliżu pierwszej linii metra, cztery zamknięte stacje i tysiące spóźnionych pasażerów – tak w poniedziałek zakończyło się popołudnie na stacji Centrum. We wtorek stołeczna policja poinformowała, że ma już w rękach mężczyznę podejrzewanego o wywołanie całego zamieszania.

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Dodaj
Fot. Warszawa w Pigułce

Dlaczego wyłączono trzecią szynę?

Do zdarzenia doszło przed godziną 17 na stacji Centrum, w samym sercu Śródmieścia. Mężczyzna wrzucił plecak w międzytorze pomiędzy pierwszym a drugim torem, po czym oddalił się z miejsca, zanim ktokolwiek zdążył zareagować. Świadkowie zgłosili sprawę obsłudze stacji, a ta natychmiast powiadomiła policję i dyspozytora Metra Warszawskiego.

Zanim funkcjonariusze mogli bezpiecznie wejść na torowisko i sprawdzić pozostawiony przedmiot, konieczne było odcięcie zasilania trzeciej szyny – tej samej, która na co dzień napędza pociągi metra prądem o napięciu śmiertelnym dla człowieka. Dopiero po tej procedurze na miejsce wkroczył patrol pirotechniczny. Ruch na linii M1 podzielono na dwa niezależne odcinki: pociągi kursowały między Kabatami a Politechniką oraz między Dworcem Gdańskim a Młocinami, a z ruchu czasowo wyłączono cztery stacje – Centrum, Świętokrzyską, Ratusz Arsenał oraz Dworzec Gdański. Dla pasażerów uruchomiono zastępczą linię autobusową oznaczoną literą Z.

Po dokładnym sprawdzeniu zawartości plecaka pirotechnicy nie znaleźli w nim żadnych niebezpiecznych przedmiotów. Normalny ruch na pierwszej linii przywrócono tuż po godzinie 19, czyli niespełna dwie godziny od zgłoszenia.

Co ustaliła policja we wtorek?

Kolejnego dnia stołeczni policjanci przekazali, że mężczyzna podejrzewany o związek z poniedziałkowym zdarzeniem został zatrzymany. Jak poinformował portal se.pl mł. asp. Jakub Pacyniak z Komendy Rejonowej Policji Warszawa I, zatrzymany pozostaje do dyspozycji funkcjonariuszy i oczekuje na dalsze czynności. Policja oficjalnie nie ujawniła jeszcze, jakie zarzuty usłyszy podejrzany ani co mogło skłonić go do wrzucenia plecaka na tory – śledztwo jest w toku, a szczegóły mają zostać podane po zakończeniu czynności procesowych.

Część mediów, powołując się na nieoficjalne źródła, podaje dodatkowe informacje. Reporter RMF FM Krzysztof Zasada przekazał, że zatrzymanym ma być 38-letni obywatel Ukrainy, a policja miałaby złożyć wniosek do Straży Granicznej o jego wydalenie z Polski. To jednak na razie ustalenia nieoficjalne, niepotwierdzone komunikatem policji – warto je traktować z ostrożnością do czasu oficjalnego stanowiska śledczych.

Jaka kara grozi za taki czyn?

Choć policja nie zdradziła jeszcze kwalifikacji prawnej czynu, kodeks karny przewiduje w takich sytuacjach konkretny przepis. Art. 224a Kodeksu karnego (Dz.U. 2025 poz. 383 t.j.) penalizuje stworzenie sytuacji, która ma wywołać przekonanie o istnieniu zagrożenia dla życia, zdrowia lub mienia w znacznych rozmiarach, jeżeli w jej efekcie odpowiednie służby podejmują działania mające na celu usunięcie tego zagrożenia. Grozi za to od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. Jeśli jednak zachowanie nie doprowadziło do realnego uruchomienia procedur bezpieczeństwa w rozumieniu przepisu, sprawa może zostać zakwalifikowana łagodniej, jako wykroczenie z art. 66 Kodeksu wykroczeń – ten wymaga jedynie samego wprowadzenia w błąd, bez konieczności wykazania skutku w postaci akcji służb.

Sprawdź, jak reagować na porzucony bagaż w metrze?

Zdarzenie na Centrum pokazuje, jak szybko pojedynczy incydent potrafi sparaliżować komunikację w całym centrum miasta – dwie godziny bez pierwszej linii metra w środku popołudnia to realne opóźnienia dla dziesiątek tysięcy osób wracających z pracy. Pasażer, który zauważy pozostawiony bagaż na peronie lub w wagonie, zgłasza to od razu obsłudze stacji albo najbliższemu patrolowi policji, zamiast samodzielnie sprawdzać zawartość czy przesuwać przedmiot w inne miejsce. Metro Warszawskie i policja traktują każde takie zgłoszenie poważnie, niezależnie od tego, czy później okaże się fałszywym alarmem czy realnym zagrożeniem, ponieważ to właśnie czas reakcji, a nie ostateczna zawartość bagażu, decyduje o bezpieczeństwie pasażerów na stacji.

Osoby, które planowały tego dnia przejazd przez Centrum, Świętokrzyską, Ratusz Arsenał lub Dworzec Gdański, korzystają w podobnych sytuacjach z komunikatów Warszawskiego Transportu Publicznego publikowanych na bieżąco w aplikacji i mediach społecznościowych – to najszybsze źródło informacji o zastępczych liniach autobusowych i przewidywanym czasie wznowienia ruchu, znacznie szybsze niż relacje przypadkowych świadków publikowane w sieci.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl