Ruszyła kolejna fala kontroli w całym kraju. Polacy muszą udowodnić, że zapłacili. Drakońskie kary, zaległości mogą sięgać nawet 5 lat
Urodziło się dziecko, partner wprowadził się do mieszkania, syn wrócił ze studiów albo właściciel zaczął wynajmować pokój i zapomniał o zmianie deklaracji. W wielu polskich gminach takie sytuacje mogą teraz wyjść podczas kontroli opłat za odpady. Samorządy w 2026 r. ponownie intensyfikują weryfikację liczby osób faktycznie mieszkających pod wskazanym adresem. Sprawdzają między innymi dane, które już posiadają, informacje z własnych jednostek, a coraz częściej także zużycie wody. Jeśli liczby się nie zgadzają, właściciel nieruchomości może dostać wezwanie do złożenia wyjaśnień, a później decyzję z zaległą opłatą. Co ciekawe, Warszawiacy nie powinni obawiać się kontroli.

To nie są już pojedyncze apele zamieszczane raz w roku na stronie urzędu. W lipcu Kurów oficjalnie poinformował o uruchomieniu kontroli deklaracji śmieciowych, w sierpniu podobną weryfikację rozpoczęła gmina Rząśnia, od lutego kompleksowe sprawdzanie prowadzi Drawsko Pomorskie. Są też miejsca, gdzie samorządy podały już wyniki. W Grudziądzu w ciągu kilku miesięcy kontroli do systemu dopisano 152 osoby, których wcześniej nie obejmowały deklaracje. W podwarszawskim Nadarzynie skala okazała się znacznie większa – w ciągu pół roku liczba osób dopisanych dobrowolnie lub w wyniku działań urzędu przekroczyła 1300.
Urząd nie musi wierzyć deklaracji na słowo. Może porównać ją nawet ze zużyciem wody
Podstawowe zasady określa ustawa z 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, której aktualny tekst jednolity znajduje się w Dz.U. z 2025 r. poz. 733. Pierwszą deklarację o wysokości opłaty za gospodarowanie odpadami trzeba złożyć co do zasady w ciągu 14 dni od zamieszkania pierwszego mieszkańca na nieruchomości. Później obowiązek nie znika. Jeżeli zmienią się dane mające wpływ na wysokość opłaty, nową deklarację należy złożyć do 10. dnia miesiąca następującego po miesiącu, w którym nastąpiła zmiana.
W gminach, które naliczają opłatę od liczby mieszkańców, oznacza to konieczność reagowania na zwyczajne wydarzenia rodzinne. Urodzenie dziecka, wprowadzenie się partnera, przyjęcie najemcy czy powrót osoby, która wcześniej rzeczywiście mieszkała w innym miejscu, mogą zmienić wysokość miesięcznego rachunku. Jednocześnie sam meldunek nie rozstrzyga sprawy. W systemie odpadowym znaczenie ma zasadniczo faktyczne zamieszkiwanie, a nie wyłącznie adres zapisany w dowodzie czy rejestrze meldunkowym.
Urzędnicy mają przy tym coraz większe możliwości porównania deklaracji ze stanem rzeczywistym. Art. 6o ust. 1a ustawy wprost pozwala wójtowi, burmistrzowi lub prezydentowi miasta wykorzystywać przy weryfikacji informacje i dane znajdujące się już w posiadaniu gminy oraz jej jednostek organizacyjnych, w tym przedsiębiorstw wodociągowo-kanalizacyjnych. Dlatego wysokie i regularne zużycie wody w domu, w którym według deklaracji mieszka 1 osoba, może stać się sygnałem do dalszego sprawdzania sprawy. Sam licznik nie jest jednak automatycznym dowodem, że ktoś oszukuje – może wystąpić awaria, podlewanie ogrodu albo inna przyczyna nietypowego zużycia. Właśnie dlatego kolejnym krokiem jest zwykle wezwanie właściciela do złożenia wyjaśnień.
