Sąsiad wyrzucił starą kurtkę, zapłaci cały blok. Rachunki za śmieci w górę nawet czterokrotnie

Strażnicy miejscy i kontrolerzy z gmin otwierają pojemniki codziennie, robią zdjęcia i sporządzają notatki. Wystarczy jedna para zniszczonych spodni wyrzucona przez jednego mieszkańca, a podwyższone rachunki dostaną wszyscy sąsiedzi. W najgorszym przypadku opłata rośnie z 28 zł do nawet 111 zł miesięcznie od osoby. Spółdzielnie już wysyłają decyzje administracyjne.

Fot. Shuterstock / Warszawa w Pigułce

Warszawa przeprowadza ponad 16 kontroli segregacji odpadów dziennie. To średnia z 2023 roku, gdy strażnicy i pracownicy firm odbierających śmieci sprawdzili łącznie 6104 pojemniki. Nałożyli 131 mandatów, skierowali 9 spraw do sądu i udzielili 197 pouczeń. Od początku 2025 roku częstotliwość kontroli wzrosła w całym kraju. Kontrolerzy mają prawo otwierać każdy pojemnik, fotografować zawartość i umieszczać naklejki ostrzegawcze. Kolejnym krokiem jest kara finansowa albo decyzja o podwyższonej opłacie dla całej wspólnoty.

Czego nie można już wrzucać do czarnego pojemnika

Od 1 stycznia 2025 roku obowiązuje bezwzględny zakaz umieszczania jakichkolwiek tekstyliów w pojemniku na odpady zmieszane. Lista obejmuje odzież i obuwie, pościel, ręczniki i ścierki, dywany, zasłony i firanki oraz materiałowe obrusy i narzuty. Zakaz wynika z implementacji przepisów Unii Europejskiej, która wymaga od państw członkowskich organizacji selektywnej zbiórki tekstyliów. Ministerstwo Klimatu szacuje, że Polacy wytwarzają rocznie ponad 411 tys. ton odpadów tekstylnych, które dotychczas w większości trafiały do spalenia lub na składowiska.

Wszystkie tekstylia muszą trafiać do Punktów Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych lub do specjalnych kontenerów, jeśli gmina je udostępniła. Ministerstwo wyjaśnia, że do PSZOK należy dostarczać tekstylia w dowolnym stanie, także zniszczone i brudne. Czystą odzież nadającą się do ponownego użycia można oddawać do kontenerów charytatywnych, jeśli takie funkcjonują w danej miejscowości. Ścierki nasączone olejem silnikowym, odzież robocza poplamiona farbą czy rozpuszczalnikami należy traktować jako odpady niebezpieczne i także oddawać do PSZOK.

Większość gmin nie wprowadziła dodatkowych pojemników na tekstylia przy blokach ani cyklicznych zbiórek spod drzwi. Według danych Instytutu Ochrony Środowiska, w 2022 roku w Polsce funkcjonowało 2127 PSZOK, czyli średnio jeden punkt na 17 tys. mieszkańców. Dla wielu osób oznacza to konieczność przejechania kilku lub kilkunastu kilometrów z workiem starych ubrań.

Kontrola trwa kilka minut, skutki odczuwalne przez miesiące

Strażnicy miejscy lub pracownicy firmy odbierającej odpady pojawiają się bez wcześniejszego uprzedzenia. Nie muszą nikogo informować o godzinie ani dacie wizyty. Zaczynają od otwarcia każdego pojemnika, a następnie dokładnie sprawdzają jego zawartość. Jeśli znajdą choć jeden przedmiot, który nie powinien się tam znajdować, wykonują zdjęcia i sporządzają krótką notatkę służbową. To wystarczy, by uruchomić dalszą procedurę.

Z punktu widzenia prawa nie ma znaczenia, kto faktycznie wyrzucił odpad. Odpowiedzialność spada na całą wspólnotę lub spółdzielnię. Nie ma też znaczenia, czy tekstylia wrzucono przez mieszkańców czy przez osoby z zewnątrz. Kontrola trwa zwykle kilka minut, ale jej efekt mieszkańcy odczuwają nawet przez kilka miesięcy. Naklejka ostrzegawcza na pojemniku to tylko pierwszy krok. Jeśli przy kolejnych odbiorach sytuacja się powtórzy, gmina podnosi opłatę za gospodarowanie odpadami, często nawet trzykrotnie. Decyzja administracyjna obowiązuje przez co najmniej miesiąc, ale w praktyce okres ten potrafi wydłużyć się znacznie dłużej, dopóki wspólnota nie udowodni poprawy.

