Sąsiad postawił ule tuż przy płocie? Jeżeli masz basem, masz gigantyczny problem
Pszczoły to nasi mali sprzymierzeńcy. Bez nich nasze ogrody byłyby martwe, a plony ubogie. Świadomość ekologiczna Polaków rośnie i coraz więcej osób decyduje się na założenie własnej pasieki, by ratować populację zapylaczy i cieszyć się własnym miodem. To piękna i pożyteczna pasja. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy w gęstej zabudowie jednorodzinnej hobbysta stawia rząd uli tuż przy siatce sąsiada, nie dbając o odpowiednie zabezpieczenia. Problemem są głównie baseny.

Fot. Warszawa w Pigułce
Warto pamiętać, że pszczoła miodna nie jest z natury agresywna. Nie atakuje, jeśli nie czuje zagrożenia. Jednak przy dużym zagęszczeniu uli na małej działce, tory lotu tysięcy robotnic mogą przecinać się z Twoim tarasem czy podjazdem. Jakie obowiązki ma pszczelarz w mieście? Czy w 2026 roku można trzymać pasiekę na osiedlu? I jak egzekwować od sąsiada dbałość o to, by jego pożyteczne hobby nie było uciążliwe dla otoczenia?
Pasieka w mieście – legalna i potrzebna, ale pod warunkami
Mit o tym, że pszczoły można trzymać tylko na wsi, dawno upadł. Miasta takie jak Warszawa, Kraków czy Wrocław wręcz zachęcają do zakładania miejskich pasiek na dachach biurowców czy w parkach. Pszczoły w mieście mają się świetnie – jest tu cieplej i często (paradoksalnie) mniej chemii niż na polach uprawnych.
Dlatego co do zasady – Twój sąsiad ma prawo postawić ule w ogrodzie. Nie jest to zabronione przez ustawy krajowe. Kluczem są jednak lokalne regulaminy utrzymania czystości i porządku w gminach. To tam radni określają, czy na terenach osiedlowych można trzymać zwierzęta gospodarskie (do których zalicza się pszczoła). Jeśli gmina na to pozwala, sąsiad działa legalnie. Jednak legalność hodowli nie zwalnia go z odpowiedzialności za immisje, czyli oddziaływanie na grunt sąsiada.
Wylot pszczół. Dlaczego 3-metrowy płot to konieczność?
Najczęstszą przyczyną konfliktów nie są same pszczoły, ale ich trasa przelotu. Owady wylatują z ula „po pożytek” (nektar, pyłek) i wracają obładowane do domu. Jeśli wylot z ula skierowany jest bezpośrednio na Twój niski płot i taras, pszczoły będą latać na wysokości twarzy Twoich domowników. Choć nie chcą nikogo użądlić, przypadkowe zderzenie z machającym rękami dzieckiem czy osobą koszącą trawę może zakończyć się użądleniem obronnym.
Rozwiązanie tego problemu jest proste i znane każdemu odpowiedzialnemu pszczelarzowi. To tzw. gospodarka wędrowna lub ekranowanie pasieki.
Zgodnie z dobrą praktyką (i często wyrokami sądowymi), jeśli ule stoją blisko granicy działki (np. bliżej niż 10 metrów):
Pszczelarz powinien ustawić szczelną przeszkodę (płot, gęsty żywopłot, siatkę cieniującą) o wysokości min. 3 metrów.
Taka przeszkoda wymusza na pszczołach zmianę toru lotu. Muszą one wzbić się pionowo w górę zaraz po wyjściu z ula, przelatując nad Twoją działką na bezpiecznej wysokości kilku metrów. Dzięki temu Ty grillujesz spokojnie na dole, a pszczoły pracują na górze. Jeśli sąsiad nie ma takiego ekranu – masz prawo go tego domagać.
Basen – wielkie poidło. Czyja to wina?
Pszczoły potrzebują ogromnych ilości wody – do chłodzenia gniazda i rozrzedzania miodu dla czerwiu. W upalne dni jedna rodzina pszczela potrafi przynieść litr wody. Jeśli pszczelarz nie postawi na swojej działce poidła (z wodą, mchem, keramzytem), pszczoły same znajdą najbliższe źródło. Zazwyczaj jest to Twój basen ogrodowy.
Dla owadów woda z basenu jest atrakcyjna (często wolą wodę „odstaną” lub z chlorem od świeżej kranówki). Niestety, pionowe ściany basenu są dla nich śmiertelną pułapką – pszczoły masowo się topią, co jest stratą dla przyrody i problemem dla kąpiących się.
To nie wina pszczół, że szukają wody. To zaniedbanie pszczelarza. Właściciel pasieki ma obowiązek zapewnić poidło na swoim terenie, by owady nie musiały szukać go u sąsiadów. Możesz wymagać od sąsiada ustawienia poideł blisko wylotków.
Żółte kropki na aucie i praniu. Problem „oblotu”
To temat tabu, który generuje realne straty finansowe. Pszczoły są bardzo czystymi zwierzętami – nie wypróżniają się w ulu. Robią to w locie. Szczególnie intensywne jest to wczesną wiosną podczas tzw. pierwszego oblotu oczyszczającego po zimie, ale zdarza się przez cały sezon.
Odchody pszczele to małe, żółto-brązowe plamki, które są trudne do usunięcia. Jeśli masz jasną elewację, suszysz białe pranie w ogrodzie lub parkujesz samochód pod chmurką w linii lotu pszczół – wszystko będzie upstrzone kropkami. Co gorsza, odchody te mogą wchodzić w reakcję z lakierem samochodowym.
Jest to klasyczna szkoda majątkowa. Pszczelarz odpowiada za szkody wyrządzone przez swoje zwierzęta. Jeśli myjnia nie pomaga, a lakier wymaga polerowania – masz prawo przedstawić sąsiadowi rachunek. Świadomość finansowej odpowiedzialności zazwyczaj motywuje hodowcę do przestawienia uli w inne miejsce.
Alergia na jad – kiedy żarty się kończą
Dla większości ludzi użądlenie pszczoły to tylko ból i opuchlizna. Pszczoła żądli tylko w ostateczności (broniąc gniazda lub przygnieciona), bo po użądleniu ginie. Jednak dla osób uczulonych na jad błonkoskrzydłych, sąsiedztwo dużej pasieki to życie w ciągłym lęku o zdrowie i życie (wstrząs anafilaktyczny).
Jeśli Ty lub Twoje dziecko macie zdiagnozowaną alergię (potwierdzoną przez lekarza), Twoje prawo do bezpieczeństwa staje ponad prawem sąsiada do hobby. W sprawach sądowych o immisje (art. 144 Kodeksu cywilnego), argument medyczny jest zazwyczaj decydujący. Sąd może nakazać całkowitą likwidację pasieki lub jej przeniesienie na odległość gwarantującą pełne bezpieczeństwo alergika.
Rój na drzewie – prawo pościgu
W maju i czerwcu pszczoły naturalnie się roją – część rodziny z matką wylatuje, by szukać nowego domu. Taki rój może uwiązać się na Twoim drzewie. Wygląda to groźnie (wielka kula owadów), ale rojące się pszczoły są zazwyczaj mało agresywne (są opite miodem na drogę).
Co mówi prawo (Art. 182 Kodeksu cywilnego)?
- Pszczelarz ma prawo wejść na Twój grunt w pościgu za rojem (musi jednak naprawić ewentualne szkody, np. stratowaną rabatę).
- Jeśli właściciel nie zgłosi się po rój w ciągu 3 dni, staje się on niczyj.
- Jeśli rój osiądzie w pustym ulu innego pszczelarza – staje się własnością tego, w czyim ulu osiadł.
Jeśli widzisz rój, nie panikuj i nie pryskaj go chemią! Zadzwoń do sąsiada-pszczelarza. Zdejmie go fachowo do rojnicy. Jeśli nie znasz właściciela, zadzwoń do straży pożarnej lub lokalnego koła pszczelarskiego – pszczelarze chętnie przygarną nową rodzinę.
Dialog zamiast awantury
Pszczoły są nam niezbędne. Zamiast walczyć z sąsiadem „dla zasady”, warto postawić na kompromis. Często słoik miodu wręczony w ramach przeprosin i zamontowanie siatki cieniującej na płocie załatwia sprawę. Pamiętaj: pszczelarzowi też zależy na dobrych relacjach, bo „zła energia” sąsiadów i straszenie opryskami to najgorsze, co może spotkać jego podopieczne.
Jeśli jednak sąsiad jest oporny na argumenty o poidłach i ekranach, a Twoje auto codziennie wygląda jak po rajdzie – pozostaje droga administracyjna (zgłoszenie uciążliwości do gminy) lub cywilna. Prawo do ekologii nie może naruszać prawa do czystości i spokoju.
Redaktor naczelny portalu. Absolwent Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Zawodowo interesuje się prawem i ekonomią.