Nasza Czytelniczka oszukana przez „właściciela” mieszkania. „Paliło się tam światło, co mnie bardzo wystraszyło”
Napisała do nas Czytelniczka, która została oszukana przy wynajmie mieszkania. Sprawa jest już na policji, jednak publikujemy historię, jako przestrogę dla innych najemców.
7-18.12.2016 zamieściłam ogłoszenie, że poszukuję mieszkania. Napisałam kilka szczegółów odnośnie wymagań.
19.12.2016 odezwała się do mnie osoba poprzez sms, że posiada mieszkanie przy ulicy Hoża 25. Dodatkowo w smsie było ile trzeba by było płacić za mieszkanie, że w mieszkaniu są meble i że mieszkanie jest przyjazne zwierzętom. Zapytałam czy mogę zobaczyć mieszkanie na następny dzień i osoba z smsów się zgodziła. 20.12.2016 udałam się wraz z koleżanką do mieszkania przy ulicy Hożej 25. Był to wieczór. Okazało się, że osoba z którą pisałam to mężczyzna, lat około 30. Wzrost około 180cm, ciemne włosy, krótkie. Mężczyzna był wygadany, pewny siebie. Był dobrze przygotowany, znał mieszkanie. Opowiedział, że mieszkanie jest jego matki, ojciec pracuje jako kierowca tira. On sam nie mieszka w Warszawie, jedynie pomaga mamie wynająć mieszkanie. Powiedział, że wcześniej w tym mieszkaniu przebywały 2 osoby, małżeństwo lub para i wynajmowali lokal około 8 lat. Za mieszkanie miałyśmy płacić 1600zł + opłaty według licznika. Dodał, że jeśli wystąpią w mieszkaniu jakieś usterki, on oczywiście bierze wszystko na siebie. Był przekonujący i niestety zdecydowałyśmy się wynająć to mieszkanie. Facet miał już gotową umowę, twierdził, że to umowa ściągnięta z Internetu. Pokazał Nam dowód osobisty, widniała tam osoba o takich danych jak: Tomasz M. zamieszkały w Chełmie. Dowód wyglądał jak każdy inny, nie wzbudzał żadnych podejrzeń. Po tym doszło do podpisania umowy, pomiędzy nim a moją koleżanką bo ona akurat miała przy sobie dowód osobisty. Facet chciał od razu kasę czyli kaucję + za miesiąc z góry. Nie zgodziłyśmy się na taką kwotę, wyszłoby ponad 3tyś. Zgodziłyśmy się jednak na kaucję (jest to raczej normalne). Przy sobie nie miałyśmy pieniędzy więc umówiłam się z tym człowiekiem, że następnego dnia przyjedzie on do mnie pod pracę i przekażę mu pieniądze.
Po wyjściu wysłałam mu sms z adresem mojej pracy. On przysłał mi kod do domofonu, wcześniej jeszcze przy podpisaniu umowy dał mi jeden klucz od drzwi do mieszkania. 21.12.2016 po godzinie 11.00 Tomasz M. przyjechał na ulicę Pożarową aby odebrać pieniądze. Nie chciał podejść pod budynek w którym pracuję, zapewne obawiał się kamer. Wyszłam do niego na ulice Pożarową na przystanek autobusowy. Facet dał mi resztę kluczy i wziął pieniądze. Wtedy widziałam go ostatni raz oraz tego dnia kontakt z tym człowiekiem się urwał. Dodał jeszcze, że dzisiaj czyli 21.12 wyjeżdża o godz 14 i można się wprowadzić, a nr konta bankowego oraz dane do przelewów wyśle sms bo konto będzie na jego matkę. Oczywiście sms’a nie było, Wieczorem mu się przypomniałam, nie odpisał. Więc poczekałam do rana dnia następnego. 22.12.2016 mężczyzna nadal się nie odzywał. Zaniepokoiłam się, jego telefon był wyłączony, czułam, że coś jest nie tak.
Postanowiłam, że po pracy po prostu pojadę do mieszkania. Miałam przecież klucze, kod do domofonu. Około godziny 17.00 byłam pod mieszkaniem, paliło się tam światło, co mnie bardzo wystraszyło. Bałam się tam wejść, nie wiedziałam kogo mogę tam zastać. Musiałam jednak to zrobić. Kod do domofonu okazał się prawdziwy, nie użyłam klucza do mieszkania, ze względu na to że paliło się tam światło po prostu zapukałam. Drzwi otworzył mi jakiś chłopak, zaraz wyszedł do mnie drugi chłopak. Od razu powiedzieli mi, że zostaliśmy oszukani. W tym czasie kiedy oni przyjechali z rzeczami, przyjechał inny chłopak, również z rzeczami. Poczułam się jak kompletny debil, że dałyśmy się tak oszukać. W tym czasie kiedy byłam w mieszkaniu myślałam, że oszukana jest jedynie nasza 5. 3 chłopaków, ja i moja koleżanka.
Po świętach udałyśmy się na komisariat przy ulicy Wilczej. Była już przydzielona osoba do sprawy. Na komisariacie spędziłyśmy około 2 godziny. Pokazywali nam zdjęcia potencjalnych oszustów jednak bez skutecznie. Policjant powiedział nam, że sprawdzili osobę o nazwisku Tomasz M. oraz numer seryjny dowodu i nie istnieje taki dowód w rejestrze. Dowód osobisty tego człowieka jest fałszywy. Z krótkiego śledztwa jakie przeprowadziła policja do tego czasu ustalili, że ten mężczyzna po prostu wynajął mieszkanie przy ulicy Hoża 25, wylegitymował się tym samym fałszywym dowodem osobistym oraz zapłacił właścicielom kaucję w wysokości 2000 zł. Po czym zaczął wynajmować nie swoje mieszkanie. Na policji dowiedziałyśmy się też, że zgłosiła się jeszcze jedna osoba, dziewczyna. Łącznie jest nas 6 osób, być może pojawi się więcej. Od każdego z nas mężczyzna wyłudził inna kwotę pieniędzy, jednak myślę, że pełna suma jest w granicach 10tyś złotych. Policja działa, więcej szczegółów nie znam, czekam na jakiś znak z policji.
[WYJAŚNIENIE] Nazwisko Pana M. znane jest redakcji, jednak ze względu na możliwość zbieżności, pozostawiamy je do wiedzy redakcji i policji.
Redaktor naczelny portalu. Absolwent Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Zawodowo interesuje się prawem i ekonomią.
