Szkoły dostały już sprzęt do nauki zdalnej. Przepisy są jasne: od 3. dnia dyrektor ma uruchomić lekcje online

To już nie jest rozwiązanie awaryjne pamiętające wyłącznie czasy pandemii. Rząd podaje, że w II kwartale 2026 r. wyposażono 100 tys. sal lekcyjnych w specjalne zestawy dla nauczycieli. Jednocześnie przepisy pozostawiają mechanizm, który może uruchomić naukę na odległość nie tylko podczas epidemii. Kilka miesięcy temu już z nich skorzystano.

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google
Dodaj

Zamknięta szkoła podczas śnieżycy. Zdjęcie poglądowe, stworzone przy pomocy AI.
Zamknięta szkoła podczas śnieżycy. Zdjęcie poglądowe, stworzone przy pomocy AI.

Nie jest to wyłącznie teoretyczny scenariusz na przyszłość. Zaledwie kilka miesięcy temu przepisy zostały wykorzystane podczas silnych mrozów. 3 lutego 2026 r. Ministerstwo Edukacji Narodowej informowało o odwołaniu zajęć w 549 szkołach w kraju. Aż 217 z nich znajdowało się na Mazowszu. Dzień wcześniej w samej Warszawie zajęcia zawiesiło 46 placówek. Jedno ze stołecznych liceów od razu poinformowało rodziców i uczniów, że jeśli przerwa będzie musiała zostać przedłużona, od 3. dnia uruchomione zostanie nauczanie zdalne. To dokładnie mechanizm przewidziany w obowiązującym prawie.

2 dni bez lekcji to granica. Od 3. dnia szkoła ma zorganizować naukę zdalną

Kluczowy jest art. 125a ustawy Prawo oświatowe. Aktualny tekst jednolity ustawy został opublikowany w czerwcu 2026 r., więc nie mówimy o pandemicznych regulacjach pozostawionych gdzieś w starych rozporządzeniach. Przepisy są częścią obecnie obowiązującego systemu. Jeżeli zajęcia zostaną zawieszone na okres dłuższy niż 2 dni, dyrektor organizuje uczniom zajęcia z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość. Ustawa wyznacza też konkretny termin – mają rozpocząć się nie później niż od 3. dnia zawieszenia zajęć.

Nie oznacza to więc, że każde jednodniowe zamknięcie szkoły automatycznie zamienia się w dzień przed komputerem. Jeżeli awaria ogrzewania zostanie usunięta wieczorem i następnego dnia uczniowie mogą bezpiecznie wrócić do klas, uruchamianie całego systemu zdalnego nie jest konieczne. Podobnie może wyglądać sytuacja po jednym lub dwóch dniach ekstremalnego mrozu. Dopiero gdy zawieszenie przekracza 2 dni, pojawia się ustawowa zasada przejścia na nauczanie na odległość.

Jest przy tym wyjątek. W szczególnie uzasadnionych przypadkach dyrektor może odstąpić od organizowania nauki zdalnej, ale nie może zrobić tego całkowicie samodzielnie. Potrzebuje zgody organu prowadzącego oraz pozytywnej opinii organu sprawującego nadzór pedagogiczny. Tak może być przykładowo wtedy, gdy przyczyna zawieszenia zajęć jednocześnie uniemożliwia normalne korzystanie z technologii, np. na obszarze dotkniętym poważną awarią infrastruktury.

Samo nauczanie zdalne również nie musi oznaczać 6 czy 7 godzin nieprzerwanego siedzenia ucznia przed kamerą. Prawo pozwala wykorzystywać narzędzia informatyczne, środki komunikacji elektronicznej umożliwiające kontakt nauczyciela z uczniem i rodzicem, zadania oraz inne rozwiązania pozwalające kontynuować kształcenie. Szczegółowe zasady powinny być określone przez szkołę, a organizacja zajęć ma uwzględniać również naprzemienne korzystanie z ekranów i pracę bez nich.

18°C w klasie to twarda granica. Przy mrozie -15°C decyzja wygląda inaczej

Szczególnie ważne przed jesienią i zimą są przepisy dotyczące temperatury. Rozporządzenie w sprawie bezpieczeństwa i higieny w szkołach mówi wprost, że w pomieszczeniach, w których odbywają się zajęcia, trzeba zapewnić temperaturę wynoszącą co najmniej 18°C. Jeżeli szkoła nie jest w stanie zapewnić takiej temperatury, dyrektor zawiesza zajęcia na czas oznaczony i powiadamia organ prowadzący. Awaria kotłowni, poważna usterka instalacji grzewczej czy długotrwały brak dostaw ciepła mogą więc doprowadzić do sytuacji, w której dalsze prowadzenie normalnych lekcji w budynku nie będzie możliwe.

