Polacy! Mamy Nobla! Skąd ten hejt?
Siedzę sobie w redakcji i niespiesznie czytam komentarze napisane w trakcie i po uroczystości wręczenia Nobla Oldze Tokarczuk. Czytam, czytam i oczom nie wierzę. Naprawdę tak mało siebie cenimy?
W Polsce skromność w większości przypadków jest uznawana za dobrą cechę, w dobrym tonie jest nierzucanie się w oczy, a duma często mylona jest z pychą.
Kiedy Eurowizję wygrała Viki Gabor, niemal natychmiast zaroiło się od głosów, że dziewczynka niewiele ma wspólnego z Polską i polskością. Wspaniałe, utalentowane dziecko musiało zmierzyć się z hejtem… z kraju, który z ogromnym sukcesem reprezentowało. Czy to jest normalne? Czy to jest w porządku? Czy tak być powinno?
Czy my Polacy w swoim własnym mniemaniu nie zasługujemy na sukces i uznanie? Co się z nami stało, że tak nisko siebie cenimy?
Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku Olgi Tokarczuk. Nie każdy musi być fanem jej twórczości, nie każdy musi podzielać Jej tezy, ale fakt, że otrzymała tak prestiżową nagrodę powinien być dla nas powodem do dumy.
Czytam głosy, że Tokarczuk nie jest Polką, a Ukrainką. Otóż nazwiska kończące się na końcówkę -uk mają nie tylko Ukraińcy, ale także Polacy np. z Podlasia.
Czemu potrafimy się jednoczyć tylko w momencie zagrożenia, nieszczęścia i krytyki? Nie umiemy przyjmować pochwał. Dzisiejszy dzień zapisze się trwale w historii Polski. Bądźmy z tego dumni.

Dziennikarka ekonomiczna i specjalistka od tekstów prawnych, była wykładowczyni akademicka Uniwersytetu Warszawskiego. Autorka newsów gospodarczych i tekstów o prawie. Posiada dyplom z zakresu tłumaczeń prawnych i ekonomicznych. Warsztat naukowy wykorzystuje w codziennej pracy redakcyjnej, tworząc precyzyjne artykuły oparte na twardych danych. Jako jedna z nielicznych dziennikarek w branży, swoje teksty opiera na bezpośredniej pracy z zagranicznymi raportami finansowymi i aktami prawnymi, bez pośredników.