Tak działa obecnie między innymi Kurów. Gmina poinformowała 2 lipca 2026 r., że będzie porównywać liczbę osób wpisanych w deklaracjach z ilością wody zużywanej na nieruchomości oraz innymi posiadanymi danymi źródłowymi. Jeżeli pojawią się uzasadnione wątpliwości, właściciel dostanie wezwanie do wyjaśnienia rozbieżności i złożenia deklaracji odpowiadającej rzeczywistości. Brak wyjaśnień może zakończyć się postępowaniem administracyjnym i decyzją określającą należną opłatę również za wcześniejszy okres.
Jeszcze szerzej metody kontroli opisał w marcu 2026 r. Otmuchów. Tam urząd wskazał między innymi dane meldunkowe, rejestr wyborców, dokumentację dotyczącą świadczeń rodzinnych, przyjęcia dzieci do szkół i przedszkoli, dane o dostarczaniu wody i odbiorze ścieków oraz wywiad środowiskowy. Nie oznacza to, że każda gmina korzysta ze wszystkich tych źródeł w każdej sprawie. Pokazuje jednak, że deklaracja śmieciowa nie funkcjonuje już jako dokument całkowicie oderwany od pozostałych informacji posiadanych przez urząd.
Kontrole naprawdę znajdują brakujące osoby. Nadarzyn dopisał ponad 1300 mieszkańców
Jeden z najmocniejszych przykładów pochodzi z Mazowsza. Wójt gminy Nadarzyn Dariusz Zwoliński podał wiosną 2026 r., że gmina prowadziła 43 postępowania administracyjne dotyczące osób, które zaniżyły liczbę mieszkańców w deklaracjach śmieciowych. Oddzielnie prowadzono 9 postępowań związanych z podejrzanie dużą ilością odpadów przekazywanych z konkretnych nieruchomości do PSZOK.
Jeszcze bardziej wymowny jest rezultat wcześniejszej weryfikacji. Według danych przekazanych przez wójta w ciągu 6 miesięcy do systemu odpadowego dopisało się dobrowolnie lub zostało dopisanych w wyniku działań urzędu ponad 1300 osób. Gmina wyliczyła, że oznacza to około 620 tys. zł więcej w systemie komunalnym. W Nadarzynie podstawowa opłata od listopada 2025 r. wynosi 39 zł miesięcznie za mieszkańca, przy czym dla osób powyżej piątej w gospodarstwie obowiązuje niższa stawka 19,50 zł.
Przy podstawowej stawce 39 zł brak 1 osoby w deklaracji oznacza obecnie 468 zł różnicy w ciągu roku. Przy 2 osobach jest to już 936 zł. Nie należy jednak mnożyć dzisiejszych 39 zł przez dowolną liczbę lat i traktować wyniku jako pewnego rachunku za zaległości. Jeżeli urząd ustala opłatę za wcześniejsze okresy, znaczenie mają stawki obowiązujące właśnie w tych okresach oraz faktyczny moment, od którego dana osoba mieszkała na nieruchomości.
Dużą akcję przeprowadził również Grudziądz. Od 1 października 2025 r. do 15 lutego 2026 r. pracownicy miejskiego Biura Gospodarki Odpadami wspólnie ze strażnikami miejskimi prowadzili kontrole terenowe dotyczące liczby osób zamieszkujących nieruchomości. Wynik: do systemu dopisano 152 wcześniej nieuwzględnione osoby. Miasto nie ukrywało celu działań – chodziło o to, żeby koszt systemu nie był przerzucany na mieszkańców rozliczających się prawidłowo.
Jeszcze bardziej rozbudowany system działa w Jarocinie. W maju 2026 r. miejscowa spółka komunalna informowała, że gmina intensyfikuje weryfikację deklaracji, ponieważ w latach 2022-2025 ilość odpadów komunalnych wzrosła o około 20 proc.. Od września 2024 r. wysłano około 346 wezwań dotyczących dzieci zameldowanych, ale niewykazanych w systemie odpadowym. Po tych działaniach dopisano około 195 osób. Kontrole objęły również przedsiębiorców – 133 wezwania skierowane do firm zakończyły się złożeniem 29 brakujących deklaracji. Łącznie od września 2024 r. system powiększył się tam o około 379 osób.