Trochę inaczej skonstruowano przepisy dotyczące temperatury na zewnątrz. Jeżeli temperatura mierzona o godz. 21:00 w 2 kolejnych dniach poprzedzających zawieszenie zajęć wynosi -15°C lub mniej, dyrektor za zgodą organu prowadzącego może zawiesić zajęcia. Sam mróz na takim poziomie nie powoduje więc automatycznego zamknięcia wszystkich szkół w mieście. Dyrektor bierze pod uwagę lokalne warunki, możliwość dotarcia uczniów do placówki, funkcjonowanie transportu oraz sytuację w samym budynku.

Różnicę bardzo dobrze pokazała sytuacja z początku lutego 2026 r. Podczas dużych mrozów część placówek zawiesiła zajęcia, podczas gdy inne pozostawały otwarte. W Piasecznie dyrektorzy szkół podstawowych zdecydowali się kontynuować naukę, ponieważ budynki utrzymywały wymaganą temperaturę. W pojedynczych chłodniejszych pomieszczeniach zastosowano dodatkowe ogrzewanie, a problemy dotyczyły przede wszystkim dużych sal gimnastycznych. Tymczasem w innych miejscach Mazowsza zajęcia zostały odwołane.

Prawo przewiduje również zawieszenie zajęć w przypadku zagrożenia epidemiologicznego, wydarzeń utrudniających bezpieczne funkcjonowanie szkoły oraz innych nadzwyczajnych zdarzeń zagrażających bezpieczeństwu lub zdrowiu uczniów. Mechanizm nauki zdalnej nie został więc zapisany pod jeden konkretny rodzaj kryzysu. Ma pozwalać na utrzymanie ciągłości nauczania, gdy przez dłuższy czas nie można bezpiecznie prowadzić lekcji w budynku.

Warszawa już to przećwiczyła. 46 szkół zamknęło się podczas mrozów

Dla rodziców w Warszawie i na Mazowszu nie jest to abstrakcyjna konstrukcja prawna. Pod koniec stycznia 2026 r. Mazowiecki Kurator Oświaty wysłał do dyrektorów placówek specjalne przypomnienie związane z prognozowanymi trudnymi warunkami atmosferycznymi. Kuratorium przypomniało zarówno zasady zawieszania zajęć przy temperaturze -15°C, jak i obowiązek uruchomienia kształcenia na odległość, jeżeli przerwa potrwa dłużej niż 2 dni.

2 lutego zajęcia odwołano w 46 warszawskich placówkach. Dzień później MEN podawało już 217 zamkniętych szkół w całym województwie mazowieckim. W skali kraju było ich 549. Część placówek organizowała naukę zdalną, inne zajęcia opiekuńcze, a tam, gdzie przerwa kończyła się po jednym lub dwóch dniach, uczniowie po prostu wracali do szkoły.

Bardzo czytelny przykład dało LXXV Liceum Ogólnokształcące im. Jana III Sobieskiego przy ul. Czerniakowskiej w Warszawie. Dyrekcja zawiesiła zajęcia 2 i 3 lutego ze względu na temperaturę zewnętrzną sięgającą ustawowego poziomu -15°C. Jednocześnie uczniowie i rodzice otrzymali informację, że jeżeli pojawi się konieczność dalszego zawieszenia, od środy 4 lutego zostaną uruchomione zajęcia z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość. Ostatecznie już samo ogłoszenie pokazuje, jak przepisy mają działać w praktyce: pierwsze 2 dni mogą być przerwą, a później szkoła musi być gotowa do kontynuowania pracy w innym trybie.

100 tys. sal dostało gotowe zestawy. Kamera, mikrofon i tablet trafiają do nauczyciela

Właśnie dlatego w 2026 r. bardzo zmieniło się techniczne zaplecze szkół. W ramach Krajowego Planu Odbudowy zakupiono 100 tys. zestawów do nauczania zdalnego i hybrydowego. Aktualna lista Ministerstwa Edukacji Narodowej obejmuje 14 015 publicznych szkół podstawowych i ponadpodstawowych. Szkoła mogła dostać więcej niż jeden zestaw, przy czym wsparcie mogło objąć urządzenia dla maksymalnie połowy sal lekcyjnych w danej placówce.

