Wiadro, gąbka i mandat 500 zł. Kierowcy nie mają pojęcia, że mycie samochodu jest nielegalne w 90% gmin
Sobotnie popołudnie, piękna pogoda. Wychodzisz przed dom, rozwijasz wąż ogrodowy, wyciągasz wiadro z pianą i zaczynasz myć swój samochód. To widok, który przez dekady był symbolem dbania o własność i gospodarności. Sąsiad zza płotu robi to samo, dzieci biegają po mokrej kostce brukowej. Popełniasz wykroczenie, za które grozi mandat do 500 złotych.

Fot. Warszawa w Pigułce
Brudna prawda o „czystej” wodzie. Dlaczego prawo tego zabrania?
Aby zrozumieć, dlaczego urzędnicy czepiają się mycia aut, trzeba spojrzeć na to, co spływa z karoserii. To nie jest tylko kurz i błoto. Woda po myciu samochodu to chemiczny koktajl zawierający:
- Substancje ropopochodne: Resztki olejów, smarów i paliwa, które wyciekają z nieszczelnych silników.
- Metale ciężkie: Pył z klocków hamulcowych, chrom, ołów.
- Detergenty: Szampony, aktywne piany, woski (nawet te biodegradowalne zmieniają pH gleby).
Gdy myjesz auto na trawniku lub nieszczelnej nawierzchni, te substancje wsiąkają w grunt i trafiają bezpośrednio do wód gruntowych – tych samych, z których czerpie wodę Twoja studnia lub studnia sąsiada. Gdy myjesz auto na kostce brukowej ze spadkiem do ulicy, ścieki te trafiają do kanalizacji burzowej.
I tu jest pies pogrzebany: kanalizacja burzowa (deszczowa) to nie to samo, co kanalizacja sanitarna. Woda z „burzówki” nie trafia do oczyszczalni ścieków. Rurami płynie prosto do najbliższej rzeki, jeziora lub rowu melioracyjnego. Wpuszczając tam pianę z auta, trujesz ryby i środowisko naturalne. Za zanieczyszczanie wód grożą gigantyczne kary administracyjne.
Podstawa prawna – Regulamin Gminy jest święty
Nie ma jednej ogólnopolskiej ustawy, która mówi wprost: „Zabrania się mycia aut”. Jest jednak Ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (art. 4), która nakazuje każdej gminie w Polsce uchwalenie własnego regulaminu. To właśnie w tym lokalnym dokumencie (dostępnym na stronach BIP urzędów) znajduje się zazwyczaj zapis:
„Mycie pojazdów samochodowych poza myjniami jest dozwolone wyłącznie w miejscach do tego przeznaczonych, posiadających utwardzone, szczelne podłoże i odprowadzenie ścieków do kanalizacji sanitarnej lub zbiornika bezodpływowego, wyposażone w osadniki błota i separatory substancji ropopochodnych.”
Brzmi skomplikowanie? Przełóżmy to na język praktyki. Aby legalnie umyć auto pod domem, musiałbyś spełnić łącznie trzy warunki, które dla przeciętnego Kowalskiego są nieosiągalne lub nieopłacalne.
Warunek 1: Szczelne podłoże (Beton to za mało)
Mycie na trawie czy żwirze odpada definitywnie – to bezpośrednie wprowadzanie ścieków do gruntu. Ale nawet kostka brukowa nie zawsze jest uznawana za szczelną (szczeliny między kostkami przepuszczają wodę). Musiałaby to być wylewka betonowa lub specjalna nawierzchnia przemysłowa.
Warunek 2: Odpływ do kanalizacji SANITARNEJ
To kluczowy punkt. Odpływ z Twojego podjazdu (kratka liniowa) musiałby być podłączony do rury, która zabiera ścieki z toalety (kanalizacja sanitarna), a nie do rury zbierającej deszczówkę z dachu (kanalizacja deszczowa).
Większość domów w Polsce ma odpływy z podjazdów podłączone do deszczówki lub na teren zielony (rozsączanie). Mycie auta w takim miejscu jest nielegalne.
Warunek 3: Separator ropopochodny (Kosztowna bariera)
Nawet jeśli podłączysz kratkę w garażu do kanalizacji sanitarnej, przedsiębiorstwo wodociągowe może zabronić Ci zrzutu ścieków z mycia auta, jeśli nie zainstalujesz separatora substancji ropopochodnych.