Dlaczego samorządy tak mocno się tym interesują, dobrze pokazuje przykład Skoczowa. W 2024 r. gmina dopłaciła do systemu gospodarowania odpadami około 1,6 mln zł, a w 2025 r. już 3,2 mln zł. Przy obowiązującej wtedy opłacie 43 zł wyliczono, że bez dopłaty z budżetu stawka musiałaby wynieść w 2025 r. około 54,50 zł. W kwietniu 2026 r. gmina rozpoczęła weryfikację deklaracji. Każdy niezgłoszony mieszkaniec oznacza bowiem, że jego część kosztu odbioru i zagospodarowania śmieci w praktyce pokrywają pozostali mieszkańcy albo budżet samorządu.
Zaległości mogą sięgać wielu lat. 5-letni termin wynika z Ordynacji podatkowej
Najbardziej kosztowną konsekwencją nie musi być mandat. Jeżeli urząd ustali, że przez wcześniejsze miesiące albo lata opłata była naliczana na podstawie nieprawidłowych danych, może wydać decyzję określającą jej prawidłową wysokość. Art. 6q ustawy odpadowej nakazuje w sprawach tych opłat stosować Ordynację podatkową. Jej art. 70 przewiduje co do zasady, że zobowiązanie przedawnia się po 5 latach, licząc od końca roku kalendarzowego, w którym upłynął termin jego płatności.
W praktyce oznacza to, że stara nieprawidłowość nie znika po kilku miesiącach. Urząd może rozliczać wcześniejsze okresy, dopóki należność nie uległa przedawnieniu. Określenie „5 lat wstecz” jest przy tym pewnym uproszczeniem, ponieważ termin liczony jest od końca konkretnego roku, a jego bieg może być w określonych prawem sytuacjach przerywany lub zawieszany. Nie zmienia to najważniejszego wniosku: wieloletnie zaniżanie liczby mieszkańców może zakończyć się rachunkiem obejmującym kilka lat zaległych opłat, a nie tylko ostatni miesiąc.
Do należności głównej mogą dojść odsetki za zwłokę. Jeśli ustalona opłata nie zostanie uregulowana, należność publicznoprawna może być następnie dochodzona w trybie egzekucji administracyjnej. Sankcja za sam obowiązek deklaracyjny jest od tego niezależna. Art. 10 ust. 2b ustawy stanowi, że osoba, która wbrew obowiązkowi nie składa wymaganej deklaracji, podlega karze grzywny. Straże gminne i miejskie mogą w takich sprawach nakładać mandaty, a w postępowaniu mandatowym kara może wynieść do 500 zł. Jeżeli sprawa trafi przed sąd, ogólne przepisy Kodeksu wykroczeń pozwalają na grzywnę sięgającą 5000 zł.
Nie każda pomyłka oznacza jednak celowe oszustwo. Przepisy wymagają aktualizacji deklaracji również wtedy, gdy sytuacja zmieniła się wskutek zwyczajnego wydarzenia rodzinnego. W tegorocznych komunikatach gmin powtarzają się te same przykłady: narodziny dziecka, pojawienie się nowego mieszkańca lub najemcy, powrót z zagranicy, akademika czy internatu. Dlatego urzędy przed wszczęciem postępowania często apelują o samodzielne uporządkowanie danych.
Warszawa jest wyjątkiem. Liczba osób w mieszkaniu nie zmienia tu obecnej opłaty
Ten konkretny rodzaj kontroli ma znacznie mniejsze znaczenie dla mieszkańców Warszawy. Stolica nie nalicza obecnie opłaty odpadowej od liczby osób zamieszkujących lokal. Od 1 kwietnia 2026 r. miesięczna stawka wynosi 85 zł od gospodarstwa domowego w zabudowie wielolokalowej i 107 zł od gospodarstwa w zabudowie jednorodzinnej. W domu jednorodzinnym można obniżyć opłatę o 9 zł dzięki kompostowaniu bioodpadów.