W skład zestawu wchodzą tablet piórkowy, słuchawki z mikrofonem, dodatkowy mikrofon ze stacją zbierającą dźwięk z sali, kamera, wysoki statyw oraz hub USB. Nie jest to więc komputer dla pojedynczego ucznia, lecz zestaw przeznaczony przede wszystkim dla nauczyciela i sali lekcyjnej. Kamera może pokazać tablicę, nauczyciela albo wykonywane doświadczenie, dodatkowy mikrofon zbiera dźwięk z pomieszczenia, a tablet pozwala pisać lub rysować cyfrowo.

Jeszcze w kwietniu 2026 r. Ministerstwo Cyfryzacji informowało, że po zakończeniu postępowania wykonawczego sprzęt będzie dostarczany na przełomie maja i czerwca. W aktualnym rządowym podsumowaniu realizacji programu „Cyfrowy uczeń” wyposażenie 100 tys. sal w zestawy do zajęć zdalnych widnieje już wśród działań wykonanych w II kwartale 2026 r. Poszczególne szkoły publikowały w maju i czerwcu informacje o otrzymaniu konkretnych zestawów. Przykładowo 3 szkoły prowadzone przez gminę Brańsk otrzymały łącznie 26 kompletów, a szkoła artystyczna w Bydgoszczy – 8.

Wartość całej operacji również jest znaczna. Pierwotny budżet postępowania wynosił 122,27 mln zł brutto. Po przeprowadzeniu kolejnych etapów Ministerstwo Cyfryzacji informowało w kwietniu 2026 r. o ponad 118 mln zł przeznaczonych na realizację zamówienia. Zestawy są częścią znacznie większej cyfryzacji edukacji. Równolegle zakupiono 735 tys. laptopów, tabletów i laptopów przeglądarkowych przeznaczonych do dyspozycji uczniów, a ponad 500 tys. nauczycieli otrzymało bony na zakup własnych komputerów przenośnych.

Zmienił się natomiast jeden z elementów programu opisywany jeszcze rok temu. Pierwotnie planowano 16 tys. pracowni AI i STEM. Aktualne dane MEN mówią o 12 tys. pracowni sztucznej inteligencji oraz co najmniej 1491 pracowniach STEM. Resort wyjaśnił, że problemy z dostawami związane z konfliktem na Bliskim Wschodzie wymusiły wydłużenie części inwestycji i ograniczenie liczby pracowni STEM. Komisja Europejska zgodziła się na rozliczanie tej części programu do końca 2026 r.

Nauka zdalna nie wraca na stałe. Szkoły mają być gotowe, gdy wydarzy się coś nadzwyczajnego

Sam zakup 100 tys. zestawów nie jest zapowiedzią powrotu do powszechnego zamykania szkół ani sygnałem, że MEN planuje regularne lekcje z domów. Sprzęt ma stworzyć stałą rezerwę techniczną i umożliwiać także lekcje hybrydowe, konsultacje czy inne zajęcia wykorzystujące transmisję obrazu i dźwięku. Najważniejsza zmiana w stosunku do czasów pandemii polega na tym, że szkoła nie musi dopiero szukać kamer, mikrofonów i przypadkowych rozwiązań w chwili, gdy pojawi się kryzys.

Rodzice powinni pamiętać przede wszystkim o zasadzie 2 dni. Informacja o jednodniowym odwołaniu zajęć z powodu awarii albo pogody nie oznacza automatycznie przejścia całej klasy przed komputery. Jeżeli jednak dyrektor poinformuje o zawieszeniu zajęć na dłużej, najpóźniej od 3. dnia powinna zostać uruchomiona nauka na odległość, chyba że zachodzi szczególnie uzasadniony przypadek i szkoła uzyska zgodę na odstąpienie od tego rozwiązania.

Warto też przed zimą sprawdzić, czy uczeń nadal zna login do systemów używanych przez szkołę i czy rodzice mają aktualne dane dostępowe do dziennika elektronicznego. To właśnie tymi kanałami dyrekcja najczęściej przekazuje informację o nagłym zawieszeniu zajęć i dalszym sposobie pracy. Luty 2026 r. pokazał, że nawet bez epidemii przepisy o nauce zdalnej mogą przestać być teorią z dnia na dzień. Teraz różnica jest taka, że tysiące szkół mają już sprzęt przygotowany właśnie na taką sytuację.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl