Piekielny upał wleje się do Polski na początku sierpnia. Prognozy długoterminowe dla Mazowsza są jednoznaczne – padła konkretna data
Jeszcze trzy dni temu mowa była o 1 sierpnia i temperaturze do 42 stopni w centrum kraju. Najnowszy przebieg amerykańskiego modelu GFS przesuwa teraz kulminację fali upałów na 3 sierpnia, a Warszawa i całe Mazowsze mają wtedy znaleźć się w samym środku najgorętszego pasa. To dobra ilustracja tego, jak szybko potrafią zmieniać się prognozy sprzed dwóch tygodni.

Co zmieniło się w ciągu trzech dni
W poprzedniej aktualizacji, opartej na modelu ECMWF, najgorętszym dniem miał być 1 sierpnia – z temperaturą sięgającą 40, lokalnie nawet 42 stopni w centrum Polski, czyli także w Warszawie. Równoległy wariant z modelu GFS wskazywał wtedy nieco łagodniejszy scenariusz, z najwyższymi wartościami rzędu 38-39 stopni na Podkarpaciu. Najnowszy przebieg GFS przesuwa teraz punkt kulminacyjny o dwa dni do przodu, na 3 sierpnia, i to właśnie ten dzień model wskazuje jako moment gwałtownego nasilenia upału – około godziny 14 w szerokim pasie od Ziemi Łódzkiej i Mazowsza, przez województwo świętokrzyskie i lubelskie, po Podkarpacie, z temperaturami rzędu 38-40 stopni. Wieczorem najwyższe wartości, sięgające 39-40 stopni, mają się utrzymać właśnie w centrum i na wschodzie kraju.
Sam napływ gorąca ma zacząć się wcześniej, już 1 sierpnia, ale początkowo obejmie głównie zachód – Pomorze Zachodnie i Ziemię Lubuską, z maksimum rzędu 30-31 stopni. Dzień później fala ma przesunąć się w głąb kraju, obejmując niemal połowę jego terytorium, z temperaturą na zachodnich krańcach sięgającą 36-37 stopni. Dopiero trzeciego dnia, według najnowszych wyliczeń, upał ma dotrzeć w pełnej sile nad Mazowsze.
Dlaczego data w ogóle się przesuwa?
To nie jest błąd w obliczeniach, tylko normalna cecha prognoz opartych na pojedynczym modelu numerycznym sięgających dziesięć i więcej dni naprzód. GFS jest znany z tego, że przy takim horyzoncie czasowym potrafi znacząco zmieniać wskazania z jednej aktualizacji na drugą – to samo zjawisko, które kilka tygodni wcześniej dotyczyło modelu ECMWF, opisywanego przez meteorologów jako mający tendencję do „przestrzeliwania” ekstremów. Aktualizacja sprzed dwóch dni, pośrednia między poprzednią wersją a dzisiejszą, pokazywała już inny rozkład – z Mazowszem w przedziale 36-38 stopni, a nie w najgorętszym pasie kraju. Kierunek zmian między kolejnymi aktualizacjami pozostaje ten sam – gorąco, i to solidne, na początku sierpnia – ale dokładny dzień szczytu i maksymalna temperatura wciąż się przesuwają.
Co to oznacza dla Warszawy już teraz?
Niezależnie od tego, czy szczyt przypadnie ostatecznie na 1 czy na 3 sierpnia, oba warianty zgodnie umieszczają stolicę i całe Mazowsze w strefie poważnego upału, a nie w strefie łagodniejszej, jak wybrzeże Bałtyku, które w większości scenariuszy ma pozostać relatywnie chłodniejsze – w granicach 25-28 stopni. Miejska zabudowa Warszawy dodatkowo wzmacnia odczuwalność takich temperatur, zwłaszcza nocą, kiedy gęsto zabudowane Śródmieście, Wola czy Mokotów oddają zgromadzone ciepło znacznie wolniej niż tereny zielone na obrzeżach miasta.
Planuj kilka dni przed potwierdzoną falą
Prognoza sprzed dziesięciu i więcej dni, nawet gdy pokazuje konkretną godzinę i temperaturę co do stopnia, wciąż należy do kategorii orientacyjnych – realne plany na te dni warto korygować dopiero na podstawie aktualizacji publikowanych na 3-5 dni przed terminem, gdy modele numeryczne stają się wyraźnie bardziej zgodne ze sobą. Osoba planująca wesele w plenerze, wyjazd czy większe wydarzenie na przełomie lipca i sierpnia traktuje obecne mapy jako sygnał do przygotowania się na upał, a nie jako gotowy harmonogram – klimatyzację, zapasy wody i plan awaryjny warto mieć przygotowane z wyprzedzeniem, ale ostateczną decyzję o konkretnej godzinie czy dniu najlepiej podjąć bliżej terminu.
Mieszkańcy Warszawy, zwłaszcza seniorzy oraz osoby z chorobami układu krążenia i oddechowego, sprawdzają w dniach poprzedzających falę upałów, czy ich mieszkanie da się skutecznie zacienić i przewietrzyć w chłodniejszych porach doby – to prostsze i tańsze rozwiązanie niż improwizowane zakupy klimatyzatorów w ostatniej chwili, gdy sklepy notują szczyt popytu tuż przed nadejściem najgorętszych dni.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.