To urządzenie, które oddziela olej i benzynę od wody przed wpuszczeniem jej do rury. Koszt takiego separatora z montażem to od kilku do kilkunastu tysięcy złotych. Kto montuje to w prywatnym domu dla umycia auta raz w miesiącu? Nikt. I dlatego w 99% przypadków domowe mycie jest nielegalne.
Mit „ekologicznego szamponu”
Częstym argumentem kierowców podczas kontroli jest: „Ale ja używam biodegradowalnego szamponu, on jest bezpieczny dla środowiska!”.
Dla strażnika miejskiego czy inspektora ochrony środowiska nie ma to większego znaczenia. Problemem nie jest tylko detergent, ale to, co zmywasz z samochodu (wspomniane metale ciężkie, smary, pył drogowy). Nawet jeśli myjesz auto samą wodą pod ciśnieniem (myjką typu Karcher), zmywasz te toksyny do gleby. Choć oczywiście mycie samą wodą jest traktowane łagodniej (często jako „spłukiwanie z kurzu”), to przy nadgorliwym strażniku również może skończyć się pouczeniem lub mandatem, jeśli brudna woda leci na ulicę lub do burzówki.
Ktoś nagrywa? Mandat przychodzi pocztą
Skąd straż miejska wie, że myjesz auto? Przecież nie patrolują osiedli domków jednorodzinnych w soboty.
Najczęstszym źródłem interwencji jest donos. W dobie smartfonów nagranie filmu, na którym widać pianę płynącą z Twojej posesji na chodnik lub do kratki ulicznej, zajmuje kilka sekund. Taki materiał trafia na skrzynkę wydziału ochrony środowiska w gminie.
Mandat z art. 145 Kodeksu wykroczeń (za zanieczyszczanie miejsc publicznych) lub z regulaminu gminnego wynosi zazwyczaj do 500 zł. Jeśli jednak sprawa trafi do sądu, a biegły oceni, że doszło do skażenia gleby na większą skalę (np. regularnie wylewałeś tam chemikalia), grzywna może wynieść nawet 5000 zł.
Wyjątki od reguły. Gdzie wolno?
Czy istnieje jakakolwiek szansa na legalne mycie? Tak, ale musisz dokładnie wczytać się w regulamin Swojej gminy. Polska jest pod tym względem niejednolita.
- Gminy liberalne: Niektóre samorządy (głównie wiejskie) dopuszczają mycie aut na terenie posesji pod warunkiem, że ścieki nie wydostają się na zewnątrz (na ulicę) i są neutralizowane na terenie własnym (np. wsiąkają w trawę z dala od ujęć wody). Jest to jednak coraz rzadsze.
- Mycie „szyb i lamp”: Przepisy często pozwalają na drobne czynności porządkowe, niezbędne do bezpiecznej jazdy. Przetarcie szyb, lamp czy tablic rejestracyjnych gąbką z wodą jest dozwolone niemal wszędzie. Ale mycie całego nadwozia i felg (gdzie jest najwięcej pyłu z hamulców) już nie.
Mycie silnika i naprawy – absolutny zakaz
O ile mycie karoserii bywa w niektórych gminach traktowane w „szarej strefie”, o tyle mycie silnika, podwozia oraz dokonywanie napraw połączonych z wyciekiem płynów (wymiana oleju) na podjeździe jest surowo zabronione w całej Polsce.
Jedna kropla oleju silnikowego potrafi zanieczyścić tysiące litrów wody gruntowej. Za przyłapanie na wymianie oleju w ogródku kary są znacznie bardziej dotkliwe niż 500 zł mandatu.
Co to oznacza dla Ciebie? Rachunek zysków i strat
Wizyta na myjni bezdotykowej kosztuje od 15 do 25 złotych. Czas: 10 minut.
Mycie pod domem:
- Woda (kilkadziesiąt litrów) + ścieki: ok. 5-8 zł.
- Chemia: ok. 2-5 zł.
- Ryzyko mandatu: 500 zł.
- Ryzyko skażenia własnej działki, na której uprawiasz pomidory lub bawią się dzieci.
Dla wielu kierowców mycie auta pod domem to hobby i relaks. Niestety, w 2026 roku staje się to hobby bardzo ryzykownym. Jeśli masz złośliwego sąsiada, wąż ogrodowy w Twojej dłoni jest dla niego idealnym pretekstem do wezwania służb. Zanim odkręcisz kran, sprawdź regulamin czystości swojej gminy na stronie BIP. Może się okazać, że Twoja gmina wprowadziła całkowity zakaz, a Ty o tym nie wiesz.
Redaktor naczelny portalu. Absolwent Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Zawodowo interesuje się prawem i ekonomią.