Cztery dni pracy zamiast pięciu we wszystkich warszawskich firmach i urzędach? Mija rok od startu pilotażu

Rok temu wprowadzono skrócenie czasu pracy. 11 podmiotów, 564 pracowników. Pilotaż ma ustalić czy przy skróceniu godzin czy też nawet dni, pracownicy będą tak samo efektywnie pracować. Chętne firmy dostały dotacje i program ruszył. Co można powiedzieć po roku? Czy wszystkie firmy z Warszawy i Mazowsza zaczną skracać tydzień pracy? 

Puste biuro w Warszawie. | Grafika generowana przy pomocy AI.
Puste biuro w Warszawie. | Grafika generowana przy pomocy AI.

11 podmiotów z Mazowsza, 564 pracowników

Gdy w październiku 2025 roku Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej ogłosiło listę 90 pracodawców zakwalifikowanych do ogólnopolskiego pilotażu „Skrócony czas pracy – to się dzieje!”, z całego województwa mazowieckiego na liście znalazło się 11 podmiotów. Programem zostanie objętych 564 pracowników – ustaliło Polskie Radio RDC. Wśród uczestników jest między innymi Gmina Miasta Radomia, ale też firmy i instytucje z sektora prywatnego.

To niewiele, biorąc pod uwagę, że Mazowsze jest największym i najbogatszym województwem w Polsce, generującym istotną część krajowego PKB. Dla porównania – do programu zgłosiło się w całym kraju blisko 2000 podmiotów, a zakwalifikowano tylko 90, czyli 4,5 proc. wniosków. Skoro selekcja była tak ostra wszędzie, reprezentacja Mazowsza w gronie zwycięzców i tak wypada proporcjonalnie skromnie jak na wielkość regionu.

Diabeł tkwi jednak w szczegółach, bo pomimo małej reprezentacji w programie, mazowieckie, a przede wszystkim warszawskie firmy i instytucje już wcześniej testowały skrócony czas pracy, jeszcze przed rozpoczęciem pilotażu.

Warszawa testowała krótszy tydzień, zanim ruszył rządowy pilotaż

Co ciekawe, stolica nie czekała na ministerialny program, żeby zacząć eksperymentować. Jeszcze w październiku 2024 roku, prawie rok przed ogłoszeniem listy pilotażu, Wolskie Centrum Kultury wprowadziło u siebie 35-godzinny tydzień pracy – 5 dni po 7 godzin zamiast standardowych 8, przy zachowaniu tego samego wynagrodzenia. To była jedna z pierwszych instytucji publicznych w Polsce, która zdecydowała się na taki krok, i jak na razie jeden z niewielu przykładów warszawskiej instytucji kultury testującej ten model.

Wolskie Centrum Kultury nie jest tu odosobnione w środowisku firm działających w Warszawie. Polski oddział szwedzkiej firmy Tradedoubler również skrócił tydzień pracy na własną rękę, bez czekania na rządowe wsparcie finansowe. Deloitte przetestował z kolei w swoim dziale doradztwa podatkowego kilka wariantów jednocześnie – skompresowany 40-godzinny tydzień, dodatkowe dni wolne oraz 36-godzinny tydzień pracy – żaden z tych modeli nie wiązał się z obniżeniem wynagrodzenia pracowników.

Co pokazują dotychczasowe doświadczenia?

Mimo skromnej reprezentacji Mazowsza w oficjalnym pilotażu, dostępne dotąd relacje z Warszawy – jak przypadek Wolskiego Centrum Kultury – nie odbiegają od optymistycznego tonu, jaki słychać np. ze Szczecinka. Tamtejszy urząd miasta chwali się, że pomimo skrócenia czasu pracy urząd jest czynny dłużej, a pracownicy obsługują interesantów w ten sam sposób. Instytucja przekonuje, że skrócenie czasu pracy stało się możliwe dzięki lepszej organizacji pracy i współpracy ze związkami zawodowymi, nie kosztem jakości działania placówki.

Rządowy pilotaż potrwa do końca 2026 roku, a pełne sprawozdanie z jego wyników ministerstwo ma obowiązek przedstawić do 15 maja 2027 roku. Dopiero wtedy będzie można ocenić, czy wnioski z 11 mazowieckich uczestników – w tym jednego urzędu miasta – dają się w ogóle uogólnić na resztę tak zróżnicowanego gospodarczo regionu jak Mazowsze.

Środowisko akademickie: to szaleństwo metodologiczne

Sam dobór uczestników rządowego pilotażu wywołał ostrą krytykę, i to właśnie ze strony warszawskiego środowiska akademickiego. Prof. Adam Gendźwiłł z Uniwersytetu Warszawskiego ocenił program wprost jako „szaleństwo” – z jego analizy wynika, że prawie 60 proc. wszystkich zakwalifikowanych podmiotów w całej Polsce to jednostki sektora publicznego, głównie urzędy. Zdaniem profesora tak silne obciążenie próby jednym typem pracodawcy to poważny błąd doboru, który uniemożliwi wyciągnięcie wiarygodnych wniosków o tym, czy skrócony czas pracy sprawdzi się w prywatnym biznesie.

Podobne zastrzeżenia zgłosił na platformie X Andrzej Andrysiak, prezes Rady Wydawców Stowarzyszenia Gazet Lokalnych, wskazując, że urzędy i jednostki im podległe otrzymały 74,48 proc. całego budżetu pilotażu, mimo że stanowią 58,88 proc. uczestników – czyli otrzymały nieproporcjonalnie więcej pieniędzy niż wynikałoby z samej liczby podmiotów.

Czy firmy zamierzają to utrzymać na stałe?

Odpowiedź brzmi: część już zdecydowała, że tak, ale rząd jako całość jeszcze nic nie obiecał. Wolskie Centrum Kultury, Tradedoubler czy Herbapol Poznań wprowadziły skrócony czas pracy na własną rękę, przed pilotażem i niezależnie od niego – żadna z tych instytucji nie zapowiedziała wycofania się z tego rozwiązania, co samo w sobie jest sygnałem, że u nich eksperyment się przyjął na dobre. Herbapol Poznań wdrażał zmianę stopniowo, zaczynając od jednego wolnego piątku w miesiącu, i sukcesywnie ją rozszerzał – to model ostrożnego testowania, a nie jednorazowej rewolucji.

Na poziomie rządowym sprawa jest jednak dalej od rozstrzygnięcia, niż sugerują optymistyczne nagłówki. Ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk otwarcie popiera docelowe wprowadzenie skróconego tygodnia pracy do Kodeksu pracy. Ale minister Krzysztof Paszyk, odpowiedzialny za gospodarkę, w publicznych wypowiedziach argumentował, że taka zmiana odbije się negatywnie na przedsiębiorcach i na wynagrodzeniach – to realny spór w samym rządzie, nie tylko różnica zdań ekspertów z zewnątrz. Dopóki ten spór się nie rozstrzygnie, a raport z maja 2027 roku nie trafi na biurko rządu, żadna deklaracja o „nadchodzącym standardzie” jest przedwczesna.

Wskazówką, w którą stronę może pójść Polska, są doświadczenia z innych krajów, które przeszły już przez podobny proces. W Wielkiej Brytanii pilotaż z 2022 roku objął 61 firm i blisko 2900 pracowników – po jego zakończeniu 92 proc. pracodawców zdecydowało się kontynuować skrócony model na stałe, a efektywność wzrosła średnio o 20 proc. W Islandii testy prowadzone w latach 2015-2019 doprowadziły do trwałej zmiany układów zbiorowych dla 86 proc. pracowników objętych programem. Jeśli polski pilotaż pójdzie podobną ścieżką, można się spodziewać, że firmy, które już teraz testują to rozwiązanie, w większości je utrzymają – ale to wciąż analogia z innych rynków pracy, nie gwarancja dla Polski.

Co to oznacza dla Ciebie? Jeśli pracujesz lub zatrudniasz w Warszawie

Nie czekaj na maj 2027 roku, żeby wiedzieć, czy skrócony czas pracy „się sprawdza” – jeśli jesteś pracodawcą w stolicy i chcesz to przetestować, nie musisz czekać na rządowy raport ani na kolejną edycję pilotażu. Artykuł 143 Kodeksu pracy już dziś pozwala, na pisemny wniosek pracownika, wprowadzić skrócony tydzień pracy – nawet cztery dni w tygodniu przy wydłużeniu dnia roboczego do maksymalnie 12 godzin, w okresie rozliczeniowym nieprzekraczającym miesiąca. Nie trzeba do tego żadnej zgody ministerstwa.

Jeśli pracujesz w branży, gdzie efekt pracy łatwo zmierzyć niezależnie od przepracowanych godzin – IT, marketing, doradztwo, usługi finansowe – masz relatywnie najlepsze karty, żeby zaproponować pracodawcy pilotaż na poziomie własnego zespołu, niezależnie od tego, czy firma jako całość bierze udział w jakimkolwiek oficjalnym programie. Warto powołać się na przykład Herbapolu Poznań, który zaczął od jednego wolnego piątku w miesiącu – to łatwiejszy punkt wejścia niż od razu cały czterodniowy tydzień.

Nie traktuj żadnej pojedynczej relacji – ze Szczecinka, z Wolskiego Centrum Kultury czy skądkolwiek indziej – jako dowodu, że temat jest już przesądzony. To pojedyncze studia przypadków, nie potwierdzone badanie. Prawdziwy test nastąpi, gdy w maju 2027 roku ministerstwo opublikuje zagregowane dane z pełnego roku pilotażu obejmującego 90 podmiotów w całym kraju – dopiero wtedy będzie wiadomo, czy to, co dziś wygląda obiecująco w pojedynczych przypadkach, przekłada się na coś więcej niż PR poszczególnych burmistrzów i dyrektorów instytucji.

Obserwuj nas w Google News
Obserwuj
Capital Media S.C. ul. Grzybowska 87, 00-844 Warszawa
Kontakt z redakcją: Kontakt@warszawawpigulce.pl