Strach przed kontrolą? Takie umowy są coraz rzadziej zawierane
Jak wynika z danych udostępnionych przez ZUS, w pierwszych trzech kwartałach ub.r. liczba zgłoszonych umów o dzieło spadła o 8,3% w porównaniu z analogicznym okresem 2024 roku. Najwięcej takich przypadków odnotowano w województwach mazowieckim, dolnośląskim oraz małopolskim. Mniej rok do roku było podmiotów dokonujących ww. zgłoszeń, wykonawców wspomnianych umów, a także cudzoziemców, z którymi zostały one zawarte. I tutaj spadek wyniósł 19,6% rdr. Eksperci komentujący te dane zwracają uwagę na to, że część przedsiębiorców mogła się realnie wystraszyć ewentualnych kontroli i przeszła na inne formy umów, które są dla nich bezpieczniejsze.

Fot. Pixabay
W trzech kwartałach ub.r. liczba umów o dzieło zgłoszonych do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS) wyniosła 930,1 tys. To o 8,3% mniej niż w analogicznym okresie 2024 roku, kiedy było ich 1 mln 14,1 tys. Jak stwierdza Renata Górna, dyrektor Wydziału Polityki Społecznej OPZZ, ten spadek rdr. może wynikać z faktu, że ZUS coraz częściej analizuje, czy dana umowa o dzieło faktycznie spełnia warunki dzieła (rezultat, unikalność, brak podporządkowania). W razie wątpliwości może ją uznać za umowę zlecenia lub nawet stosunek pracy, co wiąże się z dodatkowymi kosztami dla pracodawców.
– Od wielu lat ZUS starał się na rynku przekwalifikowywać umowy o dzieło np. w umowy o świadczenie usług, zlecenia. Wykazywał, iż w wielu przypadkach były one zawierane w celu ominięcia obowiązku opłacania składek na ubezpieczenia społeczne, a ich treść i faktyczny sposób wykonywania zobowiązania nie odpowiadał charakterowi umowy o dzieło. W ten sposób doczekaliśmy się bogatego dorobku naszych sądów, które wskazują na okoliczności charakterystyczne dla wykonywania umowy o dzieło – komentuje Robert Lisicki, dyrektor Departamentu Pracy w Konfederacji Lewiatan.
W opinii Renaty Górnej, skala zjawiska nie jest tak duża, jak domniemywano przed wprowadzeniem rejestru umów o dzieło. Jednak one wciąż są popularne. Wynika to głównie z niższych kosztów dla zamawiającego oraz elastyczności dla wykonawcy. W związku z tym są stosowane najczęściej w branżach kreatywnej (grafika, muzyka, copywriting), budowlanej (remonty, instalacje), IT (tworzenie aplikacji, stron) oraz edukacyjnej (kursy, szkolenia). Ekspertka OPZZ zaznacza, że umowa o dzieło staje się coraz bardziej niszowa.
– Większa ostrożność firm wiąże się też zapewne z wprowadzonym w 2021 roku obowiązkiem zgłaszania umów o dzieło do ZUS. Kolejnym elementem, który może wpływać na korzystanie z tego rozwiązania, jest pewna ewolucja na rynku, zmiana potrzeb przedsiębiorców czy oczekiwań osób fizycznych – dodaje ekspert Konfederacji Lewiatan.
Od pierwszego do trzeciego kwartału ub.r. najwięcej umów o dzieło zgłoszono w woj. mazowieckim – 418,7 tys. (rok wcześniej – 443,1 tys.). Dalej są woj. dolnośląskie – 126,4 tys. (poprzednio – 124,7 tys.), małopolskie – 83,1 tys. (87,6 tys.), śląskie – 76,3 tys. (117,3 tys.), a także pomorskie – 52,5 tys. (55,6 tys.). Na końcu zestawienia widzimy „brak danych” – 763 (wcześniej – 3,8 tys.), woj. warmińsko-mazurskie – 7,1 tys. (7,5 tys.) i opolskie – 8,1 tys. (8,4 tys.).
– Być może odpowiedź na pytanie o obecność poszczególnych województw w tym zestawieniu znajdziemy, analizując sektory działalności, w których umowy o dzieło są najczęściej stosowane, a częściej występujące w dużych ośrodkach miejskich. W świetle danych ZUS, one najczęściej są zawierane w sektorze informacji i komunikacji, działalności profesjonalnej, naukowej i technicznej, kulturze i rozrywce czy edukacji – podkreśla Robert Lisicki.
Od początku roku do końca trzeciego kwartału zgłoszeń umów o dzieło dokonało 58,7 tys. podmiotów. To o 2,3% mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, kiedy było ich 60 tys. Natomiast liczba wykonawców umów o dzieło zmniejszyła się rdr. o 2,4%. W I-III kw. br. wyniosła 262,2 tys. Rok wcześniej było ich 268,7 tys.
– Spadek liczby podmiotów korzystających z tej formy zatrudnienia może pokazywać różne zjawiska na rynku pracy. Mam na myśli m.in. częstsze preferencje pracowników stabilniejszych form zatrudnienia, tj. większe znaczenie etatów czy nawet umów zlecenia. Mogą też być rosnące obawy przed kontrolami przeprowadzanymi przez ZUS. Uważam, że takie działania są bardzo istotne. One wpływają na uszczelnianie systemu, a tym samym pokazują, że jest mniej miejsca na nieewidencjonowaną pracę – zaznacza dyrektor Wydziału Polityki Społecznej OPZZ.
W analizowanym okresie liczba umów o dzieło zgłoszonych do ZUS, które zostały zawarte z cudzoziemcami, wyniosła 41,8 tys. To o 19,6% mniej niż w analogicznym okresie 2024 roku, kiedy było ich 52 tys. Jak przekonuje Robert Lisicki, przyczyny tego spadku rdr. są tożsame z tymi wpływającymi na obserwowane tendencje dla całego rynku pracy. Dyrektor Departamentu Pracy w Konfederacji Lewiatan zaznacza, że umowy o dzieło stanowią margines w grupie ok. 1,06 mln zatrudnionych cudzoziemców w Polsce.
– Umowa o dzieło czasem jest atrakcyjna dla cudzoziemca ze względu na prostotę i brak składek. Jednak może się też wiązać z brakiem ubezpieczenia czy ochrony socjalnej, a więc – gwarancji ciągłości zatrudnienia, płatności za czas pracy czy ochrony przed wypowiedzeniem. Jeśli dojdzie do konfliktu z zamawiającym, to cudzoziemiec może mieć ograniczone opcje dochodzenia roszczeń, zwłaszcza bez znajomości języka i prawa – podsumowuje Renata Górna.
Źródło: mondaynews.pl.
Redaktor naczelny portalu. Absolwent Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Zawodowo interesuje się prawem i ekonomią.