Mandat za nieprawidłową segregację wynosi do 500 zł

Jeśli kontrola wykryje nieprawidłowości, na pojemniku umieszczana jest naklejka ostrzegawcza. Kolejnym krokiem jest kara finansowa. Mandat od straży miejskiej wynosi do 500 zł. Jeśli sprawa trafi do sądu, grzywna może sięgnąć 5000 zł. Oprócz mandatu gmina ma prawo nałożyć podwyższoną opłatę za gospodarowanie odpadami. Stawka kar wynosi od dwukrotności do czterokrotności podstawowej opłaty.

W Glinojecku standardowa stawka to 28 zł miesięcznie od osoby, ale rośnie do 84 zł po stwierdzeniu nieprawidłowości. W Solinie opłata wzrasta z 30 zł do 100 zł, a w Ustrzykach Dolnych z 37 zł do 111 zł miesięcznie. W przypadku spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych podwyższone opłaty są rozkładane na wszystkich mieszkańców danej nieruchomości. Wystarczy, że w pojemniku znajdzie się choćby jedna para butów wyrzucona przez jednego lokatora, a wyższą stawkę zapłacą wszyscy.

Mieszkańcy skarżą się, że śmieci mogą być również podrzucane przez osoby z zewnątrz, ale odpowiedzialność ponosi cała wspólnota. Firmy odbierające odpady przeprowadzają kontrole wzrokowe podczas każdego odbioru. Jeśli zauważą tekstylia w pojemniku na odpady zmieszane, uznają że segregacja jest nieprawidłowa. Wspólnota otrzymuje wtedy decyzję o podwyższonej opłacie, która obowiązuje co najmniej przez miesiąc, a w wielu przypadkach przez kolejne miesiące do czasu wykazania poprawy.

Jedna reklamówka z ubraniami co tydzień. Cała klatka płaciła więcej przez 4 miesiące

W jednej z warszawskich spółdzielni podwyższona stawka obowiązywała przez 4 miesiące. Powód? Każdego tygodnia w pojemniku na odpady zmieszane pojawiała się jedna reklamówka z ubraniami – raz były to buty, innym razem pościel albo koc. Lokatorzy podejrzewali, że ktoś podrzuca śmieci z zewnątrz, ale nie mieli jak tego udowodnić. Zgodnie z przepisami liczył się jedynie fakt, że tekstylia znalazły się w niewłaściwym pojemniku.

Wyższe rachunki płaciło około 50 mieszkańców. Spółdzielnia zamknęła dostęp do altany na kod, zamontowała dodatkową kamerę, a na klatkach schodowych pojawiły się ogłoszenia ostrzegające przed podrzucaniem odpadów. Dopiero po kilku miesiącach wspólnocie udało się wrócić do normalnej stawki. Cała sytuacja pokazała, jak jedno niewłaściwie wyrzucone ubranie może obciążyć kieszenie dziesiątek ludzi.

Co to oznacza dla czytelnika?

Jeśli wyrzucisz starą kurtkę lub podarte spodnie do pojemnika na śmieci zmieszane w bloku, możesz narazić wszystkich sąsiadów na podwyższone opłaty. W najlepszym przypadku pojemnik otrzyma naklejkę ostrzegawczą. W najgorszym cała wspólnota będzie płacić nawet czterokrotnie więcej przez kolejne miesiące. Najlepiej zbierać niepotrzebne tekstylia w osobnym worku w domu. Gdy uzbiera się odpowiednia ilość, trzeba je zawieźć do PSZOK. Adresy i godziny otwarcia punktów są dostępne na stronach internetowych gmin.

Warto też sprawdzić, czy w pobliżu są dodatkowe punkty zbiórki lub kontenery na odzież. Kontrole segregacji stały się codziennością w całej Polsce. Służby sprawdzają śmieci zarówno planowo, jak i na podstawie zgłoszeń sąsiadów. Ministerstwo Klimatu podkreśla, że wysokie kary mają zwiększyć świadomość ekologiczną i poprawić segregację. Władze zachęcają gminy do wprowadzania rozwiązań ułatwiających mieszkańcom wypełnianie nowych obowiązków, takich jak system workowy z cyklicznym odbiorem tekstyliów.