Oznacza to, że w warszawskim mieszkaniu stawka 85 zł nie wzrośnie tylko dlatego, że do 1 osoby wprowadzi się partner albo pojawi się kolejne dziecko. Pod tym względem Warszawa różni się choćby od położonego tuż obok Nadarzyna czy Nieporętu, gdzie podstawą wyliczenia pozostaje liczba mieszkańców. W Nieporęcie planowana na 2026 r. stawka wynosi 40 zł miesięcznie za mieszkańca, a samorząd w swoich kalkulacjach uwzględnia zwiększenie liczby osób objętych opłatą między innymi dzięki weryfikacji deklaracji i wynikom kontroli.
Nie znaczy to, że warszawiacy są poza systemem kontroli odpadów. Miasto nadal kontroluje między innymi prawidłową segregację, a za jej brak może naliczyć dwukrotność stawki. Obowiązują też zasady dotyczące składania deklaracji przez właścicieli nieruchomości. Po prostu liczba domowników nie jest dziś podstawą naliczenia warszawskiego rachunku, dlatego akcje polegające na wyszukiwaniu „brakujących osób” nie mają tutaj takiego finansowego sensu jak w gminach rozliczających każdego mieszkańca oddzielnie.
Najlepiej sprawdzić deklarację zanim urząd wyśle wezwanie
W gminie naliczającej opłatę od osoby warto sprawdzić ostatnią złożoną deklarację i porównać ją z rzeczywistą sytuacją w domu. Nie chodzi o osoby jedynie zameldowane pod danym adresem, lecz o ludzi faktycznie tam zamieszkujących. Jeżeli ktoś wyprowadził się na stałe, również może istnieć podstawa do zmiany deklaracji i obniżenia opłaty. W drugą stronę działa to po wprowadzeniu się nowej osoby. Aktualizację składa się do 10. dnia miesiąca następującego po miesiącu, w którym nastąpiła zmiana.
Po otrzymaniu wezwania z urzędu nie warto go ignorować. Zużycie wody lub dane meldunkowe mogą być jedynie początkiem sprawdzania i czasem istnieje proste wyjaśnienie rozbieżności. Trzeba je jednak przedstawić. Jeżeli właściciel nie odpowie, a urząd nadal będzie miał uzasadnione wątpliwości, ustawa pozwala samorządowi przejść do postępowania i samodzielnie określić wysokość opłaty w decyzji na podstawie posiadanych danych lub uzasadnionych szacunków.
Tegoroczne wyniki pokazują, że gminy rzeczywiście znajdują osoby pozostające poza systemem. 152 osoby w Grudziądzu, około 379 w Jarocinie i ponad 1300 w Nadarzynie to już nie pojedyncze pomyłki odkryte przy okazji. Samorządy mają finansowy powód, aby kontrole kontynuować – każda niezadeklarowana osoba w systemie rozliczanym od mieszkańca oznacza, że jej śmieci są finansowane przez kogoś innego. Dlatego korekta złożona samodzielnie przed rozpoczęciem postępowania może być znacznie prostszym rozwiązaniem niż tłumaczenie kilku lat rozbieżności po otrzymaniu urzędowego wezwania.
Redaktor naczelny serwisu. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim z ponad 15-letnim doświadczeniem w mediach. Specjalista ds. strategii informacyjnych i komunikacji kryzysowej. Wieloletni inwestor giełdowy i praktyk rynków finansowych. W swoich tekstach łączy warsztat dziennikarski z praktyczną wiedzą o podatkach, inwestowaniu i mechanizmach rynkowych, tłumacząc zawiłości ekonomii na język codzienny.