Przymusowe remonty albo gigantyczna kara. Unia dokręca śrubę
Posiadanie własnego domu przestaje być gwarancją bezpieczeństwa, a staje się finansowym ciężarem nie do udźwignięcia. Unia Europejska przeforsowała przepisy, które zmuszą miliony Polaków do generalnych remontów. Cel jest szczytny – ekologia. Jednak koszty są brutalne. Jeśli Twój dom nie spełni nowych, wyśrubowanych norm energetycznych, stanie się bezwartościowym pustostanem, którego nie sprzedasz i nie wynajmiesz. Czeka nas fala wywłaszczeń „ekonomicznych”?

Fot. Warszawa w Pigułce
Dyrektywa budynkowa (EPBD) stała się faktem. Bruksela zdecydowała, że budynki w Europie muszą przestać tracić ciepło. W teorii brzmi to dobrze, ale w polskiej rzeczywistości oznacza to katastrofę dla właścicieli starszych domów, tzw. „kostek” z PRL-u czy budynków z lat 90. Przepisy wprowadzają klasy energetyczne od A do G. Budynki o najgorszych parametrach (klasa G i F) trafią na czarną listę. Właściciele dostaną ultimatum: albo wyłożysz fortunę na termomodernizację, albo Twój dom stanie się „toksycznym aktywem”.
150 000 zł to minimum. Skąd wziąć na to pieniądze?
Nowe prawo nie przewiduje taryfy ulgowej. Aby spełnić wymogi unijne, nie wystarczy wymiana żarówek na LED. Chodzi o głęboką termomodernizację. Wymiana okien, ocieplenie ścian (często grubą warstwą styropianu), izolacja dachu, stropów oraz wymiana źródła ciepła. Kosztorys takich prac przy obecnych cenach materiałów budowlanych i robocizny rzadko zamyka się w kwocie poniżej 100 000 zł. Często jest to 150 000 zł lub więcej.
Dla wielu emerytów czy rodzin mieszkających na prowincji są to kwoty abstrakcyjne, przekraczające wartość samej nieruchomości. Kredyt? Przy obecnych stóp procentowych i wieku wielu właścicieli, banki nie udzielą finansowania. Ludzie zostaną postawieni pod ścianą: mieszkać w domu, który nie spełnia norm i narażać się na sankcje, czy sprzedać dorobek życia za bezcen spekulantom?
Koniec pieców na węgiel i gaz. Co z ogrzewaniem?
Unijna strategia zakłada całkowitą eliminację paliw kopalnych z ogrzewania budynków. Piece na węgiel (popularne „kopciuchy”) znikną jako pierwsze, ale na celowniku jest też gaz. Jeszcze niedawno państwo dopłacało do wymiany pieca węglowego na gazowy. Dziś okazuje się, że gaz to też „paliwo przejściowe”, które ma zostać wyeliminowane do 2040 roku (a w nowych domach znacznie szybciej).
Właściciele zostaną zmuszeni do montażu pomp ciepła. Problem w tym, że pompa ciepła w starym, nieocieplonym domu to finansowe samobójstwo – rachunki za prąd „zjedzą” domowy budżet w jeden sezon grzewczy. Aby pompa miała sens, musisz najpierw wydać fortunę na ocieplenie. Koło się zamyka.
Dom, którego nie sprzedasz i nie wynajmiesz
Największym batem na opornych nie muszą być wcale mandaty od urzędnika (choć państwa członkowskie mogą je wprowadzić). Największą karą będzie rynek. Nowe przepisy wymuszą posiadanie świadectwa charakterystyki energetycznej przy każdej transakcji sprzedaży lub wynajmu.
Jeśli Twój dom będzie miał niską klasę energetyczną (G lub F), jego wartość rynkowa drastycznie spadnie. Nikt nie kupi nieruchomości, która wymaga natychmiastowego wkładu rzędu 200 000 zł, by spełnić prawne wymogi. W ten sposób miliony Polaków obudzą się w domach, które formalnie są ich własnością, ale rynkowo są warte ułamek tego, co przed wejściem dyrektywy. To ciche wywłaszczenie z majątku.
Podatek od „luksusu” mieszkania w cieple
W tle czai się też system ETS2, czyli opłata za emisję CO2, która od 2028 roku obejmie gospodarstwa domowe ogrzewające się węglem i gazem. To w praktyce nowy, ukryty podatek doliczony do każdej tony węgla i metra sześciennego gazu. Koszty ogrzewania poszybują w górę tak drastycznie, że „przymusowy remont” stanie się jedyną ucieczką przed bankructwem na rachunkach. Unia nie musi wysyłać policji do Twojego domu – wystarczy, że sprawi, iż nie będzie Cię stać na jego utrzymanie.
Co to oznacza dla Ciebie? Sprawdź, czy Twój dom to „wampir energetyczny”
Ignorowanie tematu to najgorsza strategia. Zegar tyka, a ceny usług budowlanych będą rosły wraz ze wzrostem popytu na remonty.
Oto co musisz zrobić, by nie stracić dachu nad głową:
- Zrób audyt energetyczny: Nie czekaj na przymus. Zamów audytora, który określi, w jakiej klasie jest Twój dom i co dokładnie trzeba zrobić. Wiedza to podstawa, by oszacować skalę wydatków.
- Szukaj dotacji teraz: Programy takie jak „Czyste Powietrze” jeszcze działają, ale w obliczu masowych potrzeb, środki mogą się skończyć lub zasady mogą zostać zaostrzone. Jeśli masz szansę na dofinansowanie, składaj wniosek natychmiast.
- Nie inwestuj w gaz: Jeśli stoisz przed wymianą pieca, zastanów się 3 razy nad kotłem gazowym. W perspektywie dekady może on stać się nielegalny lub jego eksploatacja będzie obłożona gigantycznymi podatkami.
- Oszczędzaj na remont: Zacznij traktować termomodernizację jako absolutny priorytet finansowy. Nowe auto czy wakacje muszą poczekać. „Ciepły dom” to wkrótce będzie jedyny dom, w którym da się mieszkać legalnie i tanio.
Redaktor naczelny portalu. Absolwent Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Zawodowo interesuje się prawem i ekonomią.