Niektóre gminy ułatwiają oddawanie tekstyliów mieszkańcom

Częstochowa zorganizowała system odbioru tekstyliów bezpośrednio z mieszkań. Firma współpracująca z miastem dostarcza specjalne worki, w których można oddawać odzież, obuwie, ręczniki, koce i firanki. Rzeczy muszą być czyste, suche i kompletne. Brudne szmaty czy zniszczone buty trzeba dostarczyć do PSZOK. Wałbrzych umieścił w 10 punktach białe pojemniki na tekstylia. Radom zorganizował mobilne punkty zbiórki, które odbywają się 3 razy w miesiącu w różnych częściach miasta. Bydgoszcz przewiduje objazdową zbiórkę. Większość polskich gmin nie wypracowała jednak systemu przyjaznego mieszkańcom i wymaga wizyt w PSZOK.

28 tys. kontenerów PCK znika z polskich ulic

Polski Czerwony Krzyż poinformował w lipcu 2025 roku, że firma zajmująca się logistyką odzieży z jego kontenerów wypowiedziała umowę o współpracy. Powodem było drastyczne pogorszenie jakości ubrań po wejściu nowych przepisów. Do końca 2025 roku zlikwidowanych zostać mogło 28 tys. kontenerów PCK rozmieszczonych w całym kraju. Tylko w 2024 roku sprzedaż ubrań przyniosła organizacji ponad 7 mln zł na działania pomocowe.

Firma Wtórpol, która odpowiadała za logistykę i sprzedaż tekstyliów, tłumaczyła, że po wprowadzeniu obowiązku segregacji do kontenerów trafiało coraz więcej odzieży, ale jej jakość drastycznie spadła. Wcześniej Wtórpol zyskiem ze sprzedaży ubrań w dobrym stanie pokrywał straty z utylizacji odzieży najgorszej jakości. Obecnie firma musi dopłacać za każdą tonę paliwa alternatywnego wytworzonego z tekstyliów. Rosnące koszty organizacji zbiórki, transportu, sortowania i utylizacji, w połączeniu ze zwiększoną ilością niskiej jakości tekstyliów, sprawiły, że Wtórpol nie był w stanie samodzielnie pokrywać tych wydatków.

W większości Polski obowiązuje zasada: stare ubrania do PSZOK, a za błąd cała wspólnota płaci nawet trzykrotnie więcej. Kontrole segregacji odpadów nie znikną, a kary finansowe mają zwiększyć świadomość ekologiczną Polaków. Mieszkańcy bloków muszą liczyć się z tym, że odpowiedzialność za nieprawidłową segregację ponosi cała wspólnota, niezależnie od tego, kto faktycznie wyrzucił tekstylia do niewłaściwego pojemnika.


📉 Dlaczego kontenery znikają?

Choć teoretycznie powinniśmy oddawać więcej ubrań do ponownego użycia, w praktyce system się załamał. Nawet PCK, który przyjmował ubrania, nie jest w stanie przyjmować takiej ilości. Jakoś uległa też znacznemu pogorszeniu, bo ludzie oddawali wszystko.

  • 28 000 pojemników do likwidacji: Tyle kontenerów PCK miało zniknąć z polskich ulic do końca 2025 roku.
  • Śmieci zamiast ubrań: Po wprowadzeniu obowiązkowej segregacji mieszkańcy zaczęli traktować kontenery na odzież jak darmowe śmietniki na zniszczone szmaty.
  • Koniec zysków, początek dopłat: Firma Wtórpol, która obsługiwała kontenery, wcześniej zarabiała na sprzedaży dobrej odzieży, co finansowało utylizację tej gorszej. Teraz proporcje się odwróciły – „śmieci tekstylnych” jest tak dużo, że firma musi dopłacać do ich spalania jako paliwa alternatywnego.
  • Strata dla potrzebujących: Tylko w 2024 roku PCK zyskało ze sprzedaży ubrań ponad 7 000 000 zł na cele charytatywne. To źródło finansowania właśnie wysycha.

 

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl

Copyright © 2023 Niezależny portal warszawawpigulce.pl  ∗  Wydawca i właściciel: